Premier Jan Krzysztof Bielecki i kanclerz Helmut Kohl podpisują Traktat o dobrym sąsiedztwie. Fot. PAP/Grzegorz Rogiński
Przed środowymi obchodami 35. rocznicy podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie za dyplomatyczną fasadą pojawia się rozczarowanie. Warszawa zabiega o udział w europejskich rozmowach na temat Ukrainy oraz zadośćuczynienia dla polskich ofiar. Berlin uważa, że ciągłe wymaganie przez Polskę gestów utrudnia realizację korzystnych dla obu stron inicjatywy politycznych.
„Pospieszcie się” - tak w grudniu 2025 roku na międzyrządowych konsultacjach w urzędzie kanclerskim w Berlinie apelował premier Donald Tusk. Słowa te padły w kontekście zapewnienia przez rząd w Berlinie zadośćuczynień dla żyjących polskich ofiar II wojny światowej. Po tej wypowiedzi atmosfera w urzędzie kanclerskim zgęstniała, krótki apel Tuska kontrastował z rutynowymi dyplomatycznymi zapewnieniami, że w relacjach między Polską a Niemcami wszystko układa się dobrze.
Przez ponad pół roku od apelu polskiego premiera niemiecki rząd kanclerza Friedricha Merza, ku rozczarowaniu Warszawy, nie podjął tematu. Jako jeden z powodów podaje się szukanie oszczędności przez wicekanclerza Larsa Klingbeila. Pełnomocnik rządu Niemiec ds. współpracy z Polską Knut Abraham zadeklarował zarazem w rozmowie z PAP, że Berlin rozważa warianty „gestu humanitarnego”, choć konkretów nie podał.
Mierząc się z krytyką za brak zadośćuczynień przedstawiciele niemieckiego rządu wskazują na postępy przy pracach nad stałym pomnikiem dla polskich ofiar, który znajdować się będzie naprzeciwko Bundestagu i zostanie odsłonięty prawdopodobnie w 2028 roku. A także na rekompensaty finansowe już wypłacone robotnikom przymusowym i innym ofiarom narodowego socjalizmu za pośrednictwem Fundacji Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość (EVZ).
Zdarza się, że w temacie zadośćuczynień niemieccy politycy, także współrządzącej chadecji, wyrażają swoje zawstydzenie i bezradnie rozkładają ręce. - To zalega od dekad i ma więcej niż wymiar symboliczny. Mogę spekulować, że chodzi tu również o panującą w Niemczech polityczną mentalność trwania przy dawnych schematach myślenia i popadaniu w samozadowolenie - mówi PAP Roderich Kiesewetter, deputowany CDU. Polityk dodaje: „gdyby teraz utworzono specjalny fundusz, należałoby publicznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w sumie nie istnieje od dawna”. W niemieckiej debacie nie zaistniała zarazem szerzej propozycja dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciecha Konończuka (OSW), by miejsca pamięci po byłych niemieckich obozach koncentracyjnych i zagłady w Polsce były na większą skalę finansowane przez Niemcy.
Sceptycznie w rozmowie z PAP wypowiedział się o takim pomyśle przewodniczący Komisji Spraw Europejskich Bundestagu Anton Hofreiter. - Trzeba o tym rozmawiać, ale uważam, że musimy być naprawdę ostrożni, ponieważ w momencie, gdy opłaca się coś, to szybko pojawiają się pytania o wpływy. Dlatego nie jestem taki pewien, czy nawet strona polska byłaby z tego w pełni zadowolona - powiedział.
Pierwotnie środa była wskazywana jako dobry dzień na przyjęcie kolejnej umowy o randze traktatu, tak jak miało to miejsce w przypadku niedawno zawartych przez Polskę umów z Francją i Niemcami. Tym bardziej, że Berlin i Warszawa mocno zaangażowane są w obronę wschodniej flanki NATO i podzielają swoje obawy dotyczące agresywnej polityki Rosji. Końcowo polsko-niemiecka umowa obronna zostanie podpisana, ale na poziomie ministerstw obrony i bez gwarancji bezpieczeństwa wykraczających poza zapisy NATO.
