Ekshumacje szczątków ofiar masowych egzekucji przeprowadzonych przez funkcjonariuszy niemieckich w lutym 1940 roku w ,,Lasach Dąbrowickich”. Fot, IPN
Państwową oprawę miał pogrzeb Kazimierza Budnego, który w środę odbył się w Koninie (woj. wielkopolskie). W 1940 r. mężczyzna został zamordowany przez Niemców; jego szczątki odnaleziono i zidentyfikowano w 2024 r. w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN.
Msza pogrzebowa Kazimierza Budnego odprawiona została w środę w kościele pw. bł. Jerzego Matulewicza w Koninie. Uczestniczyła w niej rodzina zamordowanego – łącznie pięć pokoleń jego potomków. Uroczystość odbyła się w państwowym ceremoniale z asystą żołnierzy Powietrznej Jednostki Operacji Specjalnych z Powidza. Szczątki Kazimierza Budnego spoczęły w grobie jego syna na cmentarzu parafialnym przy ul. Staromorzysławskiej w Koninie.
Kazimierz Budny urodził się 2 lipca 1903 r. w miejscowości Ladorudz (pow. koniński). W listopadzie 1939 r. otrzymał wezwanie na posterunek żandarmerii niemieckiej w Koninie. Po stawieniu się na miejscu został zatrzymany i osadzony w niemieckim więzieniu przy ul. Wodnej w Koninie. 27 lutego 1940 r. w kompleksie leśnym w pobliżu wsi Dąbrowice (pow. kolski) oddział niemieckich funkcjonariuszy rozstrzelał go razem z grupą liczącą co najmniej kilkunastu Polaków. Ciała ofiar pochowano w miejscu egzekucji. W 2024 r. przeprowadzona została ekshumacja szczątków ze zbiorowej mogiły.
– Po wielu latach oczekiwania, poszukiwań i modlitwy możemy wreszcie godnie pożegnać naszego dziadka – powiedziała podczas mszy świętej prawnuczka Kazimierza Budnego Izabela Błaszkowiak.
Jak dodała, pamięć o jej przodku od lat była kultywowana w rodzinie. Żona Kazimierza, Stanisława, szukała informacji o losach swojego męża. Udało jej się dotrzeć do dokumentów PCK mówiących o tym, że Kazimierz Budny przetrzymywany był w więzieniu przy ul. Wodnej w Koninie. To m.in. dzięki nim rodzina mogła dowiedzieć się, co stało się z ich przodkiem.
Błaszkowiak podziękowała mieszkańcom miejscowości w pobliżu których doszło w 1940 r. do mordu. Część z nich była naocznymi świadkami zbrodni dokonanej przez Niemców. Ich relacje przekazywane były z pokolenia na pokolenie, a okoliczni mieszkańcy otaczali troską mogiłę, w której spoczywały szczątki pomordowanych. To dzięki m.in. im zabiegom IPN podjął prace ekshumacyjne na tym terenie.
– To jest wyjątkowy moment. Mogliśmy dziś doświadczyć, jak to, co się wydarzyło, jest ważne dla rodziny. Ważna jest ta świadomość, że ten nasz najbliższy (…) spoczywa w rodzinnym grobie, w uświęconej ziemi, w miejscu, do którego jego najbliżsi będą mogli przyjść, pomodlić się, zapalić światełko – powiedział w środę dyrektor Oddziału IPN w Poznaniu dr hab. Rafał Reczek.
Jak dodał, upływ czasu paradoksalnie pomaga w identyfikacji ofiar zbrodni nazistowskich i stalinowskich. Dzięki nowoczesnym technikom badań – m.in. genetycznych – możliwe jest dziś ustalanie ich tożsamości.
Reczek powiedział, że rocznie w całej Polsce odbywa się od kilkunastu do kilkudziesięciu tego typu pogrzebów. Pogrzeb Kazimierza Budnego był pierwszą tego typu uroczystością w tym roku w Wielkopolsce. (PAP)
bsk/ dki/