Zdjęcie ilustracyjne. Hieroglify z grobowca Setiego I (KV17), XIII w. p.n.e. Źródło: unknown Egyptian scribe, Copyrighted free use, via Wikimedia Commons
Prehistoryczni twórcy petroglifów z Oazy Dachla przedstawiali relacje ludzi i zwierząt na co najmniej dwa sposoby. Wyolbrzymione postacie harmonijnie współistnieją ze zwierzętami, zaś zupełnie inne pojawiają się w scenach polowań. Z analizy wynika, że świadomie opowiadano o różnych aspektach rzeczywistości.
Oaza Dachla to jedna z największych oaz na egipskiej Pustyni Zachodniej. Leży około 350 km na zachód od Doliny Nilu, pomiędzy oazami Farafra i Charga. Rozciąga się na około 80 km długości i składa się z kilkunastu osad. Ludzie mieszkali tu już w czasach prehistorycznych, a oaza była ważnym punktem na szlakach karawan łączących Dolinę Nilu z Saharą i Libią. O prehistorycznej obecności człowieka w tym miejscu świadczą m.in. tysiące petroglifów przedstawionych na ok. 350 stanowiskach ze sztuką naskalną. Polscy naukowcy badają je już od ponad 40 lat. Od 2016 roku zespołem projektu Dakhleh Oasis Project Petroglyph Unit kieruje dr Paweł Polkowski z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu i Instytutu Archeologii i Etnologii PAN.
W najnowszej analizie, która oczekuje na publikację, dr Polkowski wraz z Nourhan Moustafą Ahmed, badaczką Free University of Berlin, zastanawiali się, w jaki sposób przedstawiano relacje ludzi ze zwierzętami na petroglifach Oazy Dachla i porównali te przedstawienia z petroglifami sąsiedniego regionu Chufu, bazując na dokumentacji zebranej przez Uniwersytet Koloński. Autorzy przeanalizowali ponad czterysta przedstawień ludzkich oraz kilkaset wizerunków zwierząt sprzed ok. 6-5 tys. lat p.n.e.
Szczególną uwagę zwrócili na rysunki ludzkich postaci o nienaturalnie rozbudowanych dolnych partiach ciała, które określane są jako „wyolbrzymione antropomorfy”.
Obecnie w sztuce naskalnej Dachli znanych jest ich ponad 200 na co najmniej 50 stanowiskach. W regionie Chufu to ponad 190 przedstawień na 37 stanowiskach. Ich znaczenie pozostaje jednak zagadką. Dotychczas często zakładano, że są to przedstawienia kobiet, a nawet bogiń płodności. Zamiast koncentrować się wyłącznie na wyglądzie postaci, badacze przeanalizowali ich otoczenie, przede wszystkim zwierzęta występujące obok i ich rozmieszczenie na skałach.
- Charakterystyczne wyolbrzymione antropomorfy w zasadzie nigdy nie uczestniczą w scenach polowania. Nie trzymają łuków ani włóczni, nie prowadzą psów myśliwskich i nie atakują zwierząt. Przeciwnie, najczęściej stoją obok żyraf, oryksów, gazeli czy strusi, tworząc spokojne, harmonijne kompozycje. Wyolbrzymione antropomorfy i zwierzęta przedstawia się jako uczestników tej samej przestrzeni, często zwróconych w tym samym kierunku, jakby wspólnie przemieszczali się przez krajobraz. Mamy poczucie, że przedstawione postaci są traktowane na równi, a świat ludzki i zwierzęcy są symetryczne. Materiał porównawczy z regiony Chufu potwierdził, że wyolbrzymione antropomorfy zawsze funkcjonują w relacji co najmniej neutralnej ze zwierzętami - opisał PAP dr Paweł Polkowski.
Zupełnie inaczej wyglądają przedstawienia drugiego typu postaci ludzkich. Są one znacznie prostsze i bardziej schematyczne. To właśnie one pojawiają się w scenach polowań. Archeolodzy odnaleźli wizerunki postaci ludzkich uzbrojonych w łuki, zakładających pułapki, chwytających zwierzęta za ogony lub prowadzących żyrafy na linach przymocowanych do szyi.
W tych kompozycjach relacja człowieka ze zwierzęciem ma wyraźnie odmienny charakter – dominuje w nich kontrola, pościg i przemoc.
- To porównanie prowadzi do wniosku, że w prehistorycznej sztuce naskalnej funkcjonowały dwa odmienne sposoby przedstawiania świata zwierząt i ludzi. Jeden akcentował współistnienie ludzi i dzikiej przyrody, drugi być może ukazywał polowanie jako praktyczne działanie związane z przetrwaniem, choć nie można wykluczyć, że sceny te artykułowały rzeczywistość mityczną lub były metaforyczne. Wydaje się, że dwa zaobserwowane sposoby ukazywania relacji ludzi ze zwierzętami nie są przypadkowe, lecz odzwierciedlają świadomie przyjęte koncepcje przedstawieniowe. Autorzy rytów posługiwali się różnymi rodzajami wizerunków, aby opowiedzieć o odmiennych aspektach swojej rzeczywistości - wskazał archeolog.
Szczególnie interesująca okazała się rola żyraf, które w samej Dachli przedstawione są ponad 300 razy. To właśnie one też najczęściej pojawiają się zarówno w spokojnych kompozycjach z antropomorfami, jak i w scenach polowań. Paradoks polega jednak na tym, że w Dachli i okolicach archeolodzy praktycznie nie znajdują kości żyraf na stanowiskach osadniczych z tego okresu. Oznacza to, że zwierzęta te mogły mieć znaczenie symboliczne lub były bohaterami opowieści i wierzeń.
Autorzy podkreślają, że nie można jeszcze jednoznacznie rozstrzygnąć, dlaczego istniały dwa sposoby przedstawiania interakcji ludzko-zwierzęcych i czy funkcjonowały one równocześnie czy też były tworzone w różnych okresach. Ponieważ na rozległych obszarach Pustyni Zachodniej wciąż nie prowadzi się systematycznych badań terenowych, istotny wkład w rozwiązanie tych kwestii mogą przynieść dalsze badania archiwów już udokumentowanej sztuki naskalnej.
Ewelina Krajczyńska-Wujec (PAP)