W przypadającą w środę 20. rocznicę katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK) pamięć ofiar uczcili ich bliscy, poszkodowani w tym wypadku, przedstawiciele służb ratowniczych, a także władz i środowiska hodowców gołębi.
28 stycznia 2006 r. w wyniku zawalenia dachu hali zginęło 65 osób, a wiele innych zostało rannych. Do katastrofy doszło w trakcie wystawy gołębi pocztowych.
Rocznicowe uroczystości jak co roku odbyły się przy pomniku, wybudowanym w pobliżu placu po zawalonej hali. Podobnie jak w poprzednich latach podczas obchodów odczytano imiona i nazwiska ofiar, a później kapelani straży pożarnej i Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych zmówili modlitwę w ich intencji. Na koniec delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze.
Wojewoda śląski Marek Wójcik przypomniał z swoim wystąpieniu, że wydarzenia sprzed lat były największą katastrofą budowlaną w historii współczesnej Polski. Jak podkreślił, pamięć o tamtych wydarzeniach, mimo upływu czasu, jest wciąż życia – zarówno osoby, które ocalały, jak i ratownicy będą nieśli do końca życia obrazy z tamtych dni. Wojewoda podziękował służbom, które w trudnych warunkach niosły pomoc poszkodowanym. – To dzięki państwa pracy ofiar tej katastrofy nie było więcej – zaznaczył. Podkreślił też, że pamięć o tamtych wydarzeniach trwa nie tylko w środowisku ratowniczym, ale też jest doświadczeniem pokoleniowym dla mieszkańców Chorzowa i innych śląskich miast.
Prezydent Chorzowa Szymon Michałek zwrócił uwagę, że katastrofa hali MTK „nie tylko pozostawiła ogromną traumę i wyrwę w życiu rodzin, ale też dotknęła tych, którzy ratowali tamtego dnia ofiary spod zawalonej konstrukcji”. W języku angielskim zwrócił się do uczestniczących w obchodach gości z zagranicy. Przepraszał, że to z jego miastem wiążą się trudne doświadczenia, wyraził ubolewanie z powodu tego, co się stało i oświadczył, że władze zrobią wszystko, by taka katastrofa już nigdy nie miała miejsca. - Bezpieczeństwo ponad wszystko, starajmy się myśleć o tym, gdy dbamy o naszą infrastrukturę w miastach, w całej Polsce – dodał Michałek, już po polsku.
Nadbryg. Janusz Skulich, który przed 20 laty dowodził akcją ratowniczą w MTK, w rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że było to z wielu względów najtrudniejsze zadanie w jego strażackiej karierze. Podkreślił, że akcji towarzyszył potężny ładunek emocjonalny. - Wydaje mi się, że naszym obowiązkiem jest, żeby odświeżać pamięć o tym zdarzeniu, po to, żeby było zawsze przestrogą dla nas, uczyło nas pokory zarówno wobec tego, z czym przychodzi nam czasami wojować, jak i własnych umiejętności oraz oddawać szacunek tym wszystkim, którym się nie pomogło, tym ofiarom, ich rodzinom, bliskim, i tym wszystkim, którzy uczestniczyli w tym przedsięwzięciu ratowniczym – powiedział gen. Skulich.
Na pomnik, przy którym odbyły się rocznicowe uroczystości, składają stanowią dwie pionowe, pokryte granitem czterometrowe płyty, spomiędzy których wylatują odlane w brązie gołębie. Na jednej z płyt umieszczono nazwiska 65 ofiar tragedii. W środę posterunek honorowy przy tym monumencie wystawiły wojska obrony terytorialnej, PSP, policja oraz ratownicy górniczy.
Dach największej hali MTK zawalił się 28 stycznia 2006 r., w sobotę, po 17. Wielu osobom będącym wtedy w pawilonie udało się z niego wyjść o własnych siłach i bez obrażeń. Na dachu o powierzchni hektara zalegała warstwa śniegu i lodu. W kulminacyjnym momencie akcji ratowniczej – między pierwszą a drugą w nocy – na miejscu pracowało ponad 1,3 tys. strażaków, ratowników górniczych i medycznych, policjantów, goprowców i żołnierzy. Pierwszy etap akcji ratowniczej zakończył się po kilkunastu godzinach, w niedzielę, 29 stycznia. Prace rozbiórkowe rozpoczęły się na początku lutego. W ich trakcie wydobyto ciała pozostałych poszkodowanych, ostatnie – 14 lutego.
Jak wynika z ustaleń późniejszego śledztwa, na katastrofę złożyły się błędy i zaniechania już w fazie projektowania hali, a także jej użytkowania i nadzoru nad budynkiem. Główną przyczyną katastrofy były błędy w projekcie wykonawczym pawilonu. Odbiegał on znacząco od sporządzonego prawidłowo projektu budowlanego. Według biegłych pawilon mógł runąć w każdej chwili, już od momentu wybudowania go. Przed katastrofą hala kilkukrotnie ulegała awarii.(PAP)
kon/ aszw/