Lublin, 6.04.2017. Listy, notatki, dokumenty oraz pamiątki po lekarce, byłej więźniarce niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku Stefanii Perzanowskiej. Dokumenty i przedmioty z rodzinnego archiwum przekazali do Muzeum Na Majdanku wnukowie lekarki, Krzysztof i Andrzej Korczakowie. Fot. PAP/Wojciech Pacewicz
Gdy w styczniu 1943 roku dr Stefania Perzanowska zaczynała organizować szpital na Majdanku, nie wiedziała jeszcze jednego: że jej mąż, również lekarz, nie żyje od blisko trzech lat. Zginął nie w niemieckim obozie, tylko w sowieckiej niewoli — jedna z ofiar zbrodni katyńskiej. Historia kobiety, która przez lata ratowała życie więźniarek, sama nie znając losu najbliższej osoby, to jeden z najmniej znanych wątków jej biografii. Znana twarz Majdanka
Dr Stefania Perzanowska (1896–1974) należy dziś do postaci najczęściej przywoływanych w opowieściach o medycynie w niemieckich obozach koncentracyjnych — i słusznie.
Urodzona w Warszawie, studiowała medycynę na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego (obecnie Warszawski Uniwersytet Medyczny) w czasach, gdy dla kobiety był to wybór wciąż niepewny, niemal śmiały. Przed wojną prowadziła oddział wewnętrzny szpitala miejskiego w Radomiu. Podczas okupacji działała w konspiracji Armii Krajowej, aż w 1942 roku aresztowało ją gestapo, a rok później trafiła do niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku. To tam, w barakach bez okien, wody i lekarstw, zorganizowała szpital dla więźniarek — i uparcie nazywała go szpitalem, nie „rewirem”, jak nakazywała obozowa administracja. Po ewakuacji Majdanka w 1944 roku przeszła jeszcze przez Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Przeżyła.
Do Radomia wróciła, by do końca życia leczyć pacjentów i kształcić młode pielęgniarki. Swoje wspomnienia spisała w 1970 roku w książce „Gdy myśli do Majdanka wracają”.
Życiorys ten znany jest stosunkowo dobrze: poświęcono mu artykuły, audycje, wystawy, a pamiątki po Perzanowskiej trafiły niedawno do zbiorów Państwowego Muzeum na Majdanku. Znacznie mniej wiadomo jednak o tym, co w tym samym czasie działo się po drugiej stronie okupowanej Polski.
Wrzesień 1939 roku – mobilizacja
Dr Stefania Perzanowska i jej mąż, okulista dr Zygmunt Perzanowski, we wrześniu 1939 roku zostają zmobilizowani razem — oboje jako lekarze wojskowi, oboje przydzieleni do szpitali polowych. Ruszają na wschód, w chaosie pierwszych tygodni wojny toczonej na dwóch frontach. W Białej Podlaskiej ich drogi się rozchodzą — na zawsze, choć jeszcze o tym nie wiedzą.
Zygmunt Perzanowski dociera do Równego. Zostaje aresztowany przez Sowietów i trafia do obozu jenieckiego w Starobielsku — jednego z trzech miejsc, obok Kozielska i Ostaszkowa, gdzie NKWD przetrzymywało tysiące polskich oficerów i przedstawicieli inteligencji, by wiosną 1940 roku, na mocy decyzji Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca tego roku, wymordować niemal wszystkich. Zbrodnia, która przeszła do historii pod nazwą zbrodni katyńskiej. Zygmunta Perzanowskiego przewieziono do Charkowa i zamordowano strzałem w tył głowy — tak jak blisko 22 tysiące innych polskich obywateli.
Stefania Perzanowska tego wszystkiego jeszcze nie wie. Z córką Zofią dociera do Brześcia nad Bugiem, gdzie — mimo własnej niepewności — organizuje przy dworcu kolejowym punkt lekarsko-sanitarny dla wracających z frontu żołnierzy i uchodźców. W lutym 1940 roku, zagrożona aresztowaniem, przechodzi z córką przez „zieloną granicę” i wraca do Radomia. Jak zanotowała później historyk medycyny dr Maria Ciesielska — wraca zrozpaczona i nic nie wiedząca o losie męża.
Ta niewiedza towarzyszy jej przez kolejne lata — konspiracyjnej pracy w AK pod pseudonimem „Żywna”, aresztowania przez gestapo w listopadzie 1942 roku, wreszcie deportacji do Majdanka w styczniu 1943 roku. Przez cały ten czas Perzanowska nie ma pewności, co spotkało jej męża. Wie tylko, że zniknął gdzieś na wschodzie, w rękach drugiego okupanta.

Pamiątki po dr Stefanii Perzanowskiej. Fot. PAP/Wojciech Pacewicz
Dwa totalitaryzmy, jedna rodzina
W tym miejscu historia Perzanowskiej przestaje być wyłącznie opowieścią o heroizmie w niemieckim obozie koncentracyjnym. Staje się świadectwem tego, jak jedna rodzina mogła zostać dotknięta przez oba totalitaryzmy naraz, każdy w inny sposób i z inną logiką zbrodni.
