1953. Plakat wydany z okazji Miesiąca Pogłębiania Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Na plakacie Józef Stalin i Bolesław Bierut. Fot. PAP/CAF-reprodukcja
26 października 1951 roku doszło do korekty granic Polski i ZSRR. Została wymuszona na polskim rządzie przez Kreml, a mieszkańców nikt nawet nie zapytał o zdanie.
Sprawa zaczęła się od dokonanego przez polskich geologów odkrycia w tzw. „kolanie Bugu” bogatych złóż węgla kamiennego. Od razu zainteresował się tym Związek Radziecki. Wprawdzie Stalin kilka lat wcześniej sam ustalił przebieg granicy pomiędzy swoim imperium a Polską, ale w tym momencie postanowił ją skorygować – z korzyścią dla siebie.
Przedstawiciele Polski zostali zaproszeni do Moskwy na rozmowy w celu ustalenia szczegółów technicznych. Rozmowy te zaczęły się w połowie stycznia 1951 roku, a ze strony polskiej wszelkimi upoważnieniami w kwestii zaakceptowania wymiany terytoriów dysponował stojący na czele polskiej delegacji Aleksander Zawadzki który był wtedy wicepremierem. W trakcie rozmów strona radziecka taktycznie powątpiewała w możliwość istnienia tak bogatych złóż węgla po stronie polskiej.
Przedstawiciele Związku Radzieckiego zaoferowali Polsce ziemie w Bieszczadach. Pierwotnie jednak Polska miała w tej kwestii inną propozycję. Otóż polskiej delegacji zależało na uzyskaniu terenów, na których zlokalizowane były Niżankowice, Dobromil i Chyrów – miasteczka w okolicy Lwowa. Co więcej, Polska była nawet skłonna oddać większą ilość ziem w ramach wymiany, gdyby ta doszła do skutku na tych warunkach. Jednakże w takim przypadku ZSRR oczekiwałby od Polski dodatkowo zapłaty w wysokości 150 milionów dolarów.
Ostatecznie zatem uzgodniono, że za wspomniane ziemie w Bieszczadach w obwodzie drohobyckim w okolicach Ustrzyk Dolnych (w tej okolicy znajdowały się też wsie Czarna, Lutowiska, Krościenko czy Bystre) Polska odda obszar znajdujący się pomiędzy Sołokiją a Bugiem stanowiący część województwa lubelskiego. Znajdowały się tam miejscowości Bełz, Krystynopol i Uhnów, a także fragment linii kolejowej przebiegającej pomiędzy Lwowem a Kowlem. Powierzchnia obu terenów była porównywalna: wynosiła około 480 km kw.
Zamieszkująca na tych obszarach ludność miała zostać przesiedlona.
Wymiana ta z gospodarczego punktu widzenia była dla Polski niekorzystna - Związek Radziecki zyskiwał bogate złoża węgla kamiennego, a ponadto również żyzne czarnoziemy, a Polska dostała górzysty obszar ze złożami ropy naftowej, które były już wyeksploatowane oraz słabej klasy glebami.
Ustalono, że wszelkie majątki za wyjątkiem osobistego mienia należącego do mieszkańców miał zostać w momencie wymiany pozostawiony na miejscu. Razem z umową sporządzony został też protokół odnoszący się do spraw majątkowych, przy czym obie strony zobowiązywały się do przekazania – jak wyjaśnia to Bogdan Rabij – „bez odszkodowania i w stanie nienaruszonym nieruchomy majątek państwowy, spółdzielczo-kołchozowy, spółdzielczy, jak również inny majątek społeczny włącznie z urządzeniami przedsiębiorstw, kolei żelaznych, środków łączności rządowi państwa, na rzecz którego przechodzi dane terytorium”.
Dozwolone było natomiast wywiezienie majątku ruchomego, w tym środków transportu, w tym taboru kolejowego a także maszyn rolniczych oraz zwierząt użytkowych. Strony miały też prawo przenieść swoje budowle oraz urządzenia służące do ochrony granicy. Na potrzeby realizacji postanowień protokołu utworzona miała zostać Polsko-Radziecka Komisja, w której każda ze stron miała dysponować trzema pełnomocnikami. Mieli oni zostać wyznaczeni w ciągu 2 tygodni od daty wejścia umowy w życie.
Umowa ze Związkiem Radzieckim została zawarta 15 lutego. W imieniu Polski podpisał się pod nią Aleksander Zawadzki, zaś drugą stronę reprezentował Andriej Wyszynski. W tamtym momencie był on ministrem spraw zagranicznych, ale zasłynął kilkanaście lat wcześniej jako krwawy prokurator – oskarżyciel w procesach stalinowskiego wielkiego terroru.