Stanie się tak mimo tego, że niemiecki rząd wyrażał gotowość podpisania traktatu i ujęcia w nim takich zapisów dotyczących gwarancji bezpieczeństwa jakie są w traktatach Polski z Francją czy z Wielką Brytanią. Na taki format końcowo nie było zgody ze strony Warszawy.
Punktem, w którym widać rozbieżności między Warszawą a Berlinem jest także format E3 (Wielka Brytania, Niemcy, Francja). Odnosząc się do nieobecności Polski na ostatnim londyńskim spotkaniu tej grupy ze stroną ukraińską Tusk podkreślił, że „żadne ustalenia, w których Polska nie uczestniczy, nie będą przez nas respektowane”.
Brak zaproszeń dla Polski na szczyty największych europejskich krajów dotyczące Ukrainy spotyka się z krytyką Kiesewettera. - Bardzo pomocne dla naszych relacji byłoby, gdyby Niemcy zainicjowały rozszerzenie formatu E3 do stałego formatu E4+ z udziałem Polski - przekonywał w rozmowie z PAP. Za pewien przełom można natomiast uznać zapowiedziane na środę przekazanie Polsce zrabowanych przez Niemców w trakcie drugiej wojny światowej Pierścienia Jagiellonów oraz najstarszego zachowanego zapis średniowiecznego hymnu „Gaude Mater Polonia”. Do przekazania zrabowanych dzieł sztuki, w tym rzeźbionej głowy św. Jakuba, doszło już w grudniu podczas międzyrządowych konsultacji.
Na początku czerwca szef polskiego rządu zapewnił, że jego wyrażone wtedy stanowisko w sprawie wypłat zadośćuczynień dla żyjących polskich ofiar II wojny światowej pozostaje niezmienne. Jak jednak dodał, daje jeszcze trochę czasu stronie niemieckiej.
Zarazem po stronie niemieckiej pojawiać się ma pewna frustracja. - W rządzie w Berlinie wyczuć można znużenie ciągłym wymaganiem przez Polskę gestów i skupianiem się na historii i symbolach. Istnieje rozgoryczenie, że torpeduje to korzystne dla obu stron inicjatywy polityczne i wojskowe - mówi PAP źródło w Bundestagu.
W poprzedzającej Forum debacie o relacjach Berlina z Warszawą w Bundestagu posłowie z każdej partii chwalili 10 czerwca jednak publicznie Polskę, podkreślając jej rozwój gospodarczy i militarny. Apelowali, że powinna być traktowana jak równy partner i postulowali m.in. rozbudowę transgranicznych połączeń kolejowych i utworzenie polsko-niemieckiego zgromadzenia parlamentarnego. Przedmiotem narzekań były natomiast kontrole graniczne, utrudniające życie mieszkańcom obszarów przygranicznych.
Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski przed Forum chwalił natomiast rosnącą wymianę handlową między Polską a Niemcami, która jego zdaniem od czasu podpisania Traktatu wzrosła 30-krotnie. - Polska jest już na równi z Francją jako partner handlowy Niemiec - podkreślał. Wcześniej wskazywał, że obecnie polski rząd stara się mieć normalne stosunki z Niemcami i prowadzić z nimi dialog, mimo występujących między oboma państwami kwestii spornych. Zaznaczył, że alternatywą wobec tej postawy jest „szczucie na sąsiadów, by punktować w elektoratach radykalnych”.
W środę mija 35 lat od podpisania przez Polskę i Niemcy Traktatu o dobrym sąsiedztwie. W siedzibie niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych w Berlinie odbędzie się Forum Polsko-Niemieckie z udziałem szefów dyplomacji obu krajów, Radosława Sikorskiego i Johanna Wadephula. Tego samego dna ministrowie obrony Władysław Kosiniak Kamysz i Boris Pistorius mają podpisać dwustronną umowę o współpracy wojskowej.
Z Berlina Mateusz Obremski, z Warszawy Wiktoria Nicałek (PAP)
mobr/ wni/ mro/