Założyciel i redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, a w PRL-u czołowy działacz opozycji: uczestnik Marca 1968, działacz Komitetu Obrony Robotników, wielokrotnie więziony i szykanowany.
Urodził się 17 października 1946 r. w Warszawie. Jego ojciec przed wojną był działaczem KPP. Zarówno tę przeszłość polityczną ojca, jak i jego żydowskie pochodzenie, Adamowi Michnikowi wielokrotnie wypominano.
W młodości działał w Hufcu Walterowskim Związku Harcerstwa Polskiego i nawiązał znajomość z Jackiem Kuroniem. W szkole średniej był współzałożycielem Klub Poszukiwaczy Sprzeczności i brał udział w spotkaniach Klubu Krzywego Koła, gdzie zetknął się z krytycznie nastawionymi do realiów PRL intelektualistami.
W czasie studiów na Uniwersytecie Warszawskim, które rozpoczął w 1964 r., należał do tzw. komandosów, jak z przekąsem określani byli studenci „inteligentni i oczytani”, którzy „pojawiali się regularnie na zebraniach partyjnych i zetemesowskich i jak prawdziwi komandosi działający na zapleczu nieprzyjaciela dezorganizowali jego szyki” – opisywał to środowisko historyk Jerzy Eisler.
Michnika dwukrotnie zawieszano w prawach studenta. W 1965 r. za rozpowszechnianie listu otwartego Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego do członków PZPR, a w 1966 r. po zorganizowaniu spotkania z Leszkiem Kołakowskim i Krzysztofem Pomianem w 10. rocznicę Polskiego Października.
Na początku 1968 r. został skreślony z listy studentów. Powodem było przekazanie przez niego francuskiemu dziennikarzowi informacji o planowanym proteście przeciwko zdjęciu „Dziadów” Adama Mickiewicza w reż. Kazimierza Dejmka ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie. Studenci – ostatecznie demonstrujący w sprawie przywrócenia spektaklu na scenę i Michnika na studia – zostali brutalnie rozpędzeni przez milicję i ORMO.
Tymczasem Michnik został aresztowany i w 1969 r. skazany na trzy lata więzienia. Po kilku miesiącach wyszedł wprawdzie na wolność na mocy amnestii, ale nie mógł wrócić na UW. Zatrudnił się jako spawacz w Zakładach im. Róży Luksemburg w Warszawie, później został sekretarzem Antoniego Słonimskiego, a studia ostatecznie ukończył na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.
W grudniu 1975 r. Michnik był jednym z sygnatariuszy Listu 59 – protestu przeciwko wprowadzeniu do konstytucji zapisu o sojuszu ze Związkiem Radzieckim.
W 1976 i 1977 r. przebywał na zaproszenie Jeana-Paula Sartre’a w Paryżu. Publikował w zachodnioeuropejskiej prasie i nawiązał nowe znajomości. Opublikował swoją pierwszą książkę – „Kościół, lewica, dialog” dotyczącą relacji pomiędzy Kościołem katolickim i środowiskiem lewicowym w PRL.
Po powrocie do kraju Michnik zaangażował się w działalność Komitetu Obrony Robotników. Redagował pisma wychodzące w drugim obiegu. Pod koniec lat 70. zetknął się działaczami czechosłowackiej Karty 77, co zaowocowało wieloletnią przyjaźnią z Václavem Havlem.
Na fali protestów Sierpnia 1980 r. ponownie trafił za kraty aresztu. Władze zatrzymały go i innych znanych opozycjonistów, aby uniemożliwić kontakt ze strajkującymi robotnikami. Wyszedł na wolność na mocy Porozumień Sierpniowych i zaangażował się w działalność NSZZ „Solidarność”. Został doradcą związkowego Zarządu Regionu Mazowsze oraz Komisji Robotniczej Hutników w Hucie im. Lenina.
Do wprowadzenia stanu wojennego był jednym z głównych celów ataku rządowej propagandy. Michnika i Kuronia opisywano jako ekstremistów żerujących na robotnikach.
13 grudnia 1981 r. Michnik został internowany, a następnie osadzony w areszcie pod zarzutem próby obalenia ustroju. Otrzymał propozycję wyjścia na wolność pod warunkiem natychmiastowego opuszczenia kraju. W ostrym liście do szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka odrzucił tę ofertę. Napisał m.in., że „celem toczącego się postępowania karnego nie jest zadośćuczynienie prawu, lecz pozbycie się przez elitę władzy kłopotliwych oponentów”, a całość podsumował następująco:
„Uważam bowiem, że:
1) aby tak jawnie przyznać się do deptania prawa, trzeba być durniem;
2) aby będąc więziennym nadzorcą, proponować człowiekowi więzionemu od dwóch lat Lazurowe Wybrzeże w zamian za moralne samobójstwo, trzeba być świnią;
3) aby wierzyć, że ja mógłbym taką propozycję przyjąć, trzeba wyobrażać sobie każdego człowieka na podobieństwo policyjnego szpicla”.
Areszt opuścił dopiero na mocy amnestii w 1984 r., ale na wolności przebywał krótko, bo został ponownie aresztowany i w 1985 r. skazany w tzw. procesie gdańskim na trzy lata więzienia. Wyszedł na mocy następnej amnestii w 1986 r.
Mimo początkowego sprzeciwu władz PRL wziął udział w obradach Okrągłego Stołu, które doprowadziły do zmian ustrojowych w Polsce. Brał także udział w poufnych spotkaniach władz PRL z przedstawicielami opozycji w Magdalence, co często wypominali mu publicyści.
