Miejsce pamięci we wsi Ugły w obwodzie rówieńskim. Fot. PAP/Vladyslav Musiienko
W Ugłach na Wołyniu w poniedziałek, w pierwszym dniu poszukiwań miejsc pochówków Polaków zamordowanych w maju 1943 r., znaleziono pierwsze szczątki ludzkie, ale według mieszkańców pochodzą one z grobów dawnych osadników niemieckich. Polska mogiła zbiorowa ma się znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie.
W poniedziałek w tej dawnej polskiej kolonii w obecnym obwodzie rówieńskim Ukrainy, a dawniej województwie wołyńskim II RP, rozpoczęły się poszukiwania zbiorowego grobu Polaków. Uczestniczący w nich eksperci z Polski i Ukrainy zastrzegli, że przynależność szczątków, które spodziewają się znaleźć, będzie można stwierdzić dopiero po szczegółowych badaniach.
- Rozpoczynamy (prace - PAP) przy pomocy metod archeologicznych. Najpierw zaczniemy odkrywać wierzchnią warstwę ziemi, aby zobaczyć, czy w tym miejscu mogą się znaleźć pochówki. Po odsłonięciu, jeśli natrafimy na pochówki, odsłonimy fragment bez podnoszenia szczątków, żeby stwierdzić, czy mogą to być pochówki związane ze zdarzeniem, którego ofiar chcemy szukać – wyjaśnił prof. Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, który prowadzi badania ze strony polskiej.
Już po zdjęciu pierwszych warstw gruntu archeolodzy znaleźli fragment ludzkiej czaszki, co widzieli znajdujący się na miejscu dziennikarze. Swiatosław Szeremeta, szef przedsiębiorstwa komunalnego Lwowskiej Rady Obwodowej „Dola”, które uczestniczy w poszukiwaniach po stronie ukraińskiej, nie skomentował tego znaleziska. Wyjaśnił jedynie, że badania obejmują cały pas ziemi.
- Badania będą trwały około tygodnia. Jeśli odnajdziemy miejsce pochówków, rozpocznie się procedura uzyskania pozwoleń na ekshumacje i ponowny pochówek – powiedział.
Polską kolonię Ugły zaatakował nad ranem 12 maja 1943 r. oddział UPA. Szacuje się, że w wyniku ataku spłonęło 50 gospodarstw i zginęło ponad 100 Polaków.
Mieszkająca obecnie w tej wsi Switłana Zajec powiedziała PAP, że wieś została całkowicie spalona, a jej dzisiejsi ukraińscy mieszkańcy zaczęli osiedlać się w niej dopiero w latach 50. – Wiemy, że są tutaj pochowani zabici Polacy. Komuniści chcieli te groby zniszczyć, ale moja mama na to nie pozwoliła – opowiedziała, stojąc obok drewnianego krzyża i tablic z nazwiskami polskich ofiar.
- Sprzątam na tych mogiłkach, palę znicze, bo ludzie to ludzie. A propos, mój wujek był Ukraińcem, który został zmobilizowany do polskiego wojska w 1939 r. Po wojnie zabiły go „Bandery”, bo nie chciał się do nich przyłączyć – wyznała.
Początek prac poszukiwawczych w Ugłach obserwowali członkowie Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie, których bliscy są tam pogrzebani. Prezeska Stowarzyszenia Karolina Romanowska, która wnioskowała do ukraińskich władz o pozwolenie na poszukiwania, powiedziała PAP, że w Ugłach pochowanych jest 18 członków jej rodziny.
- Jest nadzieja, że zostaną oni w końcu godnie pogrzebani. Dla naszej rodziny najtrudniejsze było to, że nigdy nie mieli pogrzebu, że miejsce ich pochówku nie zostało oznaczone – wyjaśniła.
Romanowska wyraziła nadzieję, że po ustaleniu dokładnego miejsca pochówku w Ugłach odbędzie się ekshumacja szczątków, a następnie ich uroczyste, ponowne pochowanie.
- Dobrze byłoby, gdyby stało się to 11 lipca (w Narodowym Dniu Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP – PAP). Dobrze byłoby, gdyby pojawili się tutaj wtedy prezydenci naszych krajów. Byłby to taki gest, krok naszych narodów w kierunku pojednania polsko-ukraińskiego – oceniła.
Poszukiwania w Ugłach finansuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To kolejne miejsce badań zbrodni wołyńskiej. Pierwsze prace odbyły się w 2025 roku w dawnej wsi Puźniki w obecnym obwodzie tarnopolskim na zachodzie Ukrainy.
Ze wsi Ugły Jarosław Junko (PAP)
jjk/ akl/ amac/