Zwykli mieszkańcy Polski o ustalonej wymianie terytoriów dowiedzieli się dopiero 22 maja z gazet. Mieszkańców terenów, których korekta granic dotyczyła nawet nikt nie zapytał o zdanie, a cenzura dopilnowała, żeby całe przedsięwzięcie przedstawić jako korzystne dla Polski. W gazetach znalazła się znajomość, że korekta ma być dokonana na wyraźne życzenie polskiej strony. Powodem miały być plany wybudowania zbiornika przeciwpowodziowego.
Podano też, że na terenach, które zostaną przyłączone do Polski zlokalizowane są bogate złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Problem polegał na tym, że te złoża były już wyczerpane.
Jako oficjalny zaś powód wystąpienia przez Polskę z tą „prośbą” podawano
Zatwierdzenie umowy z ZSRR w Polsce przebiegało sprawnie. 25 maja Aleksander Zawadzki przedstawił jej założenia w Sejmie. Nie została przeprowadzona w jej sprawie jakakolwiek dyskusja, nie było też głosów sprzeciwu. 26 maja umowa została stosowną ustawą ratyfikowana przez polski Sejm, natomiast Prezydium Rady Najwyższej ZSRR dokonało tego 31 maja. 5 czerwca 1951 roku wymieniono dokumenty ratyfikacyjne. W celu zaś dokładnego wytyczenia nowej granicy powołana miała zostać Mieszana Polsko-Radziecka Komisja dla Delimitacji Granicy. Miała ona rozpocząć pracę najpóźniej dwa tygodnie po wymianie dokumentów ratyfikacyjnych, a zakończyć ją dwa-trzy miesiące po tej dacie. Jej działalność miała zostać sfinansowana w równych częściach przez obie strony. Jeszcze wcześniej ustalono, że sama operacja zamiany terytoriów wraz z przesiedleniem ludności miała zostać zakończona w ciągu sześciu miesięcy od wejścia zawartej umowy w życie.
W praktyce do wymiany doszło 26 października 1951 roku. W tym dniu do Ustrzyk Dolnych dotarli pierwsi polscy przesiedleńcy. Jak się miało okazać Polska otrzymała teren zdewastowany pod względem przyrodniczym, ponieważ przed oddaniem tych ziem Związek Radziecki prowadził tam rabunkową gospodarkę leśną. Tamtejsi mieszkańcy - zanim wywieziono ich z tamtych terenów - mieli zresztą obowiązek stawiać się w lesie z piłami i siekierami. Wybito też zamieszkujące wcześniej tamtejsze lasy zwierzęta, a odbudowa ich liczebności trwała kilkanaście lat. Sam termin przekazania tej części Bieszczad Polsce był zresztą kilka razy przekładany i żartowano z tego mówiąc, że Rosjanie najpierw muszą wyłapać wszystkie zające. Polacy zaś, którzy mieli tam zamieszkać po przybyciu stwierdzali, że „dostaliśmy pustynię”.
Protestów ze strony polskiej komisji przesiedleńczej odpowiedzialnej za odbiór tego terenu nie było. Dotychczasowa zaś ludność została zaś przymusowo wywieziona przez Związek Radziecki w różne miejsca na terenie tego państwa. Na przejętych zaś od Polski ziemiach zaczęto dążyć do jak najszybszej eksploatacji tamtejszych złóż węgla. Po wybudowaniu kopalń wydobywano tam kilkanaście milionów ton tego surowca rocznie. Polska natomiast wykorzystała w latach 60. uzyskany obszar do wybudowania Zalewu Solińskiego. Powstał również ośrodek w Polańczyku.
Polacy opuszczający terytoria przekazane ZSRR skierowani zostali na uzyskane tereny. Odbyło się to w ramach akcji przesiedleń nazywanej „HT”, która pochodziła od pierwszych liter nazw dwóch powiatów: hrubieszowskiego oraz tomaszowskiego. W ten sposób przemieszczono 6 tys. osób. Kolejnych kilka tysięcy przybyło również z Podkarpacia.
Związek Radziecki zachęcony tym sukcesem nie zamierzał na tym poprzestać. Ponownie wiązało się to z odkryciem na terenie naszego państwa złóż węgla kamiennego w rejonie nadbużańskim. Zresztą jeszcze w 1944 r. Nikita Chruszczow sugerował Stalinowi utworzenie w granicach ZSRR obwodu chełmskiego z takimi miastami jak Chełm, Zamość, Hrubieszów, Tomaszów oraz Jarosław. Organizował również wtedy wysyłanie przez mieszkańców w tej sprawie petycji bezpośrednio do Józefa Stalina.
Prace nad przygotowaniem nowej propozycji rozpoczęto w 1952 roku. Tym razem wymiana miałaby objąć około 1250-1300 km kw. w przypadku każdego z państw, a ze strony Związku Radzieckiego przygotowane już zostały pierwsze mapy przedstawiające obszary, które tym razem miałyby podlegać wymianie. Cała dokumentacja trafiła już nawet do władz w Warszawie, ale po śmierci Stalina pomysł ten zarzucono.
Herbert Gnaś