Premierowe wykonania VII Koncertu fortepianowego oraz Koncertu skrzypcowego wybitnego kompozytora Andrzeja Nikodemowicza, znalazły się w programie festiwalu „Andrzej Nikodemowicz - czas i dźwięk”, który rozpocznie się 22 września w Lublinie. Festiwal poświęcony temu kompozytorowi, który mieszka w Lublinie, odbywać się będzie po raz drugi. Zamysłem organizatorów festiwalu jest ukazanie dzieł Nikodemowicza, ich piękna i duchowości w nawiązaniu do najbardziej wartościowych zjawisk muzyki światowej.
Kolekcję ponad 100 obrazów i rzeźb powstałych w Europie od XII do początku XX wieku będzie można oglądać w nowym oddziale Muzeum Narodowego Krakowie - Europeum Ośrodku Kultury Europejskiej. Placówka zostanie udostępniona zwiedzającym w piątek. Europeum mieści się w wyremontowanym XVII- wiecznym spichlerzu przy pl. Sikorskiego.
„Bilet na Księżyc” Jacka Bromskiego zaprezentowano w czwartek dziennikarzom na festiwalu w Gdyni. To kino drogi z akcją osadzoną w czasach PRL – mówił reżyser. W obsadzie filmu jest m.in. Mateusz Kościukiewicz. Nowy film Bromskiego to jedna z 14 produkcji walczących w tym roku w Gdyni o Złote Lwy. Jego akcja rozgrywa się w roku 1969. Głównymi bohaterami są dwaj bracia, Adam (w tej roli Filip Pławiak) i Antek (Mateusz Kościukiewicz).
Teksty wierszy polskich poetów wyklętych - Andrzeja Bursy, Stanisława Grochowiaka, Ireneusza Iredyńskiego, Kazimierza Ratonia i Rafała Wojaczka - znajdą się na płycie nowohuckiej grupy Wu-Hae. Jej premiera odbędzie się 25 listopada.
W Krakowie trwają ostatnie przygotowania do wtorkowego pogrzebu Sławomira Mrożka. W Panteonie Narodowym w podziemiach kościoła św. św. Piotra i Pawła montowany jest sarkofag, w którym złożona zostanie urna z prochami pisarza.
Polka, obywatelka Litwy Malgozata Runievic-Vardyn, która od lat walczy w litewskich sądach o polską pisownię swego nazwiska, zwróciła się z wnioskiem, by Sąd Konstytucyjny ponownie orzekł w kwestii pisowni nielitewskich nazwisk w litewskich dokumentach.
"Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku" to tytuł nowego spektaklu Teatru Studio. Przedstawienie w reżyserii Agnieszki Glińskiej powstało na kanwie debiutanckiego dramatu Doroty Masłowskiej. "Każdy z nas ma w sobie coś z Rumuna" - przekonują twórcy. "Uwielbiam ten tekst. Jest śmieszny, przewrotny i przerażający. Faktura tej sztuki jest dla teatru prawdziwym wyzwaniem. Słowo jest podstawową tkanką, jednocześnie jest tu takie bogactwo znaczeń i sensów" - powiedziała Agnieszka Glińska o dramacie Masłowskiej.