Kultura i sztuka po 1989 roku

21.10.2018

Agnieszka Duczmal: Orkiestra Amadeus ma radio we krwi

Dyrygentka Agnieszka Duczmal (P) odbiera Złotego Fryderyka 2018. Fot. PAP/S. Leszczyński Dyrygentka Agnieszka Duczmal (P) odbiera Złotego Fryderyka 2018. Fot. PAP/S. Leszczyński

Całe życie czułam się muzycznym radiowcem. Amadeus też ma radio we krwi, w nim spędziliśmy już ponad 40 lat – mówi PAP dyrygentka i założycielka Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus. W niedzielę zespół obchodzi 50-lecie istnienia.

Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus została założona w Poznaniu w 1968 r. przez Agnieszkę Duczmal. Początkowo działała pod patronatem „Jeunesses Musicales”, a następnie Poznańskiego Towarzystwa Muzycznego. W 1976 r. orkiestra zdobyła Srebrny Medal Herberta von Karajana na Międzynarodowych Spotkaniach Młodych Orkiestr w Berlinie Zachodnim. Rok później została przekształcona w etatowy zespół Polskiego Radia i Telewizji. Obecnie funkcjonuje pod nazwą Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus pod dyrekcją Agnieszki Duczmal. Zespół nagrał ponad 1000 minut muzyki dla Polskiego Radia. Orkiestra zarejestrowała sto koncertów i programów dla Telewizji Polskiej oraz zagranicznych stacji Television Francaise oraz japońskiej TV NHK. W swoim dorobku Amadeus ma 51 płyt. Orkiestra współpracowała również z rozgłośniami zagranicznymi np. niemieckimi: NDR, WDR, SFB oraz BBC w Londynie, CBC w Montrealu.

PAP: 50 lat temu założyła pani orkiestrę. Czy spodziewała się pani wtedy, że zespół przetrwa tak długo?

Agnieszka Duczmal: W ogóle o tym nie myślałam. Ważniejsze było mieć repertuar, miejsce do prób i możliwość, by gdzieś przedstawić to, co przygotujemy. To jest podstawa naszego zawodu i jego misji. Mamy nieść ludziom wytchnienie, radość, ucieczkę od szarości dnia codziennego. Za pomocą muzyki rozwijamy ich wyobraźnię i przybliżamy emocje rządzące nami na co dzień, rozterki i radości, które przeżywamy.

PAP: Zdobyliście Srebrny Medal Herberta von Karajana w 1976 r. Współpracowaliście ze światowej sławy solistami, takimi jak np. Maurice Andre, Martha Argerich, Steven Isserlis, Kevin Kenner, Mischa Maisky. Występowaliście w najsłynniejszych salach koncertowych, m.in.: Concertgebouw w Amsterdamie, Filharmonia Berlińska, Filharmonia w Petersburgu. Co uważa pani za największy sukces Amadeusa?

Agnieszka Duczmal: To, że istniejemy od 50 lat., że przetrwaliśmy wszystkie burze i zawieruchy, że działamy profesjonalnie, a publiczność nas naprawdę kocha i przyjmuje owacyjnie. Sprawiamy ludziom radość, a to jest najważniejsze. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że osoby, które przypadkowo znalazły się na naszym koncercie, odkrywały w muzyce klasycznej piękno, a potem chciały dalej ją poznawać. W ten sposób zyskujemy melomanów, ale ktoś im musi tę muzykę pozwolić usłyszeć.

PAP: Jakie były najtrudniejsze chwile w historii zespołu?

Agnieszka Duczmal: Pierwsze lata działaliśmy amatorsko, bez etatów, stałego zatrudnienia. To było trudne. Potem, kiedy stało się możliwym przekształcenie orkiestry w profesjonalny zespół, też nie było łatwo, bo trzeba było dostosować do tego modelu całą działalność. Na początku pracowaliśmy w Polskim Radio i Telewizji. Kiedy ta instytucja rozdzieliła się, my, muzycy Amadeusa, również przeżywaliśmy to dotkliwie. Czuliśmy się zawieszeni, niektóre zespoły działające do tej pory w PRiTV zostały rozwiązane.

PAP: Ostatnio też przechodziliście zmiany.

Agnieszka Duczmal: Cztery lata temu przekształciliśmy się w instytucję kultury. Było to dla nas wielkim przeżyciem, ale również wiązało się z niepokojem. Polskie Radio jest spółką handlową, a jako instytucja kultury funkcjonujemy na innych zasadach. Mamy trzech współorganizatorów: marszałka województwa wielkopolskiego, prezesa Polskiego Radia, a od tego roku ministra kultury. Jest to dla mnie wspaniały przykład tego, jak muzyka potrafi połączyć ludzi różnych przekonań politycznych.

PAP: Jak przez czas pani aktywności zawodowej zmieniło się znaczenie orkiestry klasycznej?

