Siedziba Instytutu Pileckiego przy ulicy Siennej w Warszawie. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Powstanie nowej siedziby Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, otwarcie Domu Pamięci Obławy Augustowskiej wymieniono w przedstawionym we wtorek na senackiej Komisja Kultury i Środków Przekazu sprawozdaniu z działalności instytutu za 2024 i 2025 rok. Senatorowie KO podnosili wątek dublowania się zadań IP z innymi instytucjami polityki historycznej.
Senacka Komisja Kultury i Środków Przekazu rozpatrywała sprawozdanie z działalności Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego za 2024 i 2025 rok.
Łukasz Mieszkowski, zastępca dyrektora Instytutu ds. historii w przestrzeni publicznej, powiedział, że w ciągu dwóch lat zakończyły się dwie ważne inwestycje, tj. otwarcie siedziby głównej Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej 82 w Warszawie oraz Domu Pamięci Obławy Augustowskiej w Augustowie. Oprócz tego instytucja dysponuje galerią w Domu Bez Kantów przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie oraz oddziałami zagranicznymi w Berlinie, Rapperswilu i Nowym Jorku.
Mieszkowski podkreślił, że chociaż pion naukowy przechodził reorganizację, to zwiększono zatrudnienie, a pracę w Instytucie Pileckiego znaleźli obcokrajowcy, zaś niektóre książki napisane przez jego pracowników albo już zostały wydane, albo w najbliższym czasie zostaną przetłumaczone wydane za granicą we współpracy z akademickimi wydawcami. W ciągu dwóch lat w Instytucie Pileckiego powstały 53 oryginalne prace naukowe. W 2024 roku wartość sprzedanych książek wydanych przez IP wyniosła 165 tys. zł, a rok później – 136 tys. zł.
- Zapisany w ustawie cel Instytutu Pileckiego to prowadzenie badań, popularyzacja, edukacja i upamiętnienie doświadczenia totalitaryzmów przez naród polski i inne grupy etniczne zamieszkujące Rzeczpospolitą w XX wieku – powiedział Mieszkowski. - Instytut ma dział projektowania wystaw, upamiętnień, dział edycji, który wspiera wszystkie działania Instytutu, bo zgadzamy się, że nie ma prawdziwej polityki pamięci bez rzetelnej edukacji.
Flagowy internetowy projekt Instytutu, którym jest baza świadectw „Zapisy Terroru”, odwiedziło w 2025 r. 108 tys. użytkowników. Wystawę w Augustowie odwiedziło od połowy zeszłego roku ponad 15 tys. zwiedzających, galerię w Domu Bez Kantów – 13,5 tys., a oddział w Berlinie – 22 tys. zwiedzających, z czego 12 tys. obejrzało wystawy.
Senatorowie Koalicji Obywatelskiej Marcin Zawiła, Małgorzata Kidawa-Błońska i Jerzy Fedorowicz podnosili kwestię dublowania zadań Instytutu Pileckiego i innych instytucji, jak Instytut Pamięci Narodowej, Archiwum Akt Nowych czy muzea.
Łukasz Mieszkowski powiedział, że na korzyść Instytutu Pileckiego przemawia „szybkość podejmowania decyzji i skuteczność w działaniach popularyzatorskich”. Krystian Wiciarz, zastępca dyrektora ds. naukowych, podał, że IP współpracuje z Polską Akademią Nauk, Muzeum Historii Polski czy Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, a IP „pomaga innym instytucjom w dotarciu do publiki na Zachodzie”.
Barbara Zdrojewska z Koalicji Obywatelskiej przypomniała, że ideą leżącą u podstaw powołania IP nie było propagowanie postaci Witolda Pileckiego, lecz propagowanie polskiej historii poza granicami kraju i przeciwdziałanie m.in. używania określenia „polskie obozy”: - Główna zaletą Instytutu Pileckiego była działalność za granicą, niekoniecznie poprzez tworzenie tam siedzib, czasem kompletnie bez sensu.
Senator powiedziała, że działanie IP powinno być skoordynowane z polityką zagraniczną prowadzoną przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. - Instytut Pileckiego powinien się skupić na pracy, żeby na świecie przedstawiać taką politykę [historyczną], jaką chcemy mieć, ale to wymaga decyzji ministerstwa [kultury], żeby się zastanowiło, jak pieniądze mają być sensownie wydawane – powiedziała Zdrojewska. - I dopiero wtedy mogłyby być pomysły, czy coś likwidować, czy nie. Bo działalność Instytutu powiela się z innymi instytucjami.
Dodała także, że IP nie służy rotacja na stanowisku dyrektora, co było nawiązaniem do odwołania Krzysztofa Ruchniewicza w sierpniu 2025 r. Obecnie instytucją kieruje Karol Madej. - Problemem Instytutu Pileckiego polega na tym – powiedziała Kidawa-Błońska – że musi zbudować do siebie zaufanie jako instytucji oraz musi znaleźć sposoby, żeby dotrzeć do jak największej liczby odbiorców.
Dyrektor IP Karol Madej był nieobecny podczas posiedzenia senackiej komisji, gdyż uczestniczył w uroczystościach związanych z 95. rocznicą ślubu Witolda Pileckiego w Ostrowi Mazowieckiej. IP reprezentowali zastępcy dyrektora: Łukasz Mieszkowski i Krystian Wiciarz. (PAP)
irk/ aszw/