Wilno, Litwa, 24.09.2026. Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Lech Parell podczas Konferencji Ponarskiej w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, 24 bm. w ramach obchodów 82. rocznicy rozpoczęcia zbrodni ponarskiej, zbiorowych egzekucji popełnionych w latach 1941–1944 w okresie okupacji niemieckiej na dawnych Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski
Zbrodnia w Ponarach jest wciąż mało znana, a jest to jedno z największych miejsc kaźni i miejsc masowych mordów - powiedział PAP szef UdSKiOR Lech Parell. W lesie ponarskim upamiętniono w czwartek ok. 80 tys. obywateli II Rzeczypospolitej zamordowanych tam w latach 1941–1944 przez niemieckich okupantów i ich litewskich kolaborantów.
Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych organizuje na terenie Republiki Litewskiej obchody upamiętniające ofiary zbrodni ponarskiej w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Uczestniczą w nich m.in. weterani walki o niepodległość, sybiracy, działacze opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowane.
W rozmowie z PAP przewodniczący polskiej delegacji, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Lech Parell zaznaczył, że zbrodnia ponarska zaistniała w świadomości publicznej dopiero na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. – Wcześniej o niej się nie mówiło. Pamiętały oczywiście o niej rodziny tych, którzy zostali zamordowani, było także sporo jej świadków, mimo że Niemcy starali się tę zbrodnię ukryć – przypomniał. Zaznaczył, że zbrodnia była dość dobrze udokumentowana również po zakończeniu działań wojennych, kiedy Sowieci wkroczyli na teren Wileńszczyzny.
– Z jakiegoś powodu Sowieci postanowili ją jednak właściwie przemilczeć. Chcieli