Baza wojskowa w Belbek na Krymie, podczas rosyjskiego szturmu, 22.marca 2014 r. Belbek pod Sewastopolem był ostatnią bazą wojskową, która nie skapitulowała po aneksji Krymu do Rosji. Fot. PAP/Jakub Kamiński
Półwysep Krymski, od 1991 roku wchodzący w skład niepodległej Ukrainy, 12 lat temu został anektowany przez Rosję w wyniku interwencji zbrojnej i referendum, które władze Ukrainy i Zachód uznały za nielegalne. Rząd w Kijowie zapowiada, że Ukraina w przyszłości odzyska Krym.
Ukraina uznaje Krym za swoje terytorium okupowane przez Rosję. Prezydent Wołodymyr Zełenski wielokrotnie odrzucał możliwość prawnego uznania aneksji, podkreślając, że byłoby to sprzeczne z ukraińską konstytucją.
Rząd w Kijowie zarzuca Rosji prześladowanie mieszkańców półwyspu, próbę zmiany jego struktury demograficznej i przekształcenie Krymu w bazę wojskową wykorzystywaną w agresji na Ukrainę.
Rosja zaprzecza, by anektowała terytorium Ukrainy, i nazywa zajęcie Krymu „przyłączeniem” oraz „przywróceniem historycznej sprawiedliwości”.
Krym, przekazany Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej w 1954 r., po rozpadzie ZSRR utrzymywał bliskie związki z Rosją, a większość jego mieszkańców była rosyjskojęzyczna. Tendencjom separatystycznym miało zapobiec utrzymanie statusu Krymu jako republiki autonomicznej w ramach państwa ukraińskiego. Położone na półwyspie miasto Sewastopol pozostawało odrębną jednostką administracyjną.
W lutym 2014 r. w Kijowie zwyciężyła prozachodnia rewolucja godności, która doprowadziła do obalenia prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. W tym samym czasie na Krymie uzbrojeni ludzie w nieoznakowanych mundurach, zwani zielonymi ludzikami, zaczęli przejmować budynki miejscowej administracji.
Moskwa długo zaprzeczała, by to jej żołnierze uczestniczyli w tej operacji, określając wojskowych jako „uprzejmych ludzi”, którzy pospieszyli z pomocą mieszkańcom Krymu.
16 marca 2014 r. na terytorium Krymu zorganizowano referendum w sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji. Według oficjalnych wyników opowiedziała się za tym zdecydowana większość głosujących. Dzień później lokalne władze ogłosiły niepodległość Krymu i zwróciły się do Kremla o przyjęcie w skład Rosji. 18 marca przywódca tego kraju Władimir Putin formalnie zaakceptował tę prośbę.
Cała procedura została uznana za nielegalną przez większość państw świata i Ukrainę. Referendum uznano za niezgodne z prawem zarówno ukraińskim, jak i międzynarodowym. Plebiscyt przeprowadzono w warunkach faktycznej okupacji przez wojska rosyjskie, bez obserwatorów międzynarodowych. Pojawiły się zarzuty fałszerstw i manipulowania zarówno danymi dotyczącymi frekwencji, jak i wyników. Referendum zostało zbojkotowane przez Tatarów krymskich, stanowiących wówczas 12-15 proc. z ok. 2,4 mln mieszkańców półwyspu.
Wiele państw świata i Unia Europejska nałożyły sankcje na Rosję, który były jednak znacznie słabsze niż retorsje zastosowane po rozpoczęciu przez Kreml pełnowymiarowej wojny w 2022 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ uznało w rezolucji referendum za nielegalne oraz poparło prawo Ukrainy do niepodległości i integralności terytorialnej. W ramach międzynarodowych zabiegów na rzecz odzyskania Krymu Kijów powołał w 2021 r. Platformę Krymską.
Kijów zarzuca Moskwie, że po zajęciu Krymu zaczęła przekształcać półwysep w swoją bazę wojskową. Według władz ukraińskich Rosjanie po 2014 r. zaczęli aktywnie militaryzować półwysep oraz region Morza Czarnego i Azowskiego. Platforma Krymska szacuje, że Rosja potroiła liczbę wojskowych na Krymie z 12,5 tys. do 40 tys. Rosja włączyła też półwysep do Południowego Okręgu Wojskowego.
Według ukraińskich władz na Krymie nie ustają rosyjskie represje i prześladowania mieszkańców. Rosja wykorzystuje represje jako instrument „dławienia woli” mieszkańców Krymu, by wyprzeć ich poza terytorium półwyspu - mówił w 2025 r. w rozmowie z PAP Refat Czubarow, przewodniczący Medżlisu (samorządu) Tatarów krymskich. Rosja uznała Medżlis za organizację ekstremistyczną i zakazała jego działalności.
Tatarzy, których deportowano z Krymu w 1944 r. w związku z oskarżeniami o kolaborację z III Rzeszą, powrócili tam dopiero w połowie lat 80. i po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości stali się jej obywatelami. Bojkotując referendum w 2014 r., narazili się na represje ze strony Moskwy. Czubarow ostrzegł, że odstąpienie Rosji anektowanego Krymu praktycznie przekreślałoby przyszłość państwa ukraińskiego i oznaczało zgodę na unicestwienie narodu krymskotatarskiego.
Władze Ukrainy oskarżają też Rosję o celową zmianę demografii Krymu. Z powodu represji półwysep opuścili przede wszystkim etniczni Ukraińcy i Tatarzy krymscy. Jednocześnie sprowadzani są mieszkańcy Rosji i trwa przymusowe przyznawanie rosyjskich paszportów.
Od początku okupacji na półwyspie działa ukraińska partyzantka. Do najbardziej aktywnych organizacji należą m.in. Żółta Wstążka, Czarna Mewa, Krymscy Partyzanci i ruch Atesz.
Przyszłość Krymu i innych okupowanych przez Rosję terytoriów jest jednym z najważniejszych elementów trwających negocjacji pokojowych, w których pośredniczą USA.
W pierwotnej propozycji porozumienia pokojowego, którą amerykański prezydent Donald Trump przedstawił w listopadzie 2025 r., zapisano, że Krym i okupowany Donbas zostałyby faktycznie uznane za terytorium Rosji. Plan spotkał się ze stanowczą krytyką Zełenskiego i wielu państw europejskich, które uznały, że zawiera zbyt daleko idące ustępstwa na rzecz Rosji. Kijów przedstawił własny projekt umowy, a amerykańska propozycja była modyfikowana. Negocjacje między Ukrainą i Rosją dotąd nie przyniosły rozwiązania konfliktu.
„Skradzione nigdy nie przynosi szczęścia; prędzej czy później będzie musiało zostać zwrócone. Historia pokazuje, że narody, które nie godzą się z kradzieżą swoich terytoriów, pewnego dnia je odzyskają. Krym to Ukraina. Na pewno powróci do swojej ukraińskiej ojczystej przystani” – napisano w komunikacie ministerstwa spraw zagranicznych w Kijowie z okazji 12. rocznicy aneksji półwyspu.(PAP)
ndz/ adj/ jjk/ akl/