Andrzej Wajda (pierwszy od prawej), Janusz Kijowski w roli Waleriana Łukasińskiego (klęczy), Stanisław Gronkowski (w głębi) podczas realizacji spektaklu telewizyjnego według dramatu Stanisława Wyspiańskiego "Noc listopadowa", 1978 r. Fot. PAP/Jan Morek
15 kwietnia 1786 r. urodził się Walerian Łukasiński, żołnierz Księstwa Warszawskiego, uczestnik kampanii napoleońskiej, oficer wojsk Królestwa Polskiego. Aresztowany w 1822 r. był więziony przez 46 lat – aż do śmierci. W więzieniu napisał „Pamiętnik” - niezłą lekcję historii Polski.
„Był to widok doprawdy mrożący krew w żyłach. Kompania egzekucyjna ustawiła się w czworobok. Audytor sądu wojskowego odczytał wyrok skazujący majora Waleriana Łukasińskiego za należenie do ozy wolnomularskiej i związku patriotycznego. Komendant placu dał znak. Porucznik zakomenderował. Rozległ się werbel bębnów. Ich warczeniu wtórował ryk trąb… Do skazańca zbliżył się kat. Złamał mu szpadę, zerwał odznaki. Wnet potem dla usymbolizowania, że to wyrok hańbiący, oprawca przywiązał skazańca do taczki, którą ten musiał obwozić dookoła kompanii egzekucyjnej. Zakuty w kajdany - został odprowadzony do lochu” – informowała „Gazeta Lwowska” z 17 lipca 1932 roku. „Oto wiernie otworzony moment degradacji majora Łukasińskiego, który został wydany ks. Konstantemu przez szpiega Makrota za zorganizowanie powstania przeciw ciemięzcom carskim. Trzeba zaś ją było odtworzyć dla realizowanego obecnie przez „Blok-Muza film” pierwszego 100% monumentalnego dźwiękowca polskiego pt. »Księżna Łowicka« w reżyserii Krawicza i Sarneckiego przy kierownictwie produkcji Szebeki i zdjęciach inż. Gniazdowskiego. Rolę tytułową gra Jadwiga Smosarska, w. ks. Konstantego - Jaracz, Łukasińskiego – Węgrzyn” – wyjaśniono.
Wcześniej Stanisław Wyspiański przypomniał Łukasińskiego w dziesiątej scenie „Nocy Listopadowej” – „Tak ja tu klejnot mam! - Ja ci pokażę. Prometeusz wasz polski. Ot, wiodą go straże” - tymi słowy wielki książę Konstanty prezentuje Łukasińskiego generałowi Wincentemu Krasińskiemu.
Później Łukasiński bywał już raczej tylko bohaterem opracowań historyków. „Pozostał on po dziś dzień czymś w rodzaju Maski Żelaznej. Imię jego dzwoni głuchym brzękiem wiecznych kajdan” – pisał Szymon Askenazy (1865-1935). „W Warszawie stanie pomnik tego, co z całem oddaniem się rozpoczął organizować naród do walki o swą niepodległość, co znosił męki za to niemal przez półstulecia, co umierając nie utracił wiary, że jego ukochana Polska, ożyje w całej swej sile i w dawnej swej chwale” – przewidywał Bolesław Limanowski (1835-1935), pointując swą publikację „Plutarch polski. Łukasiński” (1935).
Walerian Łukasiński urodził się w Warszawie jako syn drobnego szlachcica. „Jego ojciec Józef, niezamożny szlachcic, z żoną Łucją z Grudzińskich zadbali o edukację pięciorga dzieci – trzech synów i dwóch córek” – napisał Mirosław Maciorowski w artykule pt. „Walerian Łukasiński spędził 46 lat w izolacji. Rozmawiał ze sobą głównie o Polsce” (wyborcza.pl/ ale historia, 2020). „Walerian znał francuski i niemiecki, był świetny z przedmiotów ścisłych, cytował z pamięci Plutarcha, Monteskiusza czy Rousseau. Miał jednak specyficzny charakter – uchodził za chłodnego, czasem lodowatego w kontaktach. Nie pozwalał na poufałości, a towarzysze wyrzucali mu »maniery tyrańskie«” - dodał.
15 kwietnia 1807 r. Łukasiński zgłosił się na ochotnika do formowanego w Płocku batalionu strzelców pieszych. Walczył w kampanii 1807 r. przeciwko Prusom i Rosji, pod komendą generała Józefa Zajączka. W lutym 1809 r. został awansowany na stopień podporucznika. Po bitwie z Austriakami pod Raszynem (19 kwietnia 1809 r.) został porucznikiem.
