Maska pośmiertna Burke'a (po lewej) i maska życiowa Hare'a (po prawej) w Muzeum Anatomicznym Uniwersytetu Edynburskiego. Fot. kim tray, CC BY-SA 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0>, via Wikimedia Commons
Maski dwóch seryjnych zabójców ze Szkocji Williama Burke’a i Williama Hare’a pozyskało do swoich zbiorów Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Opiekun zbiorów dr Jędrzej Siuta podkreślił, że to ważne eksponaty w muzealnym dziale uduszeń gwałtownych.
Od nazwiska Williama Burke’a pochodzi ważny termin w medycynie sądowej — burking, określający szczególny mechanizm zabójczego uduszenia; sprawca uciskał klatkę piersiową i brzuch ofiary, uniemożliwiając wykonywanie ruchów oddechowych.
- Maska pośmiertna jest odciskiem twarzy osoby zmarłej. Wykonywano ją przez nałożenie na twarz materiału, najczęściej gipsu, z którego powstawała forma odlewnicza. Z tej formy można było później wykonywać kolejne odlewy. Najczęściej w ten sposób upamiętniano osoby sławne, które dziś nazwalibyśmy celebrytami. Wśród nich byli także słynni przestępcy. Maska Burke’a jest właśnie takim obiektem: jednocześnie pamiątką historyczną i eksponatem ważnym dla medycyny sądowej — powiedział dr Jędrzej Siuta z Zakładu Medycyny Sądowej UMW, opiekun muzeum.
Burke i Hare w latach 1827-28 w Edynburgu zamordowali co najmniej 16 osób. Ofiarami były najczęściej osoby samotne, starsze, chore, ubogie. Zabójcy oferowali im nocleg w pensjonacie Hare’a, częstowali alkoholem i pozbawiali życia. Według relacji to Burke bezpośrednio zabijał ofiary.
Ciała sprzedawano następnie lekarzom na potrzeby nauczania anatomii. Liczył się stan zwłok, a brak widocznych obrażeń ciała oddalał podejrzenia, że doszło do zabójstwa.
- Burke zabijał w sposób charakterystyczny. Uciskał klatkę piersiową i brzuch ofiary, uniemożliwiając wykonywanie ruchów oddechowych. Płuca same w sobie nie wykonują ruchów oddechowych, potrzebna jest praca mięśni oddechowych: klatki piersiowej, brzucha i przepony. Jeżeli te ruchy zostaną zablokowane, człowiek może się udusić nawet wtedy, gdy nie dochodzi do typowego zamknięcia dróg oddechowych. To mechanizm, który w medycynie sądowej określany jest jako burking — wyjaśnił dr Siuta.
Proces Burke’a zakończył się wyrokiem śmierci. Hare uniknął egzekucji, ponieważ zdecydował się współpracować ze śledczymi i zeznawał przeciwko wspólnikowi. To dlatego maska Burke’a jest maską pośmiertną, natomiast wizerunek Hare’a utrwalono jeszcze za jego życia.
Oryginalna maska Burke’a znajduje się w Edynburgu. Egzemplarze we Wrocławiu kupione we Francji są historycznymi odlewami wykonanymi z tamtych masek, wykonanymi pod koniec XIX lub na początku XX wieku. Według dra Siuty to obiekty unikatowe, wykonane w pojedynczym egzemplarzu.
W Muzeum Medycyny Sądowej UMW dział uduszeń gwałtownych obrazuje różne mechanizmy śmierci, w których dochodzi do ostrej niewydolności oddychania spowodowanej działaniem czynnika zewnętrznego.
Najczęściej spotykanym rodzajem uduszenia gwałtownego jest powieszenie. Innym mechanizmem jest zadzierzgnięcie, czyli uduszenie przez zaciśnięcie pętli na szyi bez wykorzystania ciężaru ciała jak przy typowym powieszeniu. Kolejna kategoria to dławienie, czyli duszenie ręką. Do uduszeń gwałtownych zalicza się również utonięcie.
Osobną grupą są zachłyśnięcia, gdy ciało obce blokuje gardło, krtań lub oskrzela. W muzeum można zobaczyć bardzo różne przedmioty, które rzeczywiście doprowadziły do śmierci w ten sposób: tytoń do żucia, protezę zębową, a nawet piórko z poduszki, którym zachłysnęło się niemowlę.
- W naszym muzeum brakowało eksponatów obrazujących dwa rodzaje śmierci z uduszenia, które bardzo trudno pokazać na preparacie tkankowym. Jednym z nich był burking, drugim — uduszenie pozycyjne. Teraz dział uduszeń gwałtownych jest kompletny. Nowe obiekty są brakującymi ogniwami w pełnej opowieści o mechanizmach śmierci z powodu uduszenia gwałtownego — powiedział dr Siuta.
Drugim z brakujących eksponatów jest pozyskana rama okienna pochodząca z niedawnej sprawy. Udusiła się w niej kobieta zamknięta w piwnicy. Próbowała wydostać się przez okno, ale utknęła w metalowej ramie w pozycji uniemożliwiającej oddychanie. Jej ciało trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej razem z oknem.
Ten eksponat pozwala wyjaśnić uduszenie pozycyjne. Nie ma tu pętli, zanurzenia w wodzie ani klasycznego zatkania ust i nosa, a decydujące jest ułożenie ciała. Człowiek znajduje się w takiej pozycji, że ruchy oddechowe są ograniczone albo niemożliwe. Z czasem prowadzi to do niedotlenienia i śmierci. (PAP)