Niemiecki, nazistowski system, który zamknął Perzanowską w Majdanku, a potem w Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe, opierał się na widocznej, zorganizowanej przemocy: selekcjach, epidemiach, głodzie, pracy przymusowej. Sowiecki system, który zabił jej męża, działał inaczej — cicho, biurokratycznie, bez śladu. Zygmunt Perzanowski nie zginął w walce ani w publicznej egzekucji. Został po prostu wykreślony z listy żywych, na mocy decyzji podjętej przy biurku w Moskwie, a jego rodzina przez lata nie miała nawet pewności, gdzie szukać jego grobu.
Perzanowska organizowała w tym czasie szpital niemal bez sprzętu i lekarstw. Nacinała ropnie kuchennym nożem. Fałszowała dokumentację, by ukryć przed selekcją wycieńczone więźniarki. W liście-grypsie z marca 1944 roku pisała do przyjaciółki, że nauczyła się nie dawać się już niczym zastraszyć. Robiła to wszystko, nie wiedząc, czy ma jeszcze męża, czy tylko jego wspomnienie.
Kłamstwo katyńskie
Prawda o zbrodni katyńskiej przez dziesięciolecia była fałszowana przez władze sowieckie, a po wojnie — z powodów politycznych — także przemilczana w Polsce Ludowej. Rodziny ofiar Starobielska i Charkowa, w przeciwieństwie do bliskich ofiar zamordowanych w samym Katyniu (ujawnionych przez Niemców już w 1943 roku), przez dziesięciolecia żyły w niepewności formalnej, nawet jeśli domyślały się prawdy. Pełne listy ofiar Charkowa zostały opublikowane dopiero po 1990 roku, gdy Rosja oficjalnie przyznała się do zbrodni.
Perzanowska zmarła w 1974 roku — nie dożyła ani oficjalnego przyznania się Moskwy do zbrodni, ani publikacji pełnych list ofiar. Nie doczekała czasów, w których rodziny ofiar mogły uzyskać formalne, oficjalne potwierdzenie losu swoich bliskich.

Pamiątki po dr Stefanii Perzanowskiej. Fot. PAP/Wojciech Pacewicz
Bohaterka trzynastej edycji kampanii „Pamiętaj. 23 sierpnia”
Pakt Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku nie był tylko papierowym porozumieniem o nieagresji. Jego tajny protokół podzielił Europę Środkowo-Wschodnią między III Rzeszę a ZSRR, otwierając tym samym — jak pisze historyk prof. Jan Rydel w materiałach ESPS — puszkę Pandory.
Tydzień później, 1 września, Polskę zaatakowały Niemcy, a 17 września, zgodnie z ustaleniami paktu, również Związek Sowiecki. Obie armie spotkały się między innymi w Brześciu nad Bugiem — tym samym mieście, do którego kilka miesięcy później dotrze Stefania Perzanowska, uciekając z córką na zachód. Od pierwszych dni okupacji oba reżimy prowadziły deportacje do obozów koncentracyjnych, obozów pracy przymusowej i sowieckich łagrów. Rodzina Perzanowskich to jeden z tysięcy konkretnych życiorysów, w które współpraca dwóch totalitaryzmów uderzyła bezpośrednio, rozdzielając męża i żonę na dwie różne strony tej samej zbrodni.
Właśnie w rocznicę tego porozumienia Parlament Europejski ustanowił w 2009 roku Europejski Dzień Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych i Autorytarnych. Towarzyszy mu kampania społeczno-edukacyjna „Pamiętaj. 23 sierpnia”, organizowana przez Europejską Sieć Pamięć i Solidarność — w tym roku już po raz trzynasty (enrs.eu/august23). Stefania Perzanowska jest jedną z bohaterek tegorocznej edycji, a jej historia, razem z losem męża, pojawia się też w nowej wystawie przygotowywanej przez Państwowe Muzeum na Majdanku pt. „Głosy, które nie milkną”, której oficjalne otwarcie odbędzie się 23 sierpnia br. Wystawa przedstawia sylwetki ośmiorga byłych więźniów Majdanka — kobiet i mężczyzn, cywilów i wojskowych — których łączy działalność konspiracyjna, uwięzienie w obozie i decyzja, by własnymi słowami ocalić od zapomnienia siebie i swoich towarzyszy niedoli.
Stefania Perzanowska nigdy nie przestała być lekarką. Jej mąż, też lekarz, nigdy nie miał szansy nim pozostać. Połączył ich nie powrót do domu, lecz fakt, że oboje, każde na swój sposób, stali się świadectwem tego samego stulecia zbrodni.
Źródła:
1. Ciesielska, Maria. Stefania Perzanowska (1896–1974), lekarka i więźniarka obozu w Majdanku. Acta Medicorum Polonorum, vol. 2, 2012.
2. Grudzińska, Małgorzata. „Kiedy ceną za odwagę jest ludzkie życie – lekarze zatrudnieni w szpitalach obozowych Majdanka.” W: Cena odwagi. Między ocaleniem życia a ocaleniem człowieczeństwa, red. Adam Bartuś i Piotr Trojański. Oświęcim, 2019.
3. Materiały archiwalne Państwowego Muzeum na Majdanku.