Pas startowy używany w 1971 r. podczas prób jądrowych. /fr.wikipedia
W czwartek mija 60 lat od pierwszej francuskiej próby bomby atomowej na atolu Mururoa. Testy pomogły Francji rozwinąć arsenał nuklearny, ale do dziś wywołują oskarżenia o skażenie środowiska i narażenie zdrowia żołnierzy, pracowników i mieszkańców Polinezji Francuskiej.
„W ułamku sekundy lazurowe tropikalne niebo rozbłysło jaskrawym pomarańczem, rozdarte przez potężny radioaktywny obłok, który wzbił się w atmosferę, tworząc kształt grzyba. Spokojna laguna zmieniła się we wzburzony kocioł, a palmy kokosowe na białych, piaszczystych wysepkach ugięły się pod siłą nuklearnego wybuchu” – opisywało próbę nowozelandzkie radio RNZ.
Od 1960 roku Francja prowadziła próby jądrowe na pustyni w Algierii, jednak gdy w 1962 roku kraj ten uzyskał niepodległość, władze w Paryżu zaczęły poszukiwać nowego miejsca. Wybór padł na bezludne atole koralowe Mururoa i Fangataufa, wchodzące w skład Polinezji Francuskiej, terytorium zamorskiego Francji na Oceanie Spokojnym, oddalone o około 1,2 tys. km od Tahiti.
Próba o kryptonimie Aldebaran była pierwszym ze 193 testów broni jądrowej, jakie Francja przeprowadziła na południowym Pacyfiku między 1966 a 1996 rokiem. Ponad 40 bomb zdetonowano w atmosferze, zanim w 1974 roku, pod międzynarodową presją, Paryż zrezygnował z takich prób i rozpoczął wybuchy podziemne.
Wybuch z 2 lipca 1966 roku rozpoczął „nową, kluczową fazę rozwoju arsenału atomowego Francji” – pisał wtedy amerykański tygodnik „Time”, wyjaśniając, że celem było zmniejszenie głowic, by mogły je przenosić pociski średniego zasięgu. Próbę przeprowadzono w czasie zimnowojennego wyścigu zbrojeń i eskalującej wojny w Wietnamie.
Dwa miesiące później jedną z kolejnych prób na atolu Mururoa osobiście obserwował – z pokładu oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów okrętu – ówczesny prezydent Francji Charles de Gaulle. Zdetonowano podwieszoną pod balonem bombę o mocy około 100 tys. kiloton, czyli mniej więcej pięć razy silniejszą niż bomby zrzucone przez USA na Hiroszimę i Nagasaki w czasie II wojny światowej – relacjonował dziennik „New York Times”.
Obecnie Francja jest jednym z zaledwie dziewięciu państw świata dysponujących bronią jądrową. W obliczu zagrożenia ze strony Rosji rząd w Paryżu proponuje szersze wykorzystanie swojego parasola nuklearnego w celu wzmocnienia bezpieczeństwa Europy. W ostatnich miesiącach trwały debaty o możliwości włączenia w ten program również Polski.
Choć testy na Pacyfiku przyczyniły się do rozwoju francuskiego programu broni jądrowej i w pewnym zakresie do stymulacji gospodarki Polinezji Francuskiej, od początku wywoływały one sprzeciw i protesty w regionie. W 1973 roku rządy Australii i Nowej Zelandii pozwały Francję do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, co jednak nie doprowadziło do zakończenia prób.
Szacuje się, że w ich wyniku na przestrzeni lat dziesiątki tysięcy osób zostały wystawione na szkodliwy poziom promieniowania, co doprowadziło do poważnego kryzysu zdrowia publicznego, w dużej mierze zignorowanego – podał portal France 24.
– Przez 30 lat byliśmy królikami doświadczalnymi Francji. W rzeczywistości zatruli ocean, z którego pochodzi cała nasza żywność. Zostaliśmy zatruci w imię wielkości Francji, aby Francja była państwem posiadającym broń nuklearną – powiedziała w 2025 roku polinezyjska parlamentarzystka Hinamoeura Morgant-Cross.
Dziennikarze śledczy z organizacji Disclose i naukowcy z Uniwersytetu Princeton ocenili w 2021 roku na podstawie analizy odtajnionych dokumentów, tzw. Mururoa Files, że wpływ prób jądrowych na miejscową ludność, francuskich żołnierzy i pracowników był znacznie większy niż utrzymywały władze w Paryżu. Rząd Francji odrzucił oskarżenia o ukrywanie skali tego wpływu.
Badacze zwracali uwagę na stosunkowo powszechne występowanie wśród mieszkańców okolicznych wysp nowotworów i innych schorzeń mogących mieć związek z promieniowaniem. Morgant-Cross mówiła, że raka wykryto u jej babci, matki, ciotki, siostry i u niej samej.
W 2010 roku Francja umożliwiła poszkodowanym ubieganie się o odszkodowania, jednak – jak podała rozgłośnia Radio France International – do 2024 roku uzyskało je tylko nieco ponad tysiąc osób, w tym 417 mieszkających w Polinezji. Obecnie francuski parlament pracuje nad ustawą rozszerzającą dostęp do odszkodowań.
Rząd Francji nigdy oficjalnie nie przeprosił za próby jądrowe na Pacyfiku, choć w 2025 roku parlamentarna komisja wezwała go do złożenia takich przeprosin. Cztery lata wcześniej, podczas wizyty w Polinezji Francuskiej, prezydent Emmanuel Macron powiedział, że Francuzi „mają dług” wobec tego terytorium.
– Myślę, że to prawda, że nie przeprowadzilibyśmy tych samych prób w Creuse albo w Bretanii – przyznał Macron, odnosząc się do obszarów w kontynentalnej Francji.(PAP)
wia/ akl/