Obelisk w Dębowcu upamiętniający miejsce pierwszego zrzutu cichociemnych. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
W nocy z 15 na 16 lutego 1941 roku w Dębowcu na Śląsku Cieszyńskim wylądowali rtm. Józef Zabielski, kpt. Stanisław Krzymowski i kurier Czesław Raczkowski. Był to pierwszy w okupowanej Polsce zrzut cichociemnych, elitarnej formacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Rocznicę upamiętni społeczność lokalna gminy Dębowiec. Uroczystości odbędą się 6 marca przy pomniku upamiętniającym pierwszy zrzut, który znajduje się w centrum miejscowości. Wójt Tomasz Branny powiedział, że w programie przewidziano między innymi rekonstrukcję historycznego zrzutu, prezentację sprzętu wojskowego, a także występy artystyczne dzieci i młodzieży i orkiestry dętej „Cieszynianka”.
Pierwszy zrzut pierwotnie miał nastąpić 20 grudnia 1940 roku. Akcja została w ostatnim momencie odwołana. Zdaniem Piotra Wybrańca z Muzeum Spadochroniarstwa w Wiśle, kolejny termin operacji wyznaczono na noc z 15 na 16 lutego 1941 roku. Tym razem skoczkom udało się wykonać ustne polecenie dowódcy Związku Walki Czynnej gen. Kazimierza Sosnowskiego, który pożegnał ich słowami: "Idziecie jako straż przednia do kraju. Macie udowodnić, że łączność z krajem jest w naszych warunkach możliwa".
Kryptonim pierwszego zrzutu brzmiał „Adolphus”. Rtm. Józef Zabielski „Żbik”, kpt. Stanisław Krzymowski „Kostka” i kurier Czesław Raczkowski „Włodek” mieli wylądować w okolicach Włoszczowy. Przez błąd w nawigacji stało się to niedaleko wsi Dębowiec. Ten teren był włączony do III Rzeszy.
W trakcie lądowania Zabielski uszkodził staw skokowy i śródstopie. Na zrzutowisku odnalazł się z Raczkowskim. Od polskiego gospodarza wynajęli furmankę, którą dotarli do Skoczowa, a stąd pociągiem do Bielska, gdzie się rozdzielili. Osobno przekraczali granicę Generalnego Gubernatorstwa. Krzymowski i Zabielski dotarli do Warszawy. Później zameldował się tam również Raczkowski, którego Niemcy zatrzymali podczas przekraczania granicy. Uznali go za przemytnika i uwięzili w Wadowicach. Nawiązał kontakt z Batalionami Chłopskimi. Został wykupiony z więzienia.
Niemcy w strefie lądowania znaleźli zrzucone na osobnych spadochronach zasobniki zawierające radiostacje, broń i materiały wybuchowe.
Samolot bezpiecznie wrócił do Wielkiej Brytanii po niemal 12 godzinach lotu.
Cichociemni byli żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych, szkolonymi w Wielkiej Brytanii do zadań specjalnych. Do służby w tej roli zgłosiło się 2413 oficerów i podoficerów. Przeszkolono 606 osób, a do przerzutu zakwalifikowano 579 żołnierzy i kurierów. Na okupowane ziemie polskie przerzucono 316 cichociemnych, w tym jedną kobietę - Elżbietę Zawacką „Zo”, oraz 28 kurierów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W czasie wojny zginęło 103 spadochroniarzy. Wielu zostało zamordowanych przez komunistów po wojnie.
Ostatnim żyjącym cichociemnym był mjr Aleksander Tarnawski. Zmarł 4 marca 2022 roku w Gliwicach. Spoczywa na cmentarzu w Bielsku-Białej.
(PAP)
szf/ mark/


