Plenerowa inscenizacja zamachu na Kutscherę. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
1 lutego 1944 r. od kul żołnierzy AK zginął nazywany katem Warszawy Franz Kutschera. Niemcy w odwecie zamordowali 300 osób, ale zamach przeszedł do legendy jako najważniejsza akcja AK w okupowanej Warszawie.
Nazywany katem Warszawy Franz Kutschera był dowódcą SS i policji w dystrykcie warszawskim. Od objęcia tego stanowiska 25 września 1943 r. zaostrzył represje wobec ludności Warszawy: w organizowanych na jego rozkaz ulicznych egzekucjach w ciągu zaledwie kilku miesięcy zginęło 4,3 - 5 tys. osób. Kutschera nie był pomysłodawcą takich represji, ale gorliwie wykonywał rozkazy swoich berlińskich przełożonych, którzy chcieli zastraszyć mieszkańców Warszawy.
Wyrok na znienawidzonego przez mieszkańców Warszawy szefa SS i policji na okręg warszawski Franza Kutscherę wydał szef Kedywu KG AK płk August Emil Fieldorf „Nil". Przeprowadzenie akcji powierzono zgrupowaniu „Agat" (późniejszy „Parasol").
Kierownictwo Walki Podziemnej wprowadziło Kutscherę na listę osób do likwidacji. Na trop Kutschery, który był bardzo dobrze zakonspirowany, wywiad Armii Krajowej wpadł przypadkiem. Aleksander Kunicki „Rayski", szef komórki wywiadu oddziału „Agat", który rozpracowywał Waltera Stamma - szefa Wydziału IV Gestapo, często penetrował dzielnicę policyjną. Tam zaobserwował pojawienie się limuzyny z nieznanym mu generałem.
Od tego dnia „Rayski" śledził jego przyjazdy do budynku Gestapo i wkrótce ustalił, że mieszka on w Alei Róż 2 i nosi nazwisko Kutschera. „Rayski" o swoim odkryciu zameldował dowództwu Kedywu.
Pierwszą, nieudaną próbę przeprowadzenia akcji podjęto 28 stycznia 1944 r. Oddział „Lota", rozstawiony na stanowiskach w Alejach Ujazdowskich, nie doczekał się jednak przejazdu Kutschery.
Następną akcję zaplanowano na 1 lutego 1944 r. rano. Uczestniczyło w niej 12 osób: Bronisław Pietraszewicz „Lot" - dowódca akcji, Stanisław Huskowski „Ali", Zdzisław Poradzki „Kruszynka", Michał Issajewicz „Miś", Marian Senger „Cichy", Henryk Humięcki „Olbrzym", Zbigniew Gęsicki „Juno", Bronisław Hellwig „Bruno", Kazimierz Sott „Sokół", Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama", Elżbieta Dziębowska „Dewajtis", Anna Szarzyńska-Rewska „Hanka".
Znak do rozpoczęcia akcji, sygnalizujący wyjście Kutschery z domu w Alei Róż, dała Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama".
Kutschera miał do przejechania zaledwie 140 m - tyle dzieliło jego dom od dowództwa SS. Gdy dojeżdżał do bramy pałacu, drogę zajechał mu samochód kierowany przez „Misia". Kierowca Kutschery zwolnił, chcąc przepuścić intruza. Zwolnił również „Miś" i zatrzymał wóz. W chwili, gdy Niemiec usiłował go wyminąć, ruszył ponownie blokując auto szefa SS. Do zatrzymanego wozu podbiegli „Lot" i „Kruszynka". Z odległości metra otworzyli ogień w kierunku Kutschery i ranili go.
Równocześnie na stanowiska wybiegł zespół ubezpieczający, a stojące na ul. Chopina samochody „Sokoła" i „Bruna" cofnęły się do rogu Alei Ujazdowskich z Aleją Róż. Kutscherę dobił „Miś", który wyskoczył z wozu i strzałami z pistoletów wspierał osłonę akcji.
Niemcy otworzyli ogień z siedziby dowództwa SS i wszystkich okolicznych budynków. Ich kule raniły w brzuch „Lota" i „Cichego", a także „Olbrzyma". Niegroźny postrzał w głowę dostał „Miś", który wraz z „Kruszynką" wyciągnął ciało Kutschery z wozu i w pośpiechu szukał przy zabitym dokumentów. Kiedy nic nie znalazł, zabrał jego teczkę.
Pod silnym ostrzałem Niemców, uczestnicy akcji wycofali się do samochodów i uciekli wcześniej wyznaczonymi trasami.
W wyniku akcji na Kutscherę śmierć poniosło czterech jej uczestników. Gęsicki „Juno" i Sott „Sokół", otoczeni przez Niemców na Moście Kierbedzia, w czasie odprowadzania samochodu do garażu, skoczyli do Wisły, ginąc w jej nurtach. Ciężko ranni Pietraszewicz „Lot" i Senger „Cichy" zmarli kilka dni po zamachu.
Straty niemieckie wyniosły 5 zabitych i 9 rannych.
Niemcy w odwecie za zabicie Kutschery nałożyli na Warszawę 100 mln zł kontrybucji, a dzień po zamachu, 2 lutego 1944 roku w Alejach Ujazdowskich 21, w pobliżu miejsca przeprowadzenia akcji, rozstrzelali stu zakładników. Kolejnych dwustu zgładzili w ruinach warszawskiego getta. Pomimo niemieckiego odwetu zamach na Kutscherę i tak przeszedł do legendy - stał się symbolem polskiego oporu w okupowanej Warszawie. (PAP)
j/