Źródło: Wiadomości Częstochowa/facebook
Już po raz drugi rada miasta nie dała zgody władzom Częstochowy na sprzedaż budynku niedoszłego Centrum Pamięć i Wolność. Jednak tym razem wniosku nie odrzucono, jak poprzednio, lecz decyzję odłożono na później.
Budynek przy dzisiejszej ul. Popiełuszki 4/6 - naprzeciw podjasnogórskich parków - powstał w 1900 r. dla rosyjskich pograniczników. Częstochowa leżała wówczas niedaleko granicy z Niemcami, do komory celnej w Herbach było stąd 18 km. Ale żołnierze stacjonujący w ceglanym, dwupiętrowym gmachu mieli też inne zadania. Dowódca garnizonu z tamtych czasów, płk Czerwinka w pamiętnikach wspominał o honorowej warcie pełnionej przez podwładnych przy pomniku cara Aleksandra u podnóża Jasnej Góry. Monument rozebrano po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.
Zaraz na początku I wojny światowej, gdy Częstochowa przeszła w ręce Niemców, w gmachu ulokowała się żandarmeria. Za czasów II RP urzędowały tam oddziały formującej się polskiej armii, milicja ludowa, a wreszcie miała tam swoją siedzibę policja państwowa. Podczas okupacji niemieckiej na dzisiejszą ul. Popiełuszki wprowadziła się utworzona przez Niemców polska granatowa policja.
Od 1945 r. budynek nadal zajmowały służby mundurowe. Wówczas zaczęła się jego najbardziej mroczna historia. W dwuskrzydłowym gmachu siedzibę miały powiatowy i miejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Szczególnie złą sławę zyskał urządzony w piwnicach areszt. Z krążących po Częstochowie opowieści wynikało, że przetrzymywane tam osoby były katowane, a niektóre zostały zamordowane. Wiadomości na ten temat dotąd nie zostały potwierdzone przez historyków. Pewna jest za to informacja o udanej ucieczce, do której doszło 10 czerwca 1949 r. Wśród ośmiu aresztantów, którym udało się zbiec był 17-letni wówczas Jan Miedziejewski - późniejszy częstochowski radny.
Po UB gmach przejęła Milicja Obywatelska i urzędowała w nim do końca lat 70., gdy zbudowano dla niej nowy budynek. Dawną siedzibę carskich pograniczników przekazano miastu, które wykorzystywało budynek na mieszkania. Kazamaty w podziemiach - częściowo przerobione na piwnice dla lokatorów - nadal robią nieprzyjemne wrażenie. Wejścia do nich strzeże solidna krata. O tym, że było tu ponad 30 cel przypominają grube, drewniane drzwi w charakterystycznymi judaszami.
Kolejnym lokatorem budynku był Miejski Zarząd Dróg, który się stąd wyprowadził w 2019 r. Odtąd gmach stoi pusty. Już wcześniej, od początku lat 90., pojawiły się pomysły innego wykorzystania budynku. Ówczesny prezydent Tadeusz Wrona chciał w nim urządzić Dom Polonii z salami konferencyjnymi i hotelem. Nie znaleziono jednak inwestora. W 2023 r. w środowisku lokalnych działaczy PiS zrodziła się idea ulokowania przy ul. Popiełuszki organizacji zajmujących się „krzewieniem patriotyzmu, kultywowaniem polskiej pamięci historycznej i tożsamości narodowej". Ówczesny wiceminister kultury Szymon Giżyński (zarazem częstochowski poseł PiS) podpisał w tej sprawie z Agencją Rozwoju Przemysłu list intencyjny. Gmach miał być siedzibą Centrum Pamięć i Wolność w Częstochowie. Nie doszło do tego, choć miasto nie widziało przeciwskazań, by przekazać budynek na rzecz Skarbu Państwa. Jedynym konkretnym ruchem był wpisanie budynku do rejestru zabytków na wniosek Artura Warzochy z PiS.
Władze Częstochowy myślały o sprzedaży budynku już w 2018 r., ale radni się na to nie zgodzili. Teraz ponowiły wniosek. – Nie jesteśmy w stanie robić wielu dużych inwestycji naraz, bo żadnej nie skończymy. Naszym priorytetem jest Przędzalnia Przyszłości (zagospodarowanie upadłej fabryki, na terenie której miałby się znaleźć m.in. stadion Rakowa – PAP).
- Sprzedaż budynku to szansa na jego odnowienie – mówił wiceprezydent Częstochowy Łukasz Kot (Lewica) na ostatniej sesji rady miasta. Opozycyjni radni PiS w kolejnych wypowiedziach wysuwali argumenty przeciw sprzedaży. – Wpis do rejestru zabytków zabezpiecza kształt budynku, elementy jego wnętrza, ale nie daje gwarancji, że dawne kazamaty zostaną zachowane - stwierdził radny Artur Warzocha. W dyskusji padł nawet argument, że inwestorowi może się opłacać zapłacenie kary za niezachowanie do ekspozycji cel więźniów, jeśli nawet w akcie notarialnym miasto wprowadzi taki zapis. Nie doszło do głosowania nad uchwałą, radni zdecydowali w głosowaniu o odłożenie tematu na później, traktując propozycję władz miasta jako tzw. pierwsze czytanie.
Tomasz Haładyj (PAP)
th/ aszw/