Sztutowo, 9.05.2025. Muzeum Stutthof - był nazistowski obóz koncentracyjny w Sztutowie. Fot. PAP/Andrzej Jackowski
W gminie Gniewino w woj. pomorskim ekshumowano szczątki czterech osób, prawdopodobnych ofiar Marszu Śmierci więźniów KL Stutthof z 1945 roku. We wtorek, zostały one uroczyście pochowane na Cmentarzu Ofiar Marszu Śmierci w Rybnie. Prace ekshumacyjne przeprowadzono w miejscowościach Domatówko i Tadzino, a ich organizatorami było lokalne stowarzyszenie i władze gminy.
W Domatówku, w przydrożnym lesie, odnaleziono szczątki mężczyzny. Jak poinformował w rozmowie z PAP p.o. dyrektora Muzeum Stutthof Marcin Owsiński, który jako konsultant historyczny uczestniczył w tych czynnościach, grób znajdował się na głębokości około metra i został wykopany w marcu 1945 roku w pośpiechu, ale starannie, z dala od zabudowań. Przy zmarłym odnaleziono łyżkę, wojskową fajkę, garść tytoniu w woreczku, małe blaszane pudełeczko oraz dwa różne buty typu wojskowego o odmiennych rozmiarach.
- Łyżka była najcenniejszą rzeczą, jaką ten człowiek miał. Teraz trafi do konserwacji, a następnie prawdopodobnie do muzeum – przekazał Owsiński.
Dyrektor dodał, że z przekazu, który historycy otrzymali od lokalnej społeczności wynika, że zmarły był Polakiem z Torunia, który uciekł z kolumny ewakuowanej z obozu w Rybnie w kierunku Pucka. Uzyskał pomoc od miejscowej rodziny, lecz zmarł pierwszej nocy w ukryciu. Owsiński zaznaczył, że szczegóły znaleziska oraz znalezione przedmioty uprawdopodobniają te przypuszczenia.
W drugiej lokalizacji, w Tadzinie, w pobliżu drogi, ekshumowano szczątki kolejnych trzech osób, choć wcześniejsze przekazy mówiły tylko o dwóch kobietach. Dyrektor Owsiński powiedział, że zmarli byli pochowani bardzo płytko, na głębokości zaledwie 20–30 centymetrów. Ekspert tłumaczył to trudnymi warunkami zimowymi na początku lutego 1945 roku, kiedy grunt był zamarznięty.
Odnalezione szczątki należały do dwóch kobiet – starszej i młodszej – oraz mężczyzny, których tożsamości i pochodzenia nie udało się ustalić.
- Te dwie kobiety nie miały na sobie nawet butów. Zostały pochowane w resztkach odzieży cywilnej, po której zachowały się jedynie charakterystyczne guziki, jakie więźniowie naszywali na obozowe pasiaki – wyjaśnił dyrektor.
Dodał, że trzecia ofiara została prawdopodobnie pochowana w tym samym czasie, jednak o jej losie nie zachowały się żadne relacje świadków.
Prace ekshumacyjne zorganizowało Gniewińskie Stowarzyszenie Historyczne przy finansowym wsparciu Gminy Gniewino. Dyrektor Muzeum Stutthof zaznaczył, że starania o przeprowadzenie ekshumacji trwały aż osiem lat z powodu skomplikowanych procedur urzędowych oraz kosztów, które musiał ponieść lokalny samorząd.
- Jestem dumny, że lokalna społeczność dała radę to zorganizować. Zbierali od lat relacje, rozmawiali ze świadkami, chodzili po terenie. To dowód, że pamięć jest tam wciąż żywa i przekazywana z pokolenia na pokolenie, bo leśnymi mogiłami opiekowali się już wnukowie osób, które chowały te ofiary w 1945 roku – podkreślił Owsiński.
Dyrektor zaapelował również o wielkie uznanie dla Gniewińskiego Stowarzyszenia Historycznego, wskazując, że ich wieloletnie zabiegi wynikały z głębokiej potrzeby przywrócenia godności ofiarom Marszu Śmierci.
Zaznaczył, że satysfakcja jest tym większa, że lokalne opowieści okazały się prawdziwe, a zmarli mogą zaznać spokoju w poświęconej ziemi.
Odnalezione szczątki spoczęły na Cmentarzu Ofiar Marszu Śmierci KL Stutthof w Rybnie, gdzie pochowanych jest już około 700–800 ofiar z wielu lokalnych ekshumacji w latach 1945–1950. 20 września na tym cmentarzu odbędą się doroczne duże uroczystości patriotyczno-religijne.
Niemiecki obóz Stutthof został założony w nadmorskiej miejscowości 2 września 1939 roku. Tego dnia trafili tam pierwsi więźniowie – głównie Polacy wyselekcjonowani spośród osób aresztowanych 1 września w Gdyni oraz w Wolnym Mieście Gdańsku. Od 1942 roku, gdy Stutthof zyskał status państwowego niemieckiego obozu koncentracyjnego, zaczęli tam trafiać Polacy z innych regionów oraz osoby innych narodowości, m.in. Żydzi i Rosjanie.
Do KL Stutthof trafiło łącznie około 110 tys. więźniów, zginęło około 65 tys. z nich, w tym około 28 tys. pochodzenia żydowskiego.
Decyzję o lądowej ewakuacji obozu podjął komendant Paul Werner Hoppe 25 stycznia 1945 roku, gdy wojska radzieckie zbliżyły się na odległość 40–50 km. Niemcy podjęli ten krok, aby ukryć popełnione zbrodnie oraz wykorzystać pozostałych przy życiu więźniów do dalszej niewolniczej pracy. Szacuje się, że w ewakuacji lądowej wzięło udział około 11,5 tys. więźniów z obozu głównego oraz ponad 22 tys. osób z podobozów.
Trasa marszu więźniów z obozu centralnego wiodła przez Żuławy i Kaszuby w temperaturze sięgającej minus 20 st. C. Więźniowie z podobozów maszerowali lokalnymi drogami Pomorza i Prus Wschodnich, część z nich także ostatecznie dotarła w okolice Lęborka i Gniewina. Więźniowie pokonywali dziennie ponad 20 kilometrów w głębokim śniegu, a na nocleg zamykano ich m.in. w stodołach, oborach oraz kościołach. Wskutek wycieńczenia, głodu, chorób, zimna oraz mordów życie straciło około 17 tys. osób. Niemcy rozstrzeliwali więźniów, którzy nie byli w stanie dotrzymać kroku kolumnie lub podejrzanych o próby niesienia pomocy innym.
Dzięki pomocy udzielonej przez Kaszubów z marszu zdołało uciec około dwóch tysięcy więźniów.
Ocalali z marszu lądowego dotarli do obozów ewakuacyjnych na początku lutego, a w dniach 9–12 marca 1945 roku zostali ostatecznie przejęci przez żołnierzy Armii Czerwonej. Sam obóz KL Stutthof został zajęty przez wojsko radzieckie 9 maja 1945 roku.(PAP)