Agnieszka Duczmal: Kiedy podpisaliśmy umowę z Polskim Radiem i Telewizją w 1978 r., był to złoty czas dla orkiestr pracujących w tej instytucji. Robiliśmy nagrania dla radia i telewizji, w obu tych mediach było bardzo dużo muzyki klasycznej. Robiliśmy projekty łączące muzykę z tańcem klasycznym, np. na zamku w Kórniku. Pokazywaliśmy muzykę w salach koncertowych jak i w różnych sceneriach. Zespoły radiowo-telewizyjne ze względu na wymagania, jakie stawia przed nimi mikrofon, były najwyżej opłacane, miały najlepsze warunki w Polsce, co ułatwiało działalność i wiązało się z wysokim poziomem artystycznym. A potem stały się kłopotem tej instytucji, bo jesteśmy tylko muzyką, a nie słowem czy informacjami. Siłą rzeczy byliśmy na drugim planie, ale proszę zauważyć, że żadne słowo w radiu nie może istnieć bez muzyki, niekoniecznie rozrywkowej. W tej chwili w radio słyszymy głównie muzykę rozrywkową, a instytucje medialne promują dużo mniej muzyki klasycznej. Obawiam się, że jeszcze trochę i ludzie nie będą wiedzieli, że muzyka klasyczna w ogóle istnieje. Broni się jeszcze Program II Polskiego Radia, ale w TV trudno nawet potknąć się o muzykę tzw. poważną. Prasa pod hasłem „muzyka” przekazuje informacje tylko o rozrywce, a niemal wszystkie tytuły pozbyły się recenzentów muzycznych.

PAP: To też kwestia edukacji?

Agnieszka Duczmal: Wydaje mi się, że kiedyś edukacja muzyczna była na wyższym poziomie. Podam najbliższy mi przykład: w Poznaniu działał Alojzy Andrzej Łuczak, który stworzył Młodzieżowy Ruch Miłośników Muzyki Pro Sinfonika. W działalność ruchu, która polegała przede wszystkim na poznawaniu i słuchaniu muzyki, wprowadził setki dzieci i młodzieży. Wielu dzisiejszych melomanów zawdzięczamy Pro Sinfonice. W innych miastach również podejmowano podobne inicjatywy.

Wiele nauczyłam się od mojego ojca, który po wojnie pracował w PR. Od dziecka miałam styczność z radiem. Jeszcze gdy byłam dzieckiem ojciec zabierał mnie wielokrotnie do pracy i pokazywał mi tajniki tego medium, stół mikserski i tę zaczarowaną taśmę, na której nagrywano dźwięki. Całe życie czułam się muzycznym radiowcem. Amadeus też ma radio we krwi, w nim spędziliśmy już ponad 40 lat. Cieszę się, że w dalszym ciągu nagrywamy koncerty oraz muzykę, przede wszystkim polską. To podstawa naszego radiowego działania - ocalić od zapomnienia to co zostało skomponowane, gdyż może okazać się po latach, że nie doceniliśmy czyjegoś talentu.

PAP: Jakie utwory np. ocaliliście?

Agnieszka Duczmal: Nagraliśmy Symfonię Haczewskiego, zrekonstruowaną przez Andrzeja Wróbla i wiele innych odnalezionych utworów, których nikt nie zarejestrował. Dokonaliśmy również pierwszego na świecie nagrania utworu, który przeleżał kilkadziesiąt lat od czasów przedwojennych w jednej w bibliotek za granicą, a został znaleziony przez polskiego muzykologa - Wariacji Goldbergowskich J.S. Bacha w opracowaniu polskiego kompozytora żydowskiego pochodzenia, Józefa Kofflera. Zaaranżował to dzieło na orkiestrę kameralną, choć pierwotnie napisane było na klawesyn, tak genialnie, że zapiera dech w piersiach. Umieściliśmy ten utwór na naszej pierwszej radiowej płycie, która dotarła do różnych zakątków świata, nawet do Japonii i Kanady. To są fascynujące odkrycia. Ja również opracowuję utwory napisane na inne zestawy instrumentów i przygotowuję ich aranżacje dla mojej orkiestry. Najciekawszy dokonaniem tego typu były "Obrazki z wystawy" Modesta Musorgskiego czy Koncert wiolonczelowy Edwarda Elgara.

PAP: Orkiestra obchodzi w niedzielę jubileusz. Pani otrzymała w tym roku Fryderyka za całokształt twórczości a niedawno Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Czy ma Pani jeszcze jakieś zawodowe marzenie?

Agnieszka Duczmal: Mnóstwo. Życie biegnie szybkim truchtem, przybywa wybitnych muzyków, wspaniałe kompozycje czekają, żeby je wykonać. Muzyk póki ma zdrowie, siłę i energię, nie przestaje marzyć. Zawsze jesteśmy w drodze na szczyt, wchodzimy na nasze Everesty i kiedy wydaje się nam, że jesteśmy blisko szczytu okazuje się, że ta ścieżka, która wyglądała na taką krótką, prowadzi dalej. Muzyka to nie tylko zawód, to powołanie i życie w stałym poszukiwaniu jej piękna. Muzyk nie może powiedzieć, że nie ma marzeń. Mam jednak przekonanie, że nie należy mówić o konkretnych planach. Jeśli za dużo mówi się o przyszłości, to nasze plany się nie sprawdzają, zawsze pojawi się jakaś przeszkoda, która nie pozwoli nam czegoś zrealizować, mimo największych wysiłków, ale takie jest życie. Nie można mieć wszystkiego, co chciałoby się otrzymać.

rozmawiała: Olga Łozińska

W niedzielę w Poznaniu w Auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza Amadeus odbędzie się koncert na Festiwalu Jubileuszowym Orkiestry – „Pół Wieku”. Muzycy zagrają koncert fortepianowy Es-drur KV 271 W. A. Mozarta oraz „Variations sur un theme de Mozart” Piotra Mossa. Jako solista wystąpi Makoto Ozone. Zadyrygują Agnieszka Duczmal i Anna Duczmal-Mróz. Koncert poprowadzi Krzysztof Materna. (PAP)

Autor: Olga Łozińska

Oloz/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL