Pogrzeb aktora i pedagoga Edwarda Linde-Lubaszenki na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Linde-Lubaszenko był aktorem teatralnym, telewizyjnym i filmowym, a także reżyserem teatralnym i pedagogiem. Edward Linde-Lubaszenko zmarł 8 lutego br. w wieku 86 lat. Fot. PAP/Albert Zawada
Po mszy żałobnej, odprawionej w Kościele Środowisk Twórczych na Placu Teatralnym, aktor Edward Linde-Lubaszenko spoczął na cmentarzu Powązki Wojskowe w Warszawie.
„Edward Linde-Lubaszenko był aktorem, którego nie sposób było pomylić z kimkolwiek innym. Miał głos, który niósł znaczenie od pierwszego zdania. Miał spojrzenie, w którym mieściła się surowość i czułość. Miał wreszcie niezwykłą umiejętność bycia na scenie w sposób całkowicie prawdziwy – bez fałszu, nadmiaru i zbędnych gestów” – napisała w liście skierowanym do uczestników ceremonii pogrzebowej ministra kultury Marta Cienkowska. „Edward Linde-Lubaszenko należał do pokolenia twórców, które budowało rangę polskiego teatru i kina poprzez rzetelność, dyscyplinę i szacunek do widza” – podkreśliła Cienkowska. „Był artystą wszechstronnym. Potrafił być dramatyczny i przejmujący, ale potrafił być także zabawny i rozczulający. Jego role miały jednocześnie ciężar doświadczenia i lekkość inteligentnego dystansu. Potrafił w kilku scenach zbudować bohatera, który zostawał z widzem na długo” – napisała ministra kultury. „Nie szukał łatwych efektów. Szukał prawdy. Dla wielu reżyserów był partnerem wymagającym, ale bezcennym. Dla młodszych aktorów autorytetem i punktem odniesienia. Teatr nie był dla niego jedynie miejscem pracy. Był przestrzenią spotkania z tekstem i drugim człowiekiem” – dodała Cienkowska.
„Edward Linde-Lubaszenko należał do pokolenia twórców, które budowało rangę polskiego teatru i kina poprzez rzetelność, dyscyplinę i szacunek do widza.”
List do uczestników ceremonii pogrzebowej Edwarda Linde-Lubaszenki przesłał także prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Przypomniał w nim dokonania zmarłego aktora.
- Edward Linde-Lubaszenko był dla nas wybitnym aktorem, wspaniałym pedagogiem, niewątpliwym autorytetem i człowiekiem, z którym chciało się być na zajęciach, na próbie, na scenie. Przez ponad 20 lat był pedagogiem wydziału aktorskiego, a w czasach transformacji ustrojowej jego dziekanem – powiedział podczas mszy pogrzebowej prof. Grzegorz Mielczarek, rektor Akademii Sztuki Teatralnej im. St. Wyspiańskiego w Krakowie. - Współpracował z największymi artystami polskiej sceny, jednocześnie był ikoną polskiej kultury popularnej, stwarzając niezapomniane postacie w kultowych filmach przełomu wieków. We wszystkich rolach szukał sensu, bo, jak powiedział w jednym z wywiadów: „najważniejsze jest dla mnie wiedzieć, co mówię” - wspominał prof. Mielczarek. - Będąc jego asystentem obserwowałem niezwykły talent i rzadko spotykaną charyzmę profesora. Umiał i chciał nas słuchać. Niczego nie narzucał, mimo to bardzo wiele nam ofiarowywał. Siły teatru upatrywał w słowie, stąd zawsze wybierał teksty będące dla nas wyzwaniem i obietnicą odkrycia nieznanych obszarów wrażliwości – podkreślił prof. Mielczarek. - Profesor Linde-Lubaszenko był nauczycielem cierpliwym i szczodrym, empatycznym i sprawiedliwym – dodał.
Zmarłego aktora, przypominając jego dokonania na scenie krakowskiej, pożegnał też Jakub Skrzywanek z Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.
- Żegnam człowieka niezwykłego, nie tylko mojego profesora i pedagoga aktorskich pokoleń, ale przyjaciela, który ponad 20 lat temu uwierzył w siłę młodości - powiedział podczas mszy pogrzebowej Piotr Sieklucki, dyrektor Teatru Nowego Proxima w Krakowie. - 20 lat temu podzieliłem się z panem Edwardem moim marzeniem – grania na własnych zasadach, bez instytucji i biurokracji, bez sztywnych ram czasowych. Odpowiedział: „otwieraj teatr, pomogę, ale musi się nazywać – nowy”. W grudniu świętować będziemy jubileusz dwudziestolecia – wspominał Sieklucki. - Zapytał mnie kiedyś: „wie pan, jaki jest najlepszy moment spektaklu?” Powiedziałem, że nie. Odpowiedział: „ukłony, że nareszcie już koniec”. I na ten już niesymboliczny koniec kłaniam się, przyjacielu, najniżej jak mogę – zakończył wypowiedź Sieklucki.
Beata Chyczewska, córka zmarłego Edwarda Linde-Lubaszenki, wzruszonym głosem wspomniała ojca jako aktora i rodzica. - Zawsze dostarczałeś nam dużo emocji poprzez sposób, w jaki patrzyłeś na świat – powiedziała. - Najbardziej brakuje nam teraz twojego śmiechu. Tego, że jednym zdaniem potrafiłeś rozbroić smutek, a cierpienie obrócić w śmiech. I wiem, że wolałbyś, żebyśmy dziś nie pogrążali się wyłącznie w smutku. Wiem, że chciałbyś, żeby każdy z nas tu obecnych choć przez chwilę uśmiechnął się – na twoją cześć. Bardzo państwa o to proszę – o uśmiech i modlitwę za tatę – zakończył córka zmarłego aktora.
Do prośby o uśmiech za ojca dołączył się Olaf Lubaszenko, syn zmarłego aktora. Podziękował za ciepłe słowa, jakie zostały wypowiedziane o zmarłym. - Szlachetnie i godnie jest żegnać ludzi w tak wspaniały sposób, ale zapewne jeszcze szlachetniej i godniej, a z pewnością trudniej, jest być przy nich, kiedy jeszcze są. To zdanie rzucam w przestrzeń i kieruję również do siebie – powiedział Olaf Lubaszenko.
Edward Linde-Lubaszenko był aktorem teatralnym, telewizyjnym i filmowym, a także reżyserem teatralnym i pedagogiem. Był wieloletnim wykładowcą Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, gdzie pełnił między innymi funkcję dziekana Wydziału Aktorskiego. W roku 1991 z rąk prezydenta Lecha Wałęsy odebrał nominację profesorską. W roku 2024 został odznaczony złotym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Aktor współpracował z największymi postaciami polskiego teatru i filmu: Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim, Krystianem Lupą, Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem i Krzysztofem Zanussim. Powszechnie znany był z takich ról jak „Psy”, „Róża” czy „Kroll”. W 1993 r. zagrał też u Stevena Spielberga w „Liście Schindlera”. W późniejszych latach swojej kariery był również znany z ról w popularnych serialach obyczajowych, takich jak „M jak miłość” czy „Barwy szczęścia”.
Edward Linde-Lubaszenko urodził się 23 sierpnia 1939 r. w Białymstoku. Karierę aktorską zaczynał w 1964 r. w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Wcześniej występował w studenckim teatrze „Kalambur”. Dla aktorstwa porzucił medycynę, po sześciu semestrach na Akademii Medycznej we Wrocławiu zdał eksternistycznie egzamin aktorski i zatrudnił się w teatrze.
W latach 1964–1973 był aktorem teatrów: Polskiego we Wrocławiu, Miejskiego w Gorzowie Wielkopolskim, Ziemi Opolskiej w Opolu i Współczesnego we Wrocławiu. W 1973 r. zamieszkał w Krakowie i związał się ze Starym Teatrem w Krakowie, w którym zagrał ponad 50 ról. Od 2004 r. grał w tym teatrze jako aktor senior.
Krakowski Stary Teatr żegnając artystę napisał na swojej stronie, że był on aktorem „o błyskotliwej inteligencji. Pełen autoironicznego dystansu, zdyscyplinowany i konsekwentnie odrzucający, powierzchowny formalizm, pozornie chłodny – wydobywał najgłębiej pojętą prawdę psychologiczną granych postaci”.
W 1977 r. ukończył Wydział Reżyserii Dramatu w PWST w Krakowie. W 1981 r. rozpoczął pracę pedagogiczną w tej uczelni. W latach 1987–1990 był dziekanem Wydziału Aktorskiego PWST. W 1991 r. uzyskał stopień profesora sztuk teatralnych. W latach 1994–1997 był przewodniczącym zarządu krakowskiego Oddziału Związku Artystów Scen Polskich. W grudniu 2025 r. poinformował o zakończeniu kariery aktorskiej.
Edward Linde-Lubaszenko zmarł 8 lutego 2026 r. (PAP)
szt/ dki/