Het Steen, zamek w Antwerpii, miejsce uwięzienia Clary Goessen. Fot. wuppertaler, CC BY 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/4.0>, via Wikimedia Commons
Antwerpia upamiętniła Clarę Goessen uznawaną za jedyną kobietę straconą w mieście za czary. Skazana w 1603 r., po torturach i wymuszonych zeznaniach, została uduszona, a następnie spalona na stosie. Teraz jej imieniem nazwano plac w pobliżu miejsca kaźni.
Jak wynika z materiałów VRT NWS, powołujących się na ustalenia pisarza i miejskiego przewodnika Waltera Clementa, Goessen pochodziła ze Strasburga i przybyła do Antwerpii jako uchodźczyni. Utrzymywała się z pracy seksualnej. O czary oskarżyły ją prawdopodobnie inne kobiety wykonujące ten sam zawód.
Po zatrzymaniu trafiła do miejskiego więzienia Het Steen. Tam na jej ciele szukano tzw. diabelskich znaków, czyli miejsc, które według ówczesnych wyobrażeń miały nie krwawić i nie sprawiać bólu po ukłuciu igłą. Ponieważ Goessen nie przyznawała się do winy, zastosowano wobec niej przymus określany w źródłach łacińskich terminem „examinatio rigorosa” (przesłuchanie połączone z zadawaniem bólu poprzez tortury).
Dopiero pod wpływem męczarni kobieta złożyła zeznania obciążające samą siebie. Miała przyznać, że zawarła z diabłem pakt podpisany krwią i brała udział w sabatach czarownic odbywających się m.in. w Lembeke i Nieuwpoort. Według relacji cytowanych w materiale VRT NWS oskarżano ją również o to, że za pomocą czarów szkodziła wojskom hiszpańskim arcyksięcia Albrechta podczas oblężenia Ostendy z lat 1601–1604, toczonego w czasie wojny 80-letniej, gdy Niderlandy walczyły o uniezależnienie się od panowania Habsburgów. Miasta broniły siły Republiki Zjednoczonych Prowincji, wsparte przez Anglików, którzy drogą morską uzupełniali garnizon i pomagali utrzymać twierdzę przez ponad trzy lata. Oblężenie, okupione wielkimi stratami, zakończyło się ostatecznie zdobyciem miasta przez Hiszpanów już po śmierci kobiety.
Zgodnie z ówczesnym prawem obowiązującym w Antwerpii wymuszone zeznania musiały zostać powtórzone publicznie na wolnym powietrzu. Następnie odczytano je publicznie przed sądem miejskim. Wyrok zapadł 22 sierpnia 1603 roku. Egzekucję przeprowadził miejski kat. Jak podają miejskie źródła, Goessen okazano „łaskę”: najpierw została uduszona, a dopiero potem jej ciało spalono na stosie. W przekazach podkreśla się, że była pierwszą i zarazem ostatnią osobą w serii procesów o czary w Antwerpii, która skończyła w ten sposób. Jej poprzedniczki były uniewinniane, wysyłane na pielgrzymki pokutne albo piętnowane, ale nie palone żywcem.
Według Waltera Clementa - autora książek historycznych, w tym poświęconej Clarze Goessen publikacji „Ja, Clara, moja historia. Niezależna, niepokorna antwerpska czarownica i pracownica seksualna”, a zarazem miejskiego przewodnika, który od lat zabiegał o jej upamiętnienie - proces kobiety miał charakter pokazowy. W jego ocenie władze chciały dowieść, że w Antwerpii istnieją czarownice, mimo że miejscy rajcy, lepiej wykształceni niż w wielu innych ośrodkach, mieli być bardziej sceptyczni wobec podobnych oskarżeń.
Starania o symboliczne zadośćuczynienie dla Goessen trwały kilka lat. W czerwcu 2025 roku władze dzielnicy zdecydowały, że nowy plac między ulicami Repenstraat i Kuipersstraat przy Muzeum Vleeshuis otrzyma nazwę Clara Goessenplaats. W ten sposób kobieta, która ponad cztery stulecia temu została skazana po torturach i spalona jako czarownica, została oficjalnie upamiętniona w mieście swojej śmierci.
Patryk Kulpok (PAP)