„Okres służby w wojsku Księstwa Warszawskiego był istotny nie tylko ze względu na szybki awans, ale także z powodu licznych nowych znajomości. Łukasiński poznał wówczas Kazimierza Machnickiego, Jakuba Szredera, braci Franciszka i Władysława Kozakowskich, Augusta Sznaydera, Ignacego Dobrogoyskiego, Tomasza Skrobeckiego; w niedalekiej przyszłości ci ludzie będą najbliższymi współpracownikami Łukasińskiego w działalności w ramach Wolnomularstwa Narodowego i Towarzystwa Patriotycznego” – napisała Aneta Bołdyrew w publikacji pt. „Rzeczywistość czy imaginacja?: »Biografia legendy« Waleriana Łukasińskiego w pamiętnikach i historiografii doby romantyzmu” (Piotrkowskie Zeszyty Historyczne, 2011). „Szczególnie bliskie więzy połączyły Łukasińskiego z Machnickim, człowiekiem niepospolitego umysłu, współzałożycielem loży masońskiej »Wolność Odzyskana«, powstałej w Lublinie na początku 1811 r., uznanej przez Wielki Wschód i skupiającej wybitnych wojskowych i szanowane »obywatelstwo«” – podkreśliła.
W napoleońskiej kampanii rosyjskiej 1812 r. Łukasiński się nie bił. „Pracował wtedy w Ministerstwie Wojny w Warszawie. W 1813 r. wziął udział w kampanii saskiej, walczył pod Lipskiem, później bronił Drezna, gdzie 12 listopada dostał się do niewoli austriackiej” – napisała Anna Kasperska w artykule pt. „Walerian Łukasiński – żelazny więzień cara” (historia.org.pl, 2018). „Zwolniony wraz z innymi jeńcami w czerwcu 1814 r. wrócił do Warszawy. Zgłosił się do wojska Królestwa Polskiego i w 1815 r. awansował na kapitana w 4. Pułku Piechoty Liniowej stacjonującym w Warszawie, w tak zwanym pułku czwartaków. W dniu 30 marca 1815 r. otrzymał stopień majora” – przypomniała, powołując się na wstęp pióra prof. Rafała Gerbera do wydanego w 1986 r. nakładem PIW-u „Pamiętnika” Łukasińskiego.
3 maja 1819 r. Łukasiński powołał do życia Wolnomularstwo Narodowe, którego celem miało być zjednoczenie byłych ziem Rzeczypospolitej z Królestwem Polskim i obrona konstytucji z 1815 r. Kiedy cele i charakter organizacji stały się znane władzom, rozwiązał lożę, decydując się na utworzenie nowej organizacji, Towarzystwa Patriotycznego.
25 października 1822 r. został aresztowany. W trakcie długiego śledztwa, aby chronić towarzyszy, wziął na siebie całą odpowiedzialność. Za zorganizowanie tajnego związku, godzącego w Imperium Rosyjskie, 14 czerwca 1824 r. major Łukasiński został skazany na 9 lat więzienia. Car Aleksander I zmniejszył mu wyrok do siedmiu lat.
2 października 1824 r. miała miejsce scena opisana w „Gazecie Lwowskiej”. Następnie Łukasiński został przewieziony do twierdzy w Zamościu. Gdy w końcu sierpnia 1825 r. doszło tam do buntu więźniów, uznano go za przywódcę i 10 września skazano na rozstrzelanie. Wyroku nie zatwierdził wielki książę Konstanty, podwoił jednak Łukasińskiemu karę więzienia. 30 listopada 1825 r. przewieziono go do Góry Kalwarii. Na początku 1826 r. aresztowano całe kierownictwo Towarzystwa Patriotycznego. „Kiedy podczas śledztwa znowu pojawiło się nazwisko Łukasińskiego, został on w 1827 r. skrycie przewieziony do Warszawy. O tym, że przywódca organizacji znajdował się w warszawskiej celi, wiedzieli tylko wielki książę Konstanty, Nowosilcow i kilka im zaufanych osób. Podczas przesłuchań major milczał, dlatego zrezygnowano z wezwania go przed sąd sejmowy” – napisała Kasperska. „Nie przyniosły mu wolności wydarzenia nocy listopadowej ani petycja, jaką skierował w styczniu 1831 r. do Rządu Narodowego jego brat Antoni Łukasiński” - dodała.
„30 listopada 1830 r., dzień po wybuchu powstania listopadowego, żołnierze pułku wołyńskiego wywieźli Łukasińskiego za rogatkę mokotowską do obozu wielkiego księcia. »Następnie w nędznej siermiędze, z brodą po pas, ciągniony na postronku, pod strażą konną z dobytemi pałaszami«, został pognany za Bug” – napisał Mirosław Maciorowski.
„Łukasińskiego przyjąć i trzymać w twierdzy szlisselburskiej jako przestępcę stanu jak najtajniejszym sposobem, tak iżby prócz komendanta nikt nie wiedział nawet o jego nazwisku ani też skąd do więzienia przysłany został” – rozkazał hrabia Aleksander Czernyszow, minister wojny cara Mikołaja I.
Więzień trafił tam 5 stycznia 1831 roku. Osadzono go w piwnicznej celi, ciemnej, bez okna. „Była dość obszerna, a niska, przytłoczona granitowym sklepieniem” – opisał celę Askenazy. „Mroczna, chłodna, cmentarnie zaciszna” – ocenił. Łukasiński przebywał w niej ponad 30 lat, strażnicy w milczeniu podawali mu jedzenie, nie wolno mu było rozmawiać z innymi więźniami.
W 1850 r. komendant szlisselburskiej twierdzy, w związku z 25-leciem panowania cara Mikołaja I, umieścił jego nazwisko na liście więźniów zasługujących na łaskę. Bezskutecznie. Również po amnestii z 1856 roku los Łukasińskiego się nie zmienił. „W czasie gdy nas wypuszczono na powietrze, dnia jednego uderzyła mnie postać starca z długą brodą, jakkolwiek zgięta, wojskowej postawy. Strzegł go osobno oficer dyżurny, tak aby nikt nie zbliżał się do niego. Starzec ten chodził powolnym, słabym, jakby miarowym krokiem, nie oglądając się na nikogo” – wspominał Michaił Bakunin, anarchista osadzony w twierdzy w 1854 roku.
Dowiedziawszy się kim jest ów więzień, zawołał go po nazwisku. „Kto? – zapytał. Więzień od tego roku – odrzekłem. Który rok? – zapytał. Odpowiedziałem. Kto w Polsce? Mikołaj. Konstanty? Nie żyje. Co w Polsce? Wkrótce będzie dobrze – odpowiedziałem” – relacjonował Bakunin.
„W czerwcu 1858 r. siostra majora Łukasińskiego Tekla Łempicka zwróciła się z prośbą do władz carskich o informację na temat losu brata, te jednak w ogóle nie udzieliły odpowiedzi” – przypomniała Kasperska.
Na początku 1862 r., komendantem twierdzy został generał Józef Leparski, Polak z pochodzenia. Wskutek jego starań schorowanego Łukasińskiego przeniesiono do więziennej celi, w której wolno mu było czytać książki. Dostał też zgodę na odwiedziny księdza i swobodne poruszanie się po terenie twierdzy.
We wrześniu 1863 r. Łukasiński zaczął pisać pamiętnik, ukończył go na początku 1864 roku. „Tekst Łukasińskiego jest spójny i logiczny, a niektóre przemyślenia głębokie i błyskotliwe. Szczególnie we fragmentach dotyczących okresu napoleońskiego, Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego. To też niezła lekcja historii Polski świadcząca o ogromnej wiedzy i zadziwiającej pamięci autora. »Pamiętnik« dowodzi, że Łukasiński nie popadł w obłęd. Trudno to pojąć i racjonalnie wytłumaczyć” – ocenił Mirosław Maciorowski.
„Przepowiadał, że jeśli sytuacja się nie zmieni, to w europejskich miastach znowu dojdzie do rozlewu krwi” – napisała Kasperska. „Ów kontynent – jego zdaniem – błyszczy jeszcze i odgrywa znaczną rolę, ale równocześnie się starzeje. Jeżeli nie przyjdzie ratunek od siły wyższej, nadludzkiej, która jedyna może zbawić biedne, zbłąkane ludy, to czeka ją wojna krwawa, która zamieni kwitnące miasta w pustynie i nic nie pozostanie z jej bogactwa i wielkości” – dodała.
Walerian Łukasiński zmarł w Szlisselburgu 27 lutego 1868 roku – miał 81 lat.
W listopadzie 1988 roku na warszawskim Nowym Mieście przy kościele Najświętszej Maryi Panny odsłonięto pomnik Waleriana Łukasińskiego dłuta Andrzeja Kastena, ufundowany przez księdza Zdzisława Króla, kanclerza Kurii Metropolitalnej Warszawskiej (zginął w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku).
„Sto razy orężem Polaki mogą być zmuszeni do posłuszeństwa. I sto razy powstawszy walczyć będą z powiększonym zapałem za swoją niepodległość dopóki nie zostaną wolnymi” – te słowa Łukasińskiego widnieją na cokole monumentu. (PAP)
Paweł Tomczyk
top/ aszw/