Cyryl i Metody na obrazie Jana Matejki, 1885 r. Źródło: Hardy PL, CC BY 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/4.0>, via Wikimedia Commons
Dzień Cyrylicy to to dobra okazja, by przypomnieć, że alfabet używany dziś przez setki milionów ludzi nie jest ani rosyjskim wynalazkiem, ani dziełem człowieka, którego imię nosi. Choć dziś cyrylica kojarzy się przede wszystkim z Rosją, jej historia zaczęła się znacznie wcześniej, w świecie Bizancjum i średniowiecznej Bułgarii, a sam św. Cyryl najpewniej stworzył nie cyrylicę, lecz głagolicę.
Zanim do tego doszło, w chrześcijańskiej Europie językami liturgii były niemal wyłącznie łacina i greka. W połowie IX wieku ten układ zaczął być podważany na pograniczu bizantyjsko-słowiańskim. Pojawiła się potrzeba wprowadzenia do nabożeństw języka zrozumiałego dla zwykłych ludzi. Jak podkreślał znawca słowiańszczyzny Aleksander Brückner, misja ta łączyła narody słowiańskie nie tylko religijnie, ale i kulturalnie. Dlatego – czytamy u historyka Gerarda Labudy – w połowie IX wieku książę wielkomorawski Rościsław zwrócił się do cesarstwa bizantyjskiego z prośbą o przysłanie „takiego męża, który by ich we wszelkiej prawdzie oświecił”.
Aby sprostać tym oczekiwaniom, cesarz Michał III, zwany później Pijanym, wysłał z Salonik (dzisiejsza Grecja) dwóch braci: Konstantyna, zwanego Cyrylem, oraz Metodego. Co do tego, że duchowni znali język słowiański, naukowcy nie mają raczej wątpliwości. Problem pojawia się natomiast przy próbie odpowiedzi na pytanie, gdzie się go nauczyli. Wedle najstarszych legend ich matka, Maria, miała mieć słowiańskie pochodzenie. Zaprzecza jednak temu slawista Leszek Moszyński, który utrzymuje, że „chociaż byli Grekami, od dzieciństwa znali także język słowiański, bowiem nie tylko okolice Sołunia, ale i jego przedmieścia zamieszkałe były przez Słowian”.
Niezależnie jednak od okoliczności, w jakich bracia zetknęli się z językiem Słowian, szybko okazało się, że to za mało do prowadzenia misji.
Potrzebne stało się stworzenie narzędzia, które pozwoliłoby przekładać teksty religijne i utrwalać je w języku zrozumiałym dla nowych wiernych.
Konieczne było więc opracowanie względnie uniwersalnego sposobu zapisu. Zadania tego podjął się właśnie Cyryl, a efektem tych prac była głagolica. Nazwa pochodzi od staro-cerkiewno-słowiańskiego rzeczownika „glagol’” czyli „słowo”, „litera” i stanowiła odrębny system pisma, którego znaki nie wywodziły się bezpośrednio z alfabetu greckiego ani łacińskiego, lecz zostały dostosowane do zapisu staro-cerkiewno-słowiańskiego. Nowe pismo szybko znalazło zastosowanie w praktyce misyjnej w Państwie Wielkomorawskim. W głagolicy zaczęto zapisywać teksty religijne oraz przekładać księgi liturgiczne, co umożliwiło prowadzenie nabożeństw w języku staro-cerkiewno-słowiańskim i stopniowe wprowadzanie go do życia Kościoła.
Rozwiązanie to nie spotkało się jednak z trwałą akceptacją. W kręgu duchowieństwa łacińskiego i niemieckiego narastał sprzeciw wobec języka słowiańskiego w liturgii. Funkcjonował bowiem pogląd, że liturgia powinna być sprawowana wyłącznie w trzech świętych językach: hebrajskim, greckim i łacińskim – tych samych, w których sporządzono napis na krzyżu Chrystusa.

