
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska poinformowała w piątek (29 sierpnia) o odwołaniu Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego. Zastąpi go Karol Madaj.
Marta Cienkowska tłumaczyła, że głównym powodem odwołania Krzysztofa Ruchniewicza było „niedopełnienie przez niego obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze”.
Szefowa resortu kultury podjęła także decyzję o powołaniu na stanowisko dyrektora Instytutu Karola Madaja. - Dobrze zna Instytut Pileckiego. Pracował także w Instytucie Pamięci Narodowej, w Muzeum Historii Polski, a także pełnił obowiązki dyrektora i był dyrektorem Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowie Mazowieckiej - zaznaczyła.
Odniosła się również do doniesień „Rzeczpospolitej” z początku sierpnia. Gazeta podała, że kierowniczka oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie Hanna Radziejowska wysłała dwa poufne pisma do MKiDN dotyczące działań Ruchniewicza. - Żadne z zastrzeżeń zgłoszonych przez Panią Hannę Radziejowską do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie wypełnia któregokolwiek z 17 rodzajów naruszeń prawa określonych w art. 3 ust. ustawy z dnia 14 czerwca 2024 r. o ochronie sygnalistów - powiedziała. Dodała, że dotyczy to obu korespondencji, które Radziejowska przesłała do ministerstwa: „maila z 5 marca 2025 r., który nigdy nie został przekazany na zewnątrz przez ministerstwo, oraz maila z 22 lipca 2025 r., który przed udostepnieniem dyrektorowi Ruchniewiczowi został szczegółowo omówiony w mediach”.
Korespondencja z 22 lipca nie była adresowana wyłącznie do ministerstwa. Radziejowska przesłała ją równolegle do ambasadora Polski w Niemczech Jana Tombińskiego. Cienkowska wyjaśniła, że ze względu na treść korespondencja została zakwalifikowana jako niepodlegająca ustawie o ochronie sygnalistów.
- Procedowana była w standardowy sposób, czyli przy udziale Instytutu, celem wyjaśnienia zawartej w niej informacji. Ministerstwo Kultury nigdy nie udostępniło treści tej korespondencji żadnej redakcji. Dyrektor Ruchniewicz o zastrzeżeniach Hanny Radziejowskiej dowiedział się z mediów, nie od ministerstwa - podkreśliła.
Ministra pytana przez dziennikarzy, czy odwołanie Radziejowskiej i jej zastępcy Mateusza Fałkowskiego oraz powołanie dr Joanny Kiliszek zostaną cofnięte, podkreśliła, że wszystkie decyzje kadrowe dotyczące Instytutu Pileckiego są w gestii jego dyrektora. - Natomiast jeśli chodzi o sytuację pani Hanny Radziejowskiej i pana Fałkowskiego, zakładam, że te decyzje również są w gestii sądu - wskazała.
Dopytywana także o szczegóły otrzymania korespondencji od Hanny Radziejowskiej oraz okoliczności przedostania się jej treści do mediów zaznaczyła, że dlatego wszczęła postępowanie wyjaśniające zarówno w Ministerstwie Kultury, jak i w Instytucie Pileckiego.
- Zrobiłam wszystko, żeby wyjaśnić tę sprawę w sposób szybki, sprawiedliwy. Tak żeby każda z osób, która tą sprawą jest zainteresowana, jest włączona, odczuła, że sprawa jest wyjaśniona - powiedziała ministra kultury.
Prof. Krzysztof Ruchniewicz został dyrektorem Instytutu Pileckiego w listopadzie 2024 r. W wywiadzie udzielonym PAP w marcu zaznaczył, że jego zadaniem jest przede wszystkim dbanie o wartość naukową pracy, którą wykonuje Instytut, a także popularyzowanie jej efektów. Podkreślił, że istotna jest dla niego właśnie transparentność.
W połowie sierpnia Ruchniewicz odwołał ze stanowiska kierowniczkę oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie Hannę Radziejowską. Uzasadnił, że „jej ostatnie działania poważnie podważyły zaufanie u pracodawcy”. Chodziło o to, że Radziejowska w marcu w poufnej korespondencji z resortem kultury zgłaszała obawy dotyczące seminarium organizowanego przez Ruchniewicza. 3 kwietnia pracownik MKiDN poinformował ją, że jej zgłoszenie jest objęte ochroną na podstawie ustawy o ochronie sygnalistów.
