Źródło: Wikipedia
Historyk Carlo Ginzburg zmarł w nocy z wtorku na środę w wieku 87 lat w Bolonii we Włoszech - podała w środę Scuola Normale Superiore w Pizie - uczelnia, w której studiował, a później wykładał. Ginzburg jest uznawany za jednego z pionierów metodologii mikrohistorii.
Ginzburg urodził się w 1939 roku w żydowskiej rodzinie intelektualistów. Jego matka Natalia była pisarką, autorką pierwszego przekładu jednego z trzech tomów „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta na włoski. Ojciec historyka, Leone Ginzburg, założył wraz Giulio Einaudim wydawnictwo Einaudi, które urosło do rangi jednego z najważniejszych włoskich domów wydawniczych. Aresztowany w związku z działalnością antyfaszystowską został zamordowany w 1944 roku.
Dr hab. Piotr Laskowski z Uniwersytetu Warszawskiego powiedział PAP, że Ginzburg stworzył metodę badania tekstów wytworzonych przez aparaty władzy tak, by odkryć tam perspektywę wykluczonych i prześladowanych. Centralnym aspektem pracy Ginzburga jest krytyczne podejście do źródeł pochodzących z „archiwów represji”. – Punktem wyjścia dla Ginzburga były dokumenty prześladowań. W tych tekstach ludzie z warstw podporządkowanych pojawiają się jako oskarżeni – o czary, o herezję. Pytanie, które Ginzburg zadał, okazało się przełomowe: czy te dokumenty, zapisane przez prześladowców, dostarczają nam wiedzy tylko o tym, jak władza widzi tych, których represjonuje, czy też da się tam usłyszeć głos samych prześladowanych — tłumaczył Laskowski.
Stawką badań Ginzburga było odsłonięcie kultury ludowej wczesnonowożytnej Europy, kultury, „która nie pozostawiła własnych przekazów pisanych”. - Trudność polega więc na tym, że wszelkie informacje o niej zostały zapisane przez przedstawicieli klas wyższych. To zaś oznacza, że teksty te ukształtowała perspektywa ich autorów, ich wyobrażenia, fantazje, przekonania, a także konkretne działania: jak wymuszanie zeznań czarownic torturami. Czy jednak przetrwały i dają się wyodrębnić w tych tekstach ślady kultury opisywanych, a nie tylko opisujących? - zwrócił uwagę Laskowski, zadając pytanie, które postawił sobie Ginzburg.
- Mikrohistoria, metoda badawcza stworzona przez Ginzburga, polega na poszukiwaniu w tekstach (źródłach) elementów zaskakujących, niepasujących do całości. Tego, co zadziwia sam aparat represji – wyjaśnił Laskowski i zauważył, że „te drobne ślady, które da się znaleźć w źródłach wytworzonych przez aparat władzy, Ginzburg nazywa tropami. Pozwalają one zrekonstruować świat, który nie przetrwał, który został zniszczony”.
Laskowski podkreślił, że na tej zmianie polega „rewolucja mikrohistoryczna”, za którą stoi Ginzburg. - Wcześniej historia społeczna zajmowała się tym, co typowe i powtarzalne. Tymczasem Ginzburg koncentruje się na tym, co nietypowe, wyjątkowe. Nie po to jednak, by poprzestać na opisie szczegółu, lecz by ów szczegół, niezrozumiały dla panujących, wyjaśnić poprzez odniesienie do świata, którego był on częścią. W tym sensie badanie mikrohistoryczne jest metodą odzyskiwania prawdy o rzeczywistości prześladowanych ukrytej pod wyobrażeniami prześladowców — opowiadał.
Taki przypadek Ginzburg opisuje w swojej najsłynniejszej książce, zatytułowanej „Ser i robaki. Wizja świata pewnego młynarza z XVI w.” (w Polsce ukazała się po raz pierwszy w 1989 roku nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego w przekładzie Radosława Kłosa). - Ginzburg bada akta dwóch procesów inkwizycyjnych młynarza Menocchia. Pokazuje, że jego bohater, zdecydowanie nietypowy przedstawiciel swojej klasy społecznej, namiętnie czytający i rozmyślający nad kwestiami teologicznymi, został zarazem ukształtowany przez kulturę ludową, którą odkrywamy w jego sposobie myślenia, wprawiającym przesłuchujących go inkwizytorów w zakłopotanie — wyjaśnił rozmówca PAP.
Laskowski zauważył, że waga metody Ginzburga ujawnia się, gdy spojrzeć na niezwykłą popularność książek Joanny Kuciel-Frydryszak „Służące do wszystkiego” czy, przede wszystkim, „Chłopki — opowieść o naszych babkach”. - To nie są prace mikrohistoryczne w sensie Ginzburgowskim, ale zainteresowanie, jakie budzą, dowodzi, że potrzebujemy mikrohistorii jako metody badania przeszłości wykluczonych – bo to jest przeszłość ogromnej większości z nas – powiedział Laskowski.
Ginzburg stworzył metodę o szczególnym znaczeniu dla badań historii grup systemowo dyskryminowanych, często zmuszonych ukrywać się, zacierać tropy, a jednocześnie pragnących jakiś ślad pozostawić. To na przykład historia osób LGBT+. – Najnowsza książka Joanny Ostrowskiej „Ślady. Historia pewnego archiwum” pokazuje, jak fantastycznie można tę metodę rozwijać – powiedział Laskowski i przypomniał, że Ginzburg w sierpniu 2020 roku podpisał apel naukowców przeciwko represjom rządu polskiego wobec osób LGBT+.
Prócz ważnych dzieł historycznych, Ginzburg został bowiem zapamiętany również jako aktywny intelektualista. W 2008 roku podpisał się pod tzw. apelem z Blois, w którym historycy i kulturoznawcy zwrócili się do europejskich polityków: „Historia nie może stać się niewolnikiem bieżących wydarzeń […]. W wolnym kraju nie jest rzeczą władz politycznych definiowanie prawdy historycznej ani ograniczanie swobód historyków za pomocą sankcji karnych” - alarmowali.
Ginzburg wykładał i pracował na renomowanych włoskich i amerykańskich uczelniach takich jak Princeton, Harvard, Yale czy Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles.
W Polsce, prócz książki „Ser i robaki. Wizja świata pewnego młynarza z XVI w.”, w 2023 roku nakładem wydawnictwa Słowo/obraz terytoria ukazał się zbiór esejów Ginzburga pod tytułem „Czytać między wierszami. Lektury, szkice, noty,” w tłumaczeniu Joanny Ugniewskiej. (PAP)
awm/ mhr/