Cyryl i Metody przywożący relikwie św. Klemensa do Rzymu, fresk w bazylice św. Klemensa w Rzymie. Źródło: AnonymousUnknown author, Public domain, via Wikimedia Commons
Bracia zostali wezwani do Rzymu, gdzie starali się uzyskać poparcie w sporze z duchowieństwem niemieckim, które nie chciało rezygnować ze swoich wpływów na Morawach i sprzeciwiało się rozwojowi słowiańskiego piśmiennictwa. Choć pobyt w Rzymie przyniósł częściowe uporządkowanie sytuacji, nie zakończył sporów wokół działalności misji. Po śmierci Cyryla sytuacja misjonarzy na Morawach uległa pogorszeniu, a z czasem zostali oni wyparci i zmuszeni do opuszczenia tego terenu.
Wygnanie uczniów z Moraw nie oznaczało jednak końca słowiańskiego projektu piśmienniczego.
Uczniowie Cyryla i Metodego znaleźli schronienie w Bułgarii i właśnie tam, najprawdopodobniej pod koniec IX wieku, wykształcił się nowy zapis nazwany później cyrylicą.
W przeciwieństwie do głagolicy, której znaki miały oryginalną i złożoną formę, cyrylica oparta została w dużej mierze na alfabecie greckim, uzupełnionym o litery oddające specyficzne dźwięki słowiańskie. Był to alfabet prostszy, bardziej geometryczny i regularny wizualnie, co znacznie ułatwiało jego naukę, kopiowanie oraz rozpowszechnianie. Choć nazwa mogłaby sugerować autorstwo Cyryla, większość badaczy zgadza się, że powstał już po jego śmierci. Z czasem to właśnie cyrylica przekroczyła granice Bułgarii i zaczęła wypierać głagolicę.

Sofia, 25.08.2003 r. Biblioteka Narodowa im. św. Cyryla i Metodego. Fot. PAP
Wraz z chrystianizacją kolejnych ziem słowiańskich trafiła m.in. na Ruś, gdzie została przyjęta niejako w pakiecie z tradycją religijną i piśmienniczą z kręgu bizantyjskiego. To właśnie ten etap miał kluczowe znaczenie dla późniejszych skojarzeń cyrylicy z Rosją. W efekcie w europejskiej świadomości cyrylica zaczęła być postrzegana przede wszystkim jako „alfabet rosyjski”, mimo że jej historia rozpoczęła się znacznie wcześniej, w świecie bizantyjskim i średniowiecznej Bułgarii.
W XIX wieku cyrylica stała się także narzędziem brutalnej rusyfikacji ziem polskich.
Po klęsce powstania styczniowego władze carskie rozpoczęły systematyczną walkę z polskością. Język polski był wypierany ze szkół i urzędów, a rosyjski wprowadzano jako obowiązkowy. W ramach tego procesu do polskich uczniów trafiały elementarze w alfabecie cyrylickim. Jednym z najbardziej wymownych przykładów była „Azbuka dla pol’skich dietiej” („Abecadło dla polskich dzieci”), zwana potocznie abecadlikiem. Te specjalnie przygotowane podręczniki ukazywały się w latach 60. i 70. XIX wieku w nakładach sięgających nawet 25 tysięcy egzemplarzy. Miały one za zadanie oswajać dzieci z rosyjskim językiem i pismem, odrywając tym samym nowe pokolenia od polskiej kultury i tożsamości. Nie był to zatem zwykły podręcznik, lecz narzędzie wynaradawiania.

Pomnik cyrylicy na Antarktydzie w pobliżu bułgarskiej bazy św. Klimenta Ochrydzkiego. Fot. Inoceramid bivalves, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons
Współcześnie część państw odchodzi od cyrylicy lub ogranicza jej użycie, traktując ją jako symbol dawnej zależności od Rosji. Turkmenistan po odzyskaniu niepodległości przywrócił alfabet łaciński, podobnie Uzbekistan, choć cyrylica pozostaje tam nadal w użyciu. Kazachstan także prowadzi stopniowe przejście na alfabet łaciński. Tym samym cyrylica, która przez stulecia oznaczała przynależność do jednego kręgu cywilizacyjnego, dziś w wielu miejscach staje się symbolem historycznych powiązań, od których państwa się dystansują.
Marta Panas-Goworska