Religia

19.08.2018

W Rostkowie główne uroczystości Jubileuszowego Roku św. Stanisława Kostki

Św. Stanisław Kostka. Źródło: CBN Polona Św. Stanisław Kostka. Źródło: CBN Polona

Św. Stanisław Kostka chciał więcej i bardziej kochać i służyć. Chciał uczynić ze swego życia dar dla Boga, dla Kościoła, dla innych – i to mu się udało w wybitnym stopniu – mówił kard. Stanisław Dziwisz w homilii wygłoszonej w niedzielę w Rostkowie koło Przasnysza podczas głównych uroczystości Jubileuszowego Roku św. Stanisława Kostki, patrona Polski i młodzieży.

Kard. Dziwisz przypomniał, że 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, minęło czterysta pięćdziesiąt lat od śmierci św. Stanisława Kostki, „a on nadal przemawia, inspiruje i jest obecny w wierze i świadomości Kościoła”. Dodał, że św. Stanisław zostawił nam "tajemnice mądrego i świętego życia”.

Uroczystej mszy świętej jubileuszowej przewodniczył emerytowany metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, a wraz z nim: biskup płocki Piotr Libera, biskup pomocniczy diecezji płockiej Mirosław Milewski i emerytowany biskup pomocniczy diecezji płockiej Roman Marcinkowski. Uczestniczyło w niej ok. pięciu tysięcy pielgrzymów, głównie z diecezji płockiej.

Uroczystości zostały poprzedzone czuwaniem nocnym Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, m.in. z diecezji tarnowskiej, drohiczyńskiej i siedleckiej, przybyła w IX Rowerowym Rajdzie dla Życia.

W wygłoszonej homilii, skierowanej do uczestników uroczystości, kard. Dziwisz podkreślił, że to co uderza nas, to to, że św. Stanisław Kostka "mierzył bardzo wysoko, niezmiernie wysoko". "Wyznaczał sobie wysokie cele, a ideał życia zawarł w znanych słowach: Ad maiora natus sum – +Do wyższych rzeczy zostałem stworzony i dla nich winienem żyć+. O jakie +wyższe rzeczy+ mu chodziło? Nie chodziło mu o godności i stanowiska. Nie chodziło mu o władzę i majątek. To wszystko mógł odziedziczyć i zdobyć stosunkowo łatwo przy wsparciu rodziny. Tymczasem wybrał drogę rad ewangelicznych, pragnąc pójść za Chrystusem i naśladować Chrystusa ubogiego, czystego i posłusznego. Wybrał drogę miłości i służby. Wybrał formę życia apostolskiego w Kościele, aby w burzliwym wieku XVI i w czasach gwałtownych sporów, konfliktów i podziałów religijnych głosić miłość Boga objawioną w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Syna Bożego, Jezusa Chrystusa" - mówił kard. Dziwisz.

Rozważając, co św. Stanisław chciałby nam dzisiaj powiedzieć, wskazywał, że "nie warto żyć banalnie, byle jak. Nie warto egoistycznie zamykać się w sobie. Nie warto beztrosko ulegać słabościom i zachciankom. Natomiast warto wypływać na głębię. Warto stawiać sobie cele i dążyć do nich wytrwale. Warto żyć dla innych i ostatecznie dla Boga”.

Kard. Dziwisz zauważał, że po ludzku patrząc i sądząc, św. Stanisław nie dokonał żadnej wielkiej rzeczy. „Ale logika Ewangelii i jej kryteria wielkości człowieka są odmienne od ludzkiej logiki” – powiedział hierarcha.

Podkreślał, że wszyscy potrzebujemy "ludzi przekonanych, że warto zostawić po sobie ślad, ludzi zaangażowanych w twórcze życie, które zmienia rzeczywistość i przyczynia się do odkrywania nowych dróg: dróg pojednania i miłosierdzia, dróg pokoju i solidarności”.

Kard. Dziwisz mówił też, że mądrość św. Stanisława Kostki polegała na tym, że właściwie osądzał rzeczywistość świata "z jego ułudą, z jego mroczną pożądliwością i przemijalnością”, że "projekt swego życia przygotowywał nie w oparciu o osobiste i przelotne upodobania, nie w oparciu o oczekiwania ze strony środowiska własnej i znaczącej rodziny, lecz wsłuchując się w głos Boga”.

Kard. Dziwisz podkreślił w homilii, że młody Polak pozostawił po sobie niewiele zapisanych kart, ale zostawił nam księgę swego młodego życia, z której od czterystu pięćdziesięciu lat "kolejne pokolenia mają szansę poznawać tajniki mądrości – tajemnice mądrego i świętego życia". (... "Św. Stanisław przeżył na ziemi zaledwie osiemnaście lat". "Z zachowanych świadectw wynika jednoznacznie, że "w centrum jego krótkiego życia był Bóg, wypełniający przestrzeń serca młodego człowieka. To była dla niego ewangeliczna skała i fundament. To była dla niego drogocenna perła i skarb. Wiara w żywego Boga i zafascynowanie Jezusem Chrystusem nadawało kształt jego duchowości i praktykom pobożności, której nie mógł ukrywać, bo przecież nie chowa się światła, ale stawia +na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Stawało się to widoczne zwłaszcza w Wiedniu, w niezbyt przyjaznym dla Stanisława środowisku, w którym musiał płacić cenę za swoją jednoznaczną postawę" - mówił w homilii hierarcha.