„Jeżeli 1989 r. to był spisek, to najszlachetniejszy spisek w moim życiu. Przecież Okrągły Stół pozwolił Polsce wyjść z dyktatury – bez ofiar, szubienic, plutonów egzekucyjnych. Gdy po śmierci pójdę na sąd ostateczny, św. Piotr spyta mnie: Co dobrego, synu, zrobiłeś?. A ja odpowiem: Mojego synka Antosia i Okrągły Stół” – odpowiadał na zarzuty Michnik.
Władze PRL w ramach porozumień okrągłostołowych zgodziły się na to, by solidarnościowa opozycja zaczęła wydawać nową codzienną gazetę przed wyborami parlamentarnymi w 1989 r. Adam Michnik został redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej”. To na jej łamach opublikował wówczas artykuł „Wasz prezydent, nasz premier”, w którym przekonywał, że prezydenta powinna rekomendować PZPR, a na czele koalicyjnego rządu powinien stanąć solidarnościowy premier.
W 1989 r. Michnik został posłem na Sejm RP z okręgu bytomskiego. Wspominał, że Górny Śląsk poznawał dzięki korepetycjom u Kazimierza Kutza. Po zakończeniu sejmowej kadencji odszedł z czynnej polityki, ale przez lata pozostawał ważną osobistością w państwie dzięki własnej publicystyce. Redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej” pozostał formalnie nawet po przejściu na emeryturę.
Od 1990 r. Michnik coraz ostrzej krytykował prawicę, zwłaszcza nacjonalistyczną o korzeniach endeckich, przez którą również był coraz mocniej krytykowany. Przestrzegał przed zemstą na osobach związanych z odsuniętym od władzy obozem komunistycznym. „Z przerażeniem usłyszałem ten ton, który słyszałem w prokuratorskich przemówieniach wtedy, kiedy sam siedziałem na ławie oskarżonych. Znam ten ton dobrze, bardzo się go boję. W niektórych głosach, o czym mówię z bólem, usłyszałem coś co bym nazwał antykomunizmem jaskiniowym” – powiedział do członków własnego klubu poselskiego.
Michnikowi wypominano m.in. to, że w 2001 r. na łamach „Gazety Wyborczej” nazwał gen. Kiszczaka człowiekiem honoru. „Dotrzymał wszystkich zobowiązań, jakie podjął przy Okrągłym Stole. To były najważniejsze dni w jego życiu. Szef bezpieki negocjował ze swoimi więźniami. Przyjął zobowiązania i dotrzymał słowa aż do bólu. Po 1989 r. nigdy nie zawiódł zaufania” – powiedział w wywiadzie z Agnieszką Kublik i Moniką Olejnik.
Później atakowano go m.in. w związku z tzw. aferą Lwa Rywina, która została nagłośniona w „Gazecie Wyborczej”. Spółka Agora, do której należy „Gazeta Wyborcza”, otrzymała wówczas propozycję korzystnych dla niej zmian w ustawie o radiofonii i telewizji w zamian za m.in. kilkanaście milionów dolarów. W związku z tą sprawą Michnik zeznawał jako świadek przed sejmową komisją śledczą.
Równie często przypominane są jego słowa z okresu kampanii prezydenckiej w 2015 r. „Mnie się zdaje, że jeżeli tu nie stanie się coś takiego, czego ja nie jestem w stanie przewidzieć, że Bronisław Komorowski po pijanemu, na pasach, przejedzie niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, to oczywiście, że będzie prezydentem” – powiedział Michnik na antenie TVN. Ostatecznie wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda.
Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień. Najważniejsze polskie - Order Orła Białego - odebrał w 2010 r.
Otrzymał też odznaczenia Węgier, Niemiec, Francji, Ukrainy, Czech i Słowacji. „Dumny Środkowy Europejczyk, intelektualista, na którego opinie się czeka i myśli się o nich niezależnie od tego, czy się z nimi zgadzamy, czy nie” - głosiła laudacja wygłoszona w trakcie wręczania Michnikowi tego ostatniego wyróżnienia.
Do najbardziej prestiżowych wyróżnień, jakie otrzymał należy też Nagroda Księżnej Asturii. Przyznawana jest ona w Hiszpanii za obronę i promowanie praw człowieka, działania na rzecz pokoju, wolności, solidarności, światowego dziedzictwa literackiej.
Sejm Litwy przyznał mu Nagrodę Wolności, a studenci dziennikarstwa z 21 polskich uczelni - wybrali go w 2015 r. jako swój AuTORytet.
Wyróżniono go ponadto m.in. Prix de la Liberté francuskiego Pen Clubu, Nagrodą im. Andrzeja Kijowskiego, Nagrodą Stowarzyszenia Dziennikarzy Europejskich oraz Nagrodą Dziennikarstwa i Demokracji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.
Za „czynienie Polski lepszą oraz zasługi dla budowania wolnej, bezpiecznej i cieszącej się międzynarodowym prestiżem Polski” otrzymał Nagrodę Orła Jana Karskiego.
Został również laureatem Nagrody im. Kazimierza Kutza, Nagrody Polskiego PEN Clubu im. Jana Parandowskiego oraz Nagrody Fundacji Iona Ratiu. Ta ostatnia przyznawana jest wybitnym działaczom z Europy środkowowschodniej za promowanie wartości demokratycznych.
Adam Michnik jest autorem i bohaterem wielu książek.
Napisał m.in. "Kościół, lewica, dialog", "Z dziejów honoru w Polsce", "Między Panem a Plebanem" (wspólnie z ks. Józefem Tischnerem i Jackiem Żakowskim), "Diabeł naszego czasu. Publicystyka z lat 1985-1994", "Wyznania nawróconego dysydenta", "Wściekłość i wstyd", "W poszukiwaniu utraconego sensu", "W cieniu totalitaryzmu". (PAP)
pato/ jkrz/