Postęp prac przy wydobywaniu z bloków skalnych kości mastodonzaura z Miedar w pracowni paleontologicznej Centrum Nauki Kopernik. Złożenie 2,5-metrowego płaza sprzed 240 milionów lat jest w fazie realizacji. PAP/Marcin Obara
W pracowni paleontologicznej warszawskiego Centrum Nauki Kopernik nie ma cichych dni. Pod okiem naukowców, dzień po dniu i milimetr po milimetrze wolontariusze oczyszczają szkielet mastodonzaura – potężnego płaza, który stąpał po Ziemi 240 milionów lat temu. W sumie w akcję włączyło się już ponad 2 tysiące ochotników.
Historia ta zaczęła się w listopadzie 2025 roku, kiedy w CNK ruszył projekt nauki obywatelskiej „Nauka ma głos” – włączający wolontariuszy w badania paleontologiczne. Cel był ambitny: oczyszczenie doskonale zachowanego, ponad dwumetrowego szkieletu, który w 2023 roku odnaleziono w Miedarach w woj. śląskim. Chętnych do pomocy naukowcom – zespołowi pod kierownictwem dr. Wojciecha Pawlaka z Katedry Geologii Basenów Sedymentacyjnych Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr. hab. Tomasza Suleja, prof. Instytutu Paleobiologii PAN – nie brakowało.
- Do tej pory już ponad 2 tys. ochotników przepracowało w laboratorium łącznie około 2 tysięcy godzin. Najbardziej zaangażowani i najefektywniej pracujący wolontariusze stają się stałymi bywalcami naszej pracowni, pomagając już kilka miesięcy – powiedział PAP dr Pawlak, który kieruje procesem preparacji.
Praca w laboratorium to jednak test na cierpliwość i maksymalne skupienie. Bywa, że podczas jednej, dwugodzinnej sesji udaje się oczyścić nawet mniej niż centymetr kwadratowy powierzchni.
- Wykonywane czynności polegają na usuwaniu osadu z kości. Ich postęp jest uzależniony od twardości tego osadu oraz skomplikowania powierzchni kości – wyjaśniał paleobiolog.
Największym wyzwaniem bywa sama natura skamieliny. Kość i otaczająca ją skała mają niemal identyczny kolor. Aby je odróżnić, badacze i wolontariusze muszą się posiłkować światłem ultrafioletowym, pod którym kości zaczynają fosforyzować.
Głównym narzędziem pracy są dłuta pneumatyczne, w których drgania igły wywołane sprężonym powietrzem precyzyjnie odspajają okruchy skały.
Na koniec każdej zmiany wolontariusze dokumentują swoje postępy, a na rysunku mastodonzaura zostawiają symboliczny ślad – odcisk własnego palca.
Dr Pawlak powiedział, że wolontariusze reprezentują różnorodne grupy – w większości to osoby pracujące, w różnym wieku (choć powyżej 15 lat), z różnymi zainteresowaniami i profesjami. – Mamy informatyków, artystów, weterynarzy, projektantów wnętrz, księgowych, jak i specjalistów z takich branż jak cyberbezpieczeństwo czy opieka społeczna - wymieniał paleobiolog.
Niektórzy z nich dla tych kilku godzin pracy pokonują setki kilometrów, przyjeżdżając do Warszawy z Gdańska, Torunia, Białegostoku, okolic Krakowa, a nawet z Jeleniej Góry i Szczecina.
Pierwsza strona szkieletu jest już gotowa. Teraz trwają prace nad drugą. Paleobiolodzy planują zakończyć projekt na przełomie października i listopada.
– Teraz głównym naszym wyzwaniem jest preparacja kręgosłupa, który od grzbietowej strony zbudowany jest ze skomplikowanego systemu wyrostków służących jako przyczepy dla mięśni oraz innych kości – wyjaśniał Pawlak, podkreślające jednocześnie, że to właśnie te elementy decydowały o sprawności ruchowej zwierzęcia.
Oczyszczony szkielet mastodonzaura ma trafić na wystawę Centrum Nauki Kopernik i posłużyć do dalszych badań nad historią życia na Ziemi.
Nad całym przedsięwzięciem na co dzień czuwa 10-osobowy zespół: kierujący pracami paleobiolog, koordynatorka z ramienia CNK oraz ośmiu przeszkolonych techników paleontologii.
Aby wziąć udział w projekcie, trzeba się zapisać. Szczegóły na stronie CNK. (PAP)
akp/ agt/