Krzyż przy cerkwi w Szczawnem. Fot. PAP/Waldemar Maluga
Archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie odkryli cmentarz z czasów I wojny światowej w Szczawnem na Podkarpaciu. Zapomniana nekropolia mieści ponad 20 jam grobowych ze szczątkami około 50 żołnierzy armii austro-węgierskiej, rosyjskiej oraz niemieckiej.
- Jeszcze kilka lat temu nie mieliśmy wiadomości o tym cmentarzu – powiedział w piątek (24 lipca) PAP kierownik badań dr Marcin Czarnowicz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego (UJ). Chodzi o cmentarz wojenny żołnierzy poległych w walkach toczonych w Karpatach w latach 1914-1915.
Oryginalny projekt nekropolii wojennej odnalazł w 2025 roku, w trakcie kwerendy w Archiwum Obwodu Lwowskiego, Grzegorz Gąska – jeden z wolontariuszy projektu „Groby i cmentarze wojenne w kraju”, finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Na podstawie odnalezionej dokumentacji wykonano lotnicze skanowanie laserowe (LiDAR) terenu wokół cerkwiska – miejsca, gdzie niegdyś stała cerkiew; spłonęła w pożarze. Analiza zdjęć wykazała zarysy mogił pod powierzchnią ziemi.
- Udało się zlokalizować ponad 20 jam grobowych zawierających szczątki około 50 żołnierzy. Przedmioty odnalezione przy pochówkach wskazują, że na cmentarzu spoczęli żołnierze armii austro-węgierskiej, rosyjskiej oraz niemieckiej – wyjaśnił Czarnowicz.
Jak dodał, zaskoczeniem jest obecność żołnierzy niemieckich, ponieważ sądzono, że tzw. Korpus Beskidzki prowadził działania przede wszystkim na terenach dzisiejszej Słowacji. Tymczasem źródła archiwalne oraz tegoroczne odkrycia potwierdzają, że 9 i 10 maja 1915 r. ciężkie walki rozegrały się również w rejonie Rzepedzi i Szczawnego. Po stronie niemieckiej – opisywał archeolog – poległo ponad 100 żołnierzy należących do Koniglich Preussisches Landwehr-Infanterie-Regiment Nr. 9, którego szeregi tworzyli mieszkańcy m.in. Kołobrzegu, Stargardu, Koszalina i Świdwina.
Dr Czarnowicz, zapytany o przyszłość szczątków i cmentarza, poinformował, że trwają rozmowy z województwem podkarpackim na temat uhonorowania pochowanych, oznakowania terenu tablicami. Postawione zostaną krzyże w miejscach mogił. Jeszcze w bieżącym roku miejscowy duchowny prawosławny odprawi tu uroczystości modlitewne. Planowane jest również ustalenie personaliów żołnierzy – posłużyć temu mają dokumenty z Archiwum Obwodu Lwowskiego.
Wśród rezultatów tegorocznych badań jest m.in. odkrycie pochówków żołnierzy noszących wyraźne ślady leczenia oraz przeprowadzonych zabiegów chirurgicznych. Zdaniem badaczy może to stanowić pierwszy materialny dowód na to, że na cmentarzach wojennych, położonych wzdłuż strategicznej linii kolejowej łączącej Przemyśl i Lwów z Budapesztem przez tunel w Łupkowie, chowano również żołnierzy, którzy zmarli podczas ewakuacji medycznej do szpitali znajdujących się w głębi monarchii habsburskiej.
Co ciekawe – jak poinformowało w piątek biuro prasowe UJ – o istnieniu cmentarza od wielu lat mówił miejscowy leśnik i regionalista Edward Orłowski. Szczegółowa analiza materiałów archiwalnych wykazała jednak, że wskazywał on prawdopodobnie inną mogiłę - prowizoryczny grób wykonany bezpośrednio po walkach w 1915 r. na cmentarzu parafialnym, a nie późniejszy, regularny cmentarz wojenny założony przez austro-węgierskie służby grobownicze.
W czasie tegorocznych prac archeolodzy odnaleźli również fragmenty munduru austro-węgierskiego oficera i niemieckie nakrycia głowy. Po zakończeniu prac konserwatorskich zabytki będzie można oglądać w Izbie Pamięci prowadzonej przez Gminny Ośrodek Kultury w Komańczy, tworzonej we współpracy z Instytutem Archeologii UJ.
Badania krakowskich naukowców przyniosły również odkrycie fundamentów wcześniejszej cerkwi, poświęconej najprawdopodobniej ok. 1875 r., zniszczonej w pożarze – na co wskazują zachowane w gruncie ślady spalenizny.
Równolegle w wykopaliskami na cmentarzu, naukowcy kontynuowali badania na położnym nieopodal pobojowisku. Odkryto nie tylko przedmioty osobiste, np. łyżki, ale i podłogę okopu, na której znajdowała się licząca 111 lat słoma. W ramach prac ustalono też dokładny szlak ataków prowadzonych przez obie strony konfliktu podczas pierwszej ofensywy w Karpatach w styczniu 1915 r.
Badania prowadził UJ we współpracy z gminą Komańcza, z Pracownią GAJA oraz wolontariuszami m.in. z Fundacji Opiekunowie Bieszczadzkiej Historii i Grupą Poszukiwawczą Południe.(PAP)
bko/ zan/