8 sierpnia „Rzeczpospolita” podała, że Radziejowska wysłała dwa pisma do MKiDN dotyczące działań Ruchniewicza. 22 lipca napisała do szefowej MKiDN Marty Cienkowskiej oraz do wiadomości chargé d’affaires ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego, w którym wskazała, że dyrektor IP „oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. organizację seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Litwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego”. Resort kultury tłumaczył wówczas, że IP „nie prowadzi oraz nigdy nie prowadził rozmów w zakresie restytucji dóbr kultury – nie jest to w kompetencjach jednostki”.
Radziejowska przekazała na platformie X, że z pracy zwolniono także jej zastępcę Mateusza Fałkowskiego. „Przyczyną było współautorstwo ze mną artykułu opublikowanego w »Rzeczpospolitej« 8 sierpnia br. oraz jego lojalność i solidarność w obliczu pomówień i kłamstw. Mateusz Fałkowski od 3 kwietnia 2025 roku był objęty ochroną sygnalistów przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego” - napisała. Jak powiedział Fałkowski Wirtualnej Polsce, o tym, że został zwolniony, nie dowiedział się wcale od pracodawcy. „Dostałem SMS-a z niemieckiej Kasy Chorych, takiego odpowiednika naszego Narodowego Funduszu Zdrowia. Napisano w nim, że mam nową wiadomość w portalu pacjenta. A tam informacja, że wygasło mi ubezpieczenie, bo pracodawca poinformował kasę, że już nie pracuję” - mówił w wywiadzie dla WP.pl. Kiedy udał się do Instytutu Pileckiego w Berlinie, czekało na niego pismo, w którym Ruchniewicz wypowiedział mu umowę w trybie natychmiastowym.
Zgodnie z ustawą o ochronie sygnalistów ochroną są objęte osoby zgłaszające uzyskaną w kontekście związanym z pracą informację o naruszeniu prawa. Sygnalista ma podlegać ochronie od chwili dokonania zgłoszenia lub ujawnienia publicznego, pod warunkiem że miał uzasadnione podstawy, by sądzić, że informacja będąca przedmiotem zgłoszenia lub ujawnienia publicznego jest prawdziwa w momencie dokonywania zgłoszenia lub ujawnienia publicznego i że stanowi informację o naruszeniu prawa. W myśl ustawy wobec sygnalisty nie mogą być podejmowane działania odwetowe.
Po konferencji Cienkowskiej Instytutu Pileckiego przesłał PAP oświadczenie. Poinformował, że dyrekcja IP prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające okoliczności powstania listu skierowanego przez Hannę Radziejowską 22 lipca do ministry kultury i ambasadora RP w Berlinie.
Zaznaczono, że dyrekcja Instytutu uzyskała wgląd w powstałą w oddziale berlińskim dokumentację dotyczącą spotkania online Hanny Radziejowskiej i Krzysztofa Ruchniewicza 22 lipca. „Wersja notatki ze spotkania przedstawiona przez p. Radziejowską w liście do Minister Kultury, w której przypisano prof. Ruchniewiczowi rzekomy zamiar zorganizowania seminarium poświęconego zwrotom polskich dóbr kultury Niemcom, jest świadomie zmienioną przez p. Radziejowską wersją notatki przygotowanej bezpośrednio po spotkaniu przez pracowniczkę oddziału” - napisano.
„W wersji oryginalnej mowa była o rozróżnieniu pojęć »badania proweniencji« i »restytucji« oraz o akademickich problemach związanych z kluczowym zagadnieniem. Natomiast w wersji p. Radziejowskiej dopisano stwierdzenie o rzekomym zamiarze organizacji seminarium na temat zwrotów dóbr kultury” - podkreślono w oświadczeniu. Instytut sprzeciwia się dezinformacji i zapowiada dalsze działania badawcze i programowe.
Po zmianach na czele berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego stanęła - jako pełniąca obowiązki - dr Joanna Kiliszek.
Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego to państwowa instytucja naukowo-badawcza z siedzibą w Warszawie, utworzona na podstawie ustawy z 9 listopada 2017 r. o Instytucie Solidarności i Męstwa. Miał on nosić nazwę Instytut Solidarności i Odwagi. Obecną nazwę ustalono w czasie prac parlamentarnych nad ustawą. Instytut Pileckiego został stworzony na potrzeby interdyscyplinarnej i międzynarodowej refleksji nad kluczowymi zagadnieniami XX wieku: dwoma totalitaryzmami – niemieckim i sowieckim, a także konsekwencjami ich działań. Posiada krajowe oddziały w Warszawie i Augustowie oraz zagraniczne w Berlinie i Rapperswilu. (PAP)
zzp/ maku/ akn/ pj/ akr/ miś/ lm/