Na postawione przez siebie pytanie, co chciałby nam dzisiaj powiedzieć św. Stanisław Kostka, a zwłaszcza co mógłby powiedzieć młodym Polakom i Polkom, kard. Dziwisz odpowiedział: "Niewątpliwie chciałby powiedzieć, że nie warto żyć banalnie, byle jak. Nie warto egoistycznie zamykać się w sobie. Nie warto beztrosko ulegać słabościom i zachciankom. Natomiast warto wypływać na głębię. Warto stawiać sobie cele i dążyć do nich wytrwale. Warto żyć dla innych i ostatecznie dla Boga, bo zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a więc do miłości, i to do miłości na wieki. To jest nasz ludzki, najtrwalszy i niezniszczalny genetyczny kod. Do takiej miłości tęsknił św. Stanisław z Rostkowa i taką miłością żył".

Zwracając się młodzieży, kard. Dziwisz powiedział, że "Kościół w Polsce potrzebuje waszego entuzjazmu i radości. Polskie społeczeństwo potrzebuje waszej energii i wiary w możliwość budowania lepszego, bardziej przyjaznego świata. Wszyscy potrzebujemy ludzi przekonanych, że warto zostawić po sobie ślad, ludzi zaangażowanych w twórcze życie, które zmienia rzeczywistość i przyczynia się do odkrywania nowych dróg: dróg pojednania i miłosierdzia, dróg pokoju i solidarności. Dziś pytam was tak, jak dwa lata temu pytał papież Franciszek: „Co twoje ręce i nogi odpowiedzą Panu, który jest drogą, prawdą i życiem?”.

Przeżywając Rok Świętego Stanisława Kostki, nie żyjemy tylko wspomnieniami. Jako Kościół jesteśmy wspólnotą pamięci, bo przecież nie przychodzimy z nikąd. Za nami długa i żywa historia! Żyjemy nieustannie wielkimi dziełami Boga, których dokonał On dla naszego zbawienia i życia w wieczności. Wspominamy również wielkich świadków wiary, którzy w sposób szczególny odtworzyli w swoim życiu ewangeliczny ideał miłości i służby. Prawdziwa świętość nigdy się nie przedawnia, dlatego przemawiają do nas wyznawcy Jezusa Chrystusa żyjący w różnych epokach i zakątkach świata. W ten sposób przemawia do nas także św. Stanisław Kostka.

Hierarcha wskazywał też na "duchowe podobieństwo między św. Stanisławem Kostką i św. Janem Pawłem II, którzy mimo, że żyli w odmiennych epokach, dokonywali podobnych wyborów życiowych".

Na zakończenie homilii kard. Dziwisz wyzwał wstawiennictwa obu świętych, "byśmy również i my dorastali do świętości – do życia na wieki w Bogu”.

Św. Stanisław był klerykiem jezuickim, do zakonu wstąpił wbrew woli rodziców, pokonując ogromne przeciwności. Odznaczał się bardzo głęboką pobożnością i zdolnością kontemplacji. Zmarł w Rzymie, mając 18 lat. Święto Stanisława Kostki, patrona młodzieży oraz współpatrona Polski i Litwy obchodzi Kościół katolicki 18 września. Rok 2018 został ogłoszony ogólnopolskim Rokiem św. Stanisława Kostki.

Św. Stanisław urodził się w 1550 r. w Rostkowie koło Przasnysza na Mazowszu. W wieku 14 lat wraz z bratem został wysłany do jezuickiego kolegium w Wiedniu. Tam ze względu na wielką pobożność i rozmodlenie był nieraz wyśmiewany i prześladowany przez rówieśników.

Wkrótce z powodu surowego sposobu życia i wytężonej pracy ciężko zachorował. Miał wówczas widzenie Matki Bożej, któremu przypisywał swój powrót do zdrowia. Od Maryi właśnie miał usłyszeć polecenie wstąpienia do jezuitów. Ponieważ ojciec św. Stanisława nie chciał się na to zgodzić, przełożeni zakonu wielokrotnie odmawiali jego prośbom. Dlatego też w 1567 r. uciekł z jezuickiego kolegium w Wiedniu i postanowił udać się najpierw do Niemiec, a później do Rzymu, by tam starać się o przyjęcie do zakonu. Aby zmylić pościg i utrudnić poszukiwania, zamienił się w drodze na ubrania z jakimś żebrakiem.

Pod koniec 1567 r. przyjęto go do nowicjatu, a na początku następnego roku złożył śluby zakonne. Zmarł w tym samym roku 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego brat, który przybył do Rzymu z polecenia ojca, by skłonić Stanisława do wystąpienia z zakonu, trafił właśnie na uroczystości pogrzebowe. Był to początek jego nawrócenia.

W dwa lata po śmierci, gdy otwarto grób św. Stanisława, okazało się, że jego ciało nie zostało tknięte rozkładem. Niebawem rozpoczął się kult, który sprawił, że w 1674 r. papież Klemens X ogłosił go jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy, co zostało uznane zarazem za akt beatyfikacji. W 1726 r. Stanisław Kostka został kanonizowany.

Jest on patronem studentów, nowicjuszy jezuickich, polskiej młodzieży, a także patronem wielu miast i diecezji, m.in. archidiecezji warszawskiej i łódzkiej oraz diecezji płockiej. (PAP)

autor: Stanisław Karnacewicz

skz/ skr/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL