Andrzej Olechowski w 1992 r. jako Doradca ds. ekonomicznych prezydenta RP Lecha Wałęsy oraz członek Rady ds. Rozwoju Gospodarczego przy Prezydencie RP. Fot. PAP/Longin Wawrynkiewicz
Nie żyje Andrzej Olechowski, jeden z „trzech tenorów”, którzy 25 lat temu zakładali Platformę Obywatelską, a wcześniej m.in. minister finansów, minister spraw zagranicznych i dziennikarz radiowy. - Nie chciałem robić kariery politycznej w znaczeniu kariery partyjnej - mówił pięć lat temu PAP.
Zmarły w sobotę Andrzej Olechowski był w swoim życiu dziennikarzem radiowym, menadżerem muzycznym, ekspertem gospodarczym, wiceprezesem NBP, ministrem finansów i ministrem spraw zagranicznych, a także przez lata szefem rady nadzorczej jednego z czołowych banków. Jednak największym jego wkładem w historię polityczną Polski jest założenie Platformy Obywatelskiej, partii, która w ciągu następnego ćwierćwiecza stała się jednym z dwóch najważniejszych ugrupowań, kształtujących polskie życie polityczne.
11 stycznia 2001 roku Andrzej Olechowski, Donald Tusk oraz Maciej Płażyński na konferencji prasowej ogłosili zamiar założenia nowego ruchu politycznego. Miał opierać się na ludziach, którzy popierali Olechowskiego w wyborach prezydenckich w 2000 roku, a także na tych, którzy opuścili Unię Wolności wraz z Donaldem Tuskiem po tym, jak przegrał on rywalizację o przywództwo w UW z Bronisławem Geremkiem.
Z kolei Płażyński był wtedy marszałkiem Sejmu i reprezentował Akcję Wyborczą Solidarność, która próbowała się reformować po porażce jej lidera Mariana Krzaklewskiego w wyborach prezydenckich. Z czasem do tworzącej się Platformy Obywatelskiej, bo tak nazwano nową formację, dołączyli też, niejako jako zaplecze Płażyńskiego, politycy wchodzącego w skład AWS Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego.
Jednak to Olechowski wnosił do powstającej formacji największy kapitał polityczny. W wyborach prezydenckich 8 października 2000 roku brał udział jako kandydat obywatelski - nie popierała go żadna partia, zrobili to natomiast m.in. Czesław Miłosz, prof. Zbigniew Religa, Jan Nowak-Jeziorański. Niespodziewanie uzyskał drugie miejsce - po Aleksandrze Kwaśniewskim, który zwyciężył w pierwszej turze - uzyskując 17,3 proc. głosów. Pokonał m.in. lidera rządzącej AWS Mariana Krzaklewskiego.
- Nie planowałem działalności politycznej po wyborach prezydenckich. W tych wyborach kandydowałem, ponieważ uważałem, że mógłbym być lepszym prezydentem niż Aleksander Kwaśniewski oraz niż jego główny konkurent pan Marian Krzaklewski. Miałem przekonanie, że mam potrzebne ku temu kwalifikacje, a także wizję rozwoju Polski, którą opublikowałem w specjalnej książeczce. Zatem przygotowałem się do tego startu solidnie - mówił Olechowski PAP w styczniu 2021 roku, w rozmowie przeprowadzonej z okazji 20-lecia PO.
- Może dziś to wygląda na naiwność, ale nie miałem planów na po wyborach. Jednak po tym wyniku wyborczym – głosowały na mnie ponad 3 miliony ludzi – a także po interpretacji, że to nie był głos protestu, ale głos pozytywnego wyboru tego typu polityki, stanęło przede mną i przed gronem osób prowadzących kampanię pytanie, co dalej. Mieliśmy wrażenie, że powstało jakieś zobowiązanie w stosunku do wyborców, którzy na mnie głosowali - dodał.
To Olechowski miał zresztą wymyślić nazwę ruchu, który początkowo nie miał być partią polityczną - Platforma Obywatelska. Nawiązującą do nazwy stowarzyszenia, które założył po wyborach - Obywatele dla Rzeczypospolitej.
PO przyczyniła się do całkowitej przebudowy sceny politycznej. We wrześniowych wyborach zdobyła drugie miejsce za zwycięskim SLD-UP, uzyskując poparcie 13 proc. wyborców. Do Sejmu weszło też wtedy inne ugrupowanie, powstałe w 2001 roku - Prawo i Sprawiedliwość. Natomiast przepadły formacje rządzące w latach 1997-2001 - AWS i UW.
W przeciwieństwie do Tuska i Płażyńskiego, który został pierwszym szefem klubu parlamentarnego PO, a zarazem partii, Olechowski nie zdecydował się na kandydowanie w wyborach. Mandat parlamentarny to zresztą jedna z nielicznych funkcji, której Olechowski nigdy nie sprawował.
- Gdybym był przekonany, że chcę zrobić karierę polityczną w znaczeniu kariery partyjnej, to oczywiście powinienem był kandydować. Miałem jednak przekonanie, że nie tylko partie powinny mieć wpływ na politykę, ale również organizacje społeczne, obywatelskie. Praca posła czy senatora mi nie odpowiadała. Mówiłem żartem – mam dwa metry wzrostu, jak ja się w tych ławkach zmieszczę. Zatem to był mój świadomy wybór - tłumaczył w rozmowie z PAP w 2021 roku. - Poza tym nie chciałem swojej osobistej wolności tak skrępować, bym musiał iść takim jednym torem. Ale to oczywiście zmniejszało moje szanse na pełnienie funkcji państwowych - dodał.
Ważnym zdarzeniem, które mocno wpłynęło na karierę polityczną Olechowskiego, był jego nieudany start w wyborach na prezydenta Warszawy w 2002 roku. Uzyskał niespodziewanie niski wynik - 13,47 proc., a w pierwszej turze tych wyborów wyprzedzili go Lech Kaczyński i Marek Balicki.
- Ludzie mogą powiedzieć: a bo panu nie zależało. Mnie bardzo zależało, tylko nie umiałem tego pokazać i nie wygrałem tych wyborów. To był błąd z mojej strony, że wystartowałem. Część ludzi uważała, że chcę objąć to stanowisko ze względów osobistych. Kandydowałem na prezydenta Polski, nie udało się, więc chcę być prezydentem Warszawy. Uważano, że jest to trochę niepoważne. Miałem jednak pewien pomysł polityczny, który się czasem pojawia w niektórych analizach. Gdybym wtedy wygrał z Lechem Kaczyńskim, byłbym naturalnym liderem centroprawicy w Polsce - wyjaśniał w rozmowie z PAP.
Po tej porażce stopniowo wycofywał się z życia politycznego. W 2004 roku zrezygnował z kierowania Radą Programową PO. Pozostał jednak członkiem tego ugrupowania, choć raczej formalnym, bo nie angażował się w jego życie. Widać było też jego coraz większy dystans do prezentowanej wtedy przez nią linii. PO szykowała się wtedy do wspólnego z PiS budowania „IV RP". Podczas jednego z posiedzeń Rady Krajowej PO wiosną 2004 r. Olechowski ostro skrytykował ówczesnego szefa klubu Platformy Jana Rokitę za twardą obronę ustaleń z Nicei dotyczących Traktatu Konstytucyjnego UE. Poglądy Rokity poparła większość członków Rady Krajowej PO. Z kolei podczas konferencji programowej PO w 2007 r., zarzucił liderom partii, że Platforma przyczyniła się do budowy „reżimu IV RP". Oceniał, że PO popełniła błąd, popierając ustawę lustracyjną.
W rozmowie z PAP z 2021 roku mówił o okolicznościach swojego stopniowego rozstawania się z PO, co zaczęło się w 2003 roku, gdy partie tę opuścił Maciej Płażyński.
- Powstało pytanie, co dalej. Było dwóch ludzi, którzy mogli objąć przewodnictwo w Platformie. Tusk albo ja. Ale ja się do tego nie garnąłem. Tusk więc w sposób naturalny przejął przywództwo. Sądziłem, że będzie chciał trochę się nim dzielić. Zważywszy na to, że ja nie interesowałem się codzienną działalnością partii, interesowała mnie bardziej strategia i pilnowanie wolnościowego nurtu. Ale Donald Tusk ujawnił coś, czego u niego wcześniej nie widziałem – że ma naturę samca alfa. Wiadomo więc było, że – tak jak w nieboszczce PZPR – I sekretarz nie może mieć koło siebie kogoś, kto ma podobną pozycję. Że trzeba go pokonać, a następnie wyeliminować - tłumaczył.
Przyznawał zarazem, że teraz Platforma to zupełnie inna partia, niż on zakładał. - Bardziej na prawo. Bardziej populistyczna. Bardziej skłonna do kompromisów, których ja bym nie zawarł i pociągnięć, z którymi się nie zgadzałem. Ale zdejmuję kapelusz przed Donaldem Tuskiem, bo potrafił doprowadzić do sytuacji, w której Platforma osiem lat rządziła w Polsce. Tyle że rządząc niemal niepodzielnie, nie zrealizowała rzeczy, które leżały u jej podwalin i były od niej oczekiwane - mówił w 2021 roku.
Zanim jednak Olechowski wziął udział w zakładaniu Platformy Obywatelskiej, miał za sobą bardzo urozmaiconą biografię, w której przez większość czasu miał niewiele wspólnego z polityką.
Urodził się 9 września 1947 roku w Krakowie. W 1973 roku ukończył Szkołę Główną Planowania i Statystyki w Warszawie (obecnie SGH); w 1979 r. uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych. Był też słuchaczem Wydziału Dziennikarstwa UW oraz Graduate Institute of International Studies w Genewie. W marcu 1968 brał udział w strajkach studenckich (został relegowany ze studiów).
Na przełomie lat 60. i 70. pracował jako dziennikarz Rozgłośni Harcerskiej i Polskiego Radia. Jako jeden z pierwszych prowadził w Polskim Radiu - zarówno w programie I, jak i przede wszystkim w programie III - programy emitowane „na żywo". Na początku lat 70. był też kierownikiem artystycznym zespołu Krzysztofa Klenczona „Trzy korony". W ubiegłym roku ukazała się książka „Historia jednej znajomości", w którym Olechowski i jego przyjaciel jeszcze od czasów szkolnych Wojciech Mann opowiadają w rozmowie z Karoliną Opolską o wspólnych fascynacjach muzycznych, przygodach, początkach kariery radiowej i przemianach kulturowych w PRL lat 60 i 70.
„Od rozpoczęcia nadawania audycji, najpierw w Rozgłośni, potem w Trójce, przestaliśmy być anonimowymi fanami. Mieliśmy wiedzę większą od wielu osób w środowisku muzyki rozrywkowej i opinię sprawnych dziennikarzy i organizatorów. Było więc wiele propozycji i możliwości. Mogliśmy zostać zawodowymi tekściarzami, może marnymi, ale zapotrzebowanie było. Zorganizować koncert? Już to robiliśmy. zapowiedzieć koncert, napisać recenzję? No problem (...) To był bardzo twórczy okres. Ja dodatkowo zabrałem się do pisania artykułów, recenzji, nawet wywiady jakieś robiłem, z Rolling Stonesami na przykład. Niestety zupełnie za darmo. Organizowałem koncerty w Polsce i to ostatecznie doprowadziło do tego, że zostałem kierownikiem artystycznym - a de facto musiałem zajmować się wszystkim - Krzysztofa Klenczona i Trzech Koron. Przy tej okazji z Wojtkiem pisaliśmy teksty piosenek, byliśmy więc i dyskdżokejami i autorami hitów! To tak w skrócie" - opowiadał Olechowski w książce „Historia jednej znajomości".
W latach 1973-78, a potem także w latach 1982-85 pracował w sekretariacie Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD).
W 1985 roku podjął pracę w Banku Światowym w Waszyngtonie. Po powrocie do Polski w 1987 roku był doradcą prezesa NBP oraz dyrektorem Biura ds. Współpracy z Bankiem Światowym. Przez rok (1988-1989) był dyrektorem departamentu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą. W tym okresie był głównym negocjatorem pierwszej umowy handlowej pomiędzy Polską a EWG oraz uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu po stronie rządowej w zespole ds. gospodarki i polityki społecznej.
Gdy prezesem NBP został Władysław Baka, Olechowski został pierwszym wiceprezesem (listopad 1989 r.). Pełnił tę funkcję do lutego 1991, gdy został wiceministrem w resorcie współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego.
W lutym 1992 r. Olechowski został ministrem finansów w rządzie Jana Olszewskiego. Podał się do dymisji w maju, gdy Sejm nie odrzucił orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o waloryzacji płac dla sfery budżetowej. Odwołany został ze stanowiska wraz z rządem Olszewskiego, w czerwcu 1992 r.
Gdy minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz przedstawił 4 czerwca 1992 r. swoją listę osób, które w „zasobach archiwalnych" MSW figurują jako współpracownicy SB, znalazło się na niej nazwisko urzędującego jeszcze wtedy ministra finansów. Olechowski figurował tam jako współpracownik wywiadu PRL o pseudonimie „Must". Olechowski przyznał się do związków z PRL-owskim wywiadem. Twierdził, że chodziło wyłącznie o wywiad gospodarczy, że był „konsultantem" tej służby w okresie, gdy przebywał za granicą.
Potem, za każdym razem, gdy kandydował w wyborach prezydenckich - w 2000 i w 2010 roku - w składanych z tej okazji oświadczeniach lustracyjnych przyznawał się do współpracy ze służbami PRL.
Od sierpnia 1992 Olechowski był doradcą prezydenta Lecha Wałęsy ds. gospodarczych oraz członkiem Rady ds. Rozwoju Gospodarczego przy Prezydencie RP. W czerwcu 1993 roku był jednym ze współzałożycieli tworzonego pod patronatem Lecha Wałęsy Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform - BBWR.
W końcu jednak nie zdecydował się kandydować do parlamentu z list Bloku. W październiku 1993 r. został ministrem spraw zagranicznych w rządzie Waldemara Pawlaka. Był jednym z tzw. ministrów prezydenckich. Prezydent Wałęsa, odpowiednio interpretując zapisy obowiązującej wtedy tzw. małej konstytucji uznawał, że on powinien decydować, kto będzie kierował resortami obrony, spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych. Respektowały to ówczesne rządy - zarówno gabinet Hanny Suchockiej, jak i powstałe po wyborach w 1993 roku rządy koalicji SLD-PSL.
To właśnie Olechowski jako szef MSZ w kwietniu 1994 składał więc w Atenach oficjalny wniosek o przyjęcie Polski do Unii Europejskiej.
27 października 1994 roku - w związku z ujawnieniem przez ministra sprawiedliwości Włodzimierza Cimoszewicza w ramach prowadzonej przez niego akcji „czyste ręce" listy urzędników państwowych zasiadających w radach nadzorczych spółek - Olechowski podał się do dymisji z funkcji szefa MSZ. Jednocześnie zawiesił ją do czasu, gdy wątpliwości prawne rozstrzygnie Trybunał Konstytucyjny.
W połowie stycznia 1995 r. Trybunał stwierdził, że urzędnicy pobierający kilka wynagrodzeń nieświadomie łamali prawo. Olechowski uznał się za oczyszczonego z zarzutów, ale jednocześnie ponowił podanie się do dymisji. Jako przyczynę przedstawił brak zgody na realizowaną przez koalicję SLD-PSL politykę zagraniczną. Rządowi Waldemara Pawlaka zarzucił realizację linii zbyt sprzyjającej Rosji i zbyt zdystansowanej wobec struktur zachodnich.
Po latach okazało się, że tamta dymisja Olechowskiego było elementem szerszej rozgrywki, realizowanej przez prezydenta Wałęsę, a mającej doprowadzić do upadku rządu Pawlaka. Ten rząd rzeczywiście upadł, w jego miejsce powstał gabinet kierowany przez polityka SLD Józefa Oleksego, ale Olechowskiego już w nim nie było. Nowym szefem MSZ został Władysław Bartoszewski.
Nazwisko Olechowskiego pojawiło się wśród potencjalnych kandydatów na prezydenta w 1995 roku. On jednak podkreślał wówczas, że nie wystartuje przeciwko Lechowi Wałęsie i poparł urzędującego prezydenta.
W 1995 roku Olechowski był współzałożycielem Komitetu Stu, a później szefem Rady Politycznej Ruchu Stu. Nie był jednak entuzjastą wejścia Ruchu do Akcji Wyborczej Solidarność. Wiosną 1997 r. opublikował głośny list, w którym napisał dlaczego nie po drodze mu z AWS. Zarzucił Akcji populizm, zbytni radykalizm oraz głoszenie poglądów szkodliwych dla gospodarki. W tym samym okresie apelował też do SKL, by wystąpiło z Akcji i nawiązało współpracę z Unią Wolności. Był również zwolennikiem zjednoczenia Ruchu Stu z SKL, co ostatecznie poróżniło go z liderem Ruchu Czesławem Bieleckim. W tamtym okresie udzielał się też w samorządzie, od 1994 do 1998 roku był przewodniczącym Rady Gminy Warszawa-Wilanów. W dzielnicy tej zresztą przez lata mieszkał.
Po okresie zakładania PO oraz stopniowego rozbratu z tą partią wydawało się, że Olechowski karierę polityczną ma za sobą. Zajmował się kierowaniem radą nadzorczą Banku Handlowego, którą to funkcję sprawował przez lata. W okresie swojej działalności publicznej kolekcjonował zresztą tego rodzaju funkcje - był m.in. członkiem rad nadzorczych Euronetu, Layetana Developments Polska oraz MCI Management S.A., a także członkiem komitetów doradczych ACE, Citigroup Europe, Macquarie European Infrastructure Fund, z ponadto europejskim wiceprzewodniczącym The Trilateral Commission oraz członkiem European Council on Foreign Relations, należał do władz Centrum Promocji Kobiet oraz Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego. Wykładał m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Collegium Civitas. Był autorem publikacji z zakresu gospodarki i polityki zagranicznej.
Jednak w 2009 roku postanowił jeszcze raz powalczyć o powrót do głównego nurtu życia politycznego. 2 lipca tego roku ogłosił swoje definitywne wystąpienie z PO. Kilka dni później został przewodniczącym rady programowej Stronnictwa Demokratycznego, kierowanego przez dawnego polityka PO Pawła Piskorskiego.
W grudniu 2009 roku zadeklarował zamiar startu w planowanych na następny rok wyborach prezydenckich jako kandydat niezależny, uzyskując zarazem poparcie SD. Kilka miesięcy później zwrócił się w liście do wyborców Platformy Obywatelskiej o poparcie jego kandydatury. „Nie mogę pozwolić, aby któraś partia znów zawłaszczyła urząd prezydenta. Dlatego wezmę udział w wyborach. Przeciwstawię się partyjnym kandydatom. Jeśli wybory wygram - będę prezydentem suwerennym, zdystansowanym, kompromisowym" - pisał.
Prowadził przemyślaną kampanię, obliczona zresztą na jesień 2010 roku - bo wtedy zgodnie z kalendarzem politycznym miały odbyć się wybory.
Deklarował, że chce być prezydentem-mediatorem gotowym do godzenia polityków w imię ważnych spraw dla Polaków. Program wyborczy Olechowskiego pt. „Kontrakt dla Polski" zawierał 16 założeń, m.in. rozwój gospodarczy, sprawy kobiet oraz społeczeństwo obywatelskie. Hasłem jego kampanii było „Wybierz swój dobrobyt". Deklarował też podczas spotkań wyborczych, że jest stanowczym przeciwnikiem podwyższania podatków.
Opublikował nawet dane o swoim majątku, który szacował na 17 mln zł. Na swojej stronie internetowej napisał, że posiada: dom i pięć mieszkań w Warszawie, dom w gminie Kościelisko, połowę domu w gminie Buczkowice o łącznej wartości ok. 6,5 mln zł; w papierach wartościowych oraz jednostkach uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych ma ok. 7,5 mln złotych.
Sytuację zmieniła katastrofa smoleńska, której jedną z ofiar był Maciej Płażyński. Wybory musiały być przyspieszone, a rywalizacja z jednej strony pełniącego obowiązki prezydenta marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, który był kandydatem PO, z Jarosławem Kaczyńskim, kandydatem PiS i bratem zmarłego w wyniku katastrofy prezydenta Lecha Kaczyńskiego ustawiła ich przebieg. Komorowski i Kaczyński przeszli do drugiej tury, zdecydowanie pokonując pozostałych ośmiu kandydatów. Olechowski z poparciem 1,44 proc. uzyskał 20 czerwca 2010 roku szósty rezultat. - Tej nocy będę spał jak niemowlę. Co godzinę będę się budził i płakał - skomentował ten wynik podczas wieczoru wyborczego.
Po 2010 r. udzielał się głównie jako komentator.
W książce „Historia jednej znajomości" Olechowski przyznał, że to przyjaźń z Wojciechem Mannem miała bardzo istotny wpływ na jego życie: „Kamieniem węgielnym wszystkiego, co się później wydarzyło, była dobra znajomość angielskiego. A ten angielski? Uczyliśmy się go razem (...). Gdyby nie Wojtek, ja też pewnie znałbym angielskie słowa, ale nie znałbym melodii. A bez tego nie osiągnąłbym w życiu tego, co osiągnąłem - zarówno w pracy naukowej, jak i w sferze publicznej".
Andrzej Olechowski był żonaty, miał dwóch dorosłych synów: Marcina i Jacka oraz troje wnuków. (PAP)
pś/ agz/