Jan Józef Lipski. Fot. PAP/Tomasz Michalak
10 września 1991 r. zmarł Jan Józef Lipski – w czasie II wojny światowej powstaniec warszawski, a w PRL-u współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników. „Przypominał, że patriotyzm nie jest nienawiścią wobec innych” – tak o Janie Józefie Lipskim w rozmowie z PAP mówił jego biograf, Łukasz Garbal.
Był przedstawicielem pokolenia, które przyspieszony kurs dojrzałości przeszło w czasie wojny. Urodził się 25 maja 1926 r. w inteligenckiej rodzinie w Warszawie. W czasie niemieckiej okupacji jego rodzice ukrywali Żydów, a on sam kształcił się na tajnych kompletach i zaangażował się w działalność Szarych Szeregów. Jeszcze przed siedemnastoma urodzinami wstąpił do Armii Krajowej, a w Powstaniu Warszawskim walczył w szeregach batalionu Baszta na Mokotowie. Z powodu odniesionej wtedy rany do końca życia miał niesprawną lewą rękę.
Schwytany przez Niemców zbiegł z transportu. Po latach mówił, że wspomnienia z powstania, szczególnie tragedia ludności cywilnej, skłoniły go do zabiegania o unikanie ryzyka rozlewu krwi.
Po wojnie dokończył naukę w liceum i podjął studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim, ale ze względu na swoją akowską przeszłość stale był inwigilowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Studia ukończył dzięki wsparciu i tolerancji marksistowskiego literaturoznawcy prof. Stefana Żółkiewskiego. W 1955 r. rozpoczął pracę w Państwowym Instytucie Wydawniczym.
Był aktywny w Klubie Krzywego Koła, który stał się jednym z najważniejszych środowisk opowiadających się za reformami systemu komunistycznego. W latach 1957–1959 był jego prezesem. We współpracy z kilkoma środowiskami działającymi dla zorganizowania samorządów robotniczych wysunął pomysł wystawienia niezależnych kandydatów w wyborach do Sejmu. W jego planach celem było przełamanie rytualnego charakteru wyborów. Pomysł został storpedowany przez najwyższe władze PRL; m.in. z tego powodu już pod koniec 1956 r. Lipski w rozmowach z przyjaciółmi wyrażał przekonanie, że Gomułka oprze swoją władzę na kadrach stalinowskich „natolińczyków” i całkowicie wygasi jakiekolwiek przejawy liberalizacji systemu.
Publikował także na łamach „Po prostu”, które było najważniejszym głosem na rzecz dalszych zmian społecznych i politycznych. Po likwidacji czasopisma przyjął część jego redaktorów w szeregi Klubu Krzywego Koła. Służba Bezpieczeństwa uznawała, że celem Lipskiego jest przekształcenie KKK w „zorganizowaną opozycję polityczną”. Zwracano uwagę na „poważny wzrost nastrojów antysocjalistycznych i rewizjonistycznych”.
Korespondował z szefem paryskiej „Kultury” Jerzym Giedroyciem – z tego powodu bezpieka objęła go stałą inwigilacją. „Niestety, szczerze choć z przykrością muszę stwierdzić, że przynajmniej większość Pańskich propozycji i koncepcji grzeszy zupełną utopijnością” – pisał Lipski w jednym z listów, uzasadniając odmowę trwałej współpracy zbyt wielkim ryzykiem represji wobec działaczy Klubu Krzywego Koła.
W 1959 r. za wygłoszenie odczytu na temat Bolesława Piaseckiego i ONR „Falanga” został usunięty z pracy w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Naraził się, bo Piaseckiego, który w PRL-u był pupilem władzy i wpływowym szefem „PAX-u” określił faszystą.
W 1960 r. rozpoczął pracę w Instytucie Badań Literackich PAN. Szybko zrobił doktorat, ale na habilitację czekał aż do 1981 r.
Za rządów Władysława Gomułki ostro krytykował politykę kulturalną. W 1964 r. za organizowanie protestu przeciw zaostrzaniu cenzury i podpis pod tzw. Listem 34 do premiera Józefa Cyrankiewicza trafił na krótko do aresztu. Sam nie podpisał Listu, ponieważ uznał, że jego nazwisko nie powinno sąsiadować z podpisami najwybitniejszych polskich literatów. W jego obronę zaangażowało się wielu pisarzy i prawników, m.in. Antoni Słonimski, Stefan Kisielewski, Aniela Steinsbergowa i Maria Ossowska. Lipski odzyskał wolność, ale został objęty zakazem publikowania. Później ten zakaz został nieco złagodzony i Lipski mógł publikować w prasie naukowej. Rozgłos, który zyskał List 34, sprawił, że w kolejnych latach podobnych akcji było więcej: pismo w obronie studentów usuniętych z Uniwersytetu Warszawskiego (1968), ułaskawienie członków opozycyjnej organizacji Ruch (1974), List 59 – przeciw wpisaniu do konstytucji PRL przyjaźni z ZSRR i kierowniczej roli PZPR.
Swego rodzaju dowodem kluczowej roli, jaką Lipski odgrywał w środowisku literackim było uczynienie go „Prezydentem” przez Janusza Szpotańskiego, autora antygomułkowskiego pamfletu „Cisi i gęgacze”.
W 1965 r. Lipski wspierał lewicowych intelektualistów – Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia – którzy przygotowywali słynny „List otwarty do władz Partii”. Dwa lata później współtworzył zakonspirowany fundusz pomocy represjonowanym i ich rodzinom. W tym czasie współpracował z mecenasem Janem Olszewskim. „We wszelkiego rodzaju pomocy ludziom najaktywniejszy był Jan Józef Lipski. W ziąb, w pluchę on, chory człowiek przecież, bo ma wyniesioną z Powstania kontuzję głowy i wrodzoną wadę serca, przedreptywał Warszawę z krańca na kraniec z chlebaczkiem i załatwiał sprawy pomocy ludziom” – wspominał Lipskiego Jacek Kuroń.
Z wielkim szacunkiem o działalności Lipskiego w swoim „Alfabecie” pisał też Stefan Kisielewski, choć przyznawał, że mieli różne poglądy na niektóre sprawy. „Zawsze się kłócimy, ale jest to człowiek święty, to jest bohaterski chłopak”.
W podobnym tonie pisał Adam Michnik, który poznał Lipskiego w połowie lat sześćdziesiątych: „Był agnostykiem konsekwentnym, ale bez śladu ateuszowskiej zaciekłości. Uparcie bronił praw prześladowanego Kościoła: twardo upominał się o miejsce dla wartości religijnych w kanonie kultury narodowej”.
W 1975 r. Lipski działał w ramach tajnego Polskiego Porozumienia Niepodległościowego, którego celem było przygotowanie programu odbudowy suwerenności. Już jesienią 1976 r. zaangażował się w Komitet Obrony Robotników, głównie organizowanie pomocy finansowej dla represjonowanych robotników i ich rodzin. Później zajął się także tworzeniem Towarzystwa Kursów Naukowych. „Działalność KOR-u opierała się o tradycje i wzory pracy społecznej, wypracowane w Polsce jeszcze na przełomie XIX i XX w., była dzięki temu bliska etosowi znacznej części inteligencji, tej części, która wywodziła się właśnie z formacji niepokornych, jak ją nazwał w swej książce Bohdan Cywiński. Okazało się z biegiem czasu, że tradycje te nie są obce najświatlejszym środowiskom robotniczym” – wyjaśniał po latach znaczenie tej aktywności.
Już we wrześniu 1980 r. zaangażował się w powstający ruch „Solidarności”, zaś wkrótce potem wszedł w skład zarządu Regionu NSZZ „S” Mazowsze. Wraz z Adamem Michnikiem, Jackiem Kuroniem i ze Zbigniewem Bujakiem tworzył Kluby Rzeczpospolitej Samorządnej „Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość”. Udział w zjeździe Solidarności w 1981 r. skończył się dla Lipskiego zawałem. Zasłabł na mównicy, gdy część delegatów sprzeciwiła się przyjęciu uchwały z podziękowaniami dla członków KOR. W ostatnich tygodniach przed wprowadzeniem stanu wojennego ostrzegał przed narastaniem napięcia i krwawą konfrontacją z władzami.
To w tamtym czasie napisał także esej „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” (po raz pierwszy opublikowany w paryskiej „Kulturze”). - Przypominał, że patriotyzm nie jest nienawiścią wobec innych, tak samo jak miłość wobec własnej rodziny nie sprawia, że mamy nienawidzić innych ludzi napotkanych na ulicy. Uważał, że szowinizm, megalomania narodowa i ksenofobia nie dadzą się pogodzić z nakazem miłości bliźniego – mówił w rozmowie z PAP historyk Łukasz Garbal.
Po wprowadzeniu stanu wojennego pojechał do Ursusa, by strajkować z załogą zakładów mechanicznych. 14 grudnia 1981 r. został aresztowany. Z powodu choroby serca trafił do kliniki kardiologicznej w Aninie, gdzie przebywał pod nadzorem SB. W czerwcu 1982 r. wyjechał na leczenie do Anglii. Jednak już we wrześniu wrócił do Polski i od razu został aresztowany. „Chcę mieć zaszczyt znalezienia się na ławie oskarżonych z przyjaciółmi, których towarzyszem walki o lepszą Polskę byłem przez te kilka lat” – zaznaczył Jan Józef Lipski w posłowiu do książki o KOR.
Po zwolnieniu ze szpitala więziennego angażował się w prace podziemnej „Solidarności” i współpracę z opozycją w innych krajach komunistycznych. Gdy zamordowano ks. Jerzego Popiełuszkę, stał się współzałożycielem Komitetu Obywatelskiego przeciw Przemocy. W 1987 r. współzakładał odradzającą się po niemal 40 latach Polską Partię Socjalistyczną. W roku 1988 został członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym „Solidarności” Lechu Wałęsie. W drugiej turze wyborów parlamentarnych w czerwcu 1989 r. uzyskał mandat senatora. Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia ślubowanie senatorskie złożył dopiero 19 lipca 1989 r. W ostatnim okresie życia starał się o zjednoczenie krajowych i emigracyjnych środowisk lewicy, które odwoływały się do tradycji PPS. Na kongresie tej formacji w październiku 1990 r. został wybrany na przewodniczącego rady naczelnej. Zmarł 10 września 1991 r. w Krakowie. Został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie. Prezydent Lecha Wałęsa przyznał mu Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, a prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego.
Historyk Łukasz Garbal w rozmowie z PAP przypomniał, jak duży wpływ na postawę Jana Józefa Lipskiego w czasach PRL-u miały jego doświadczenia z AK i Powstania Warszawskiego. - Uważał, że należy stawiać opór niesprawiedliwości, ale nie można doprowadzić do sytuacji, by bezbronni ludzie znowu musieli stawać naprzeciw czołgom – podkreślał biograf Lipskiego.- To jest ktoś wyjątkowy w polskiej historii idei, łącznik z klasyczną polską inteligencją lewicową spod znaku PPS, a jednocześnie doceniający znaczenie chrześcijaństwa – choć agnostyk, ostrzegający przed trucizną szowinizmu, przypominający, że własną historię trzeba czytać w duchu rachunku sumienia – wyjaśniał znaczenie Lipskiego. (PAP)
arch/ irk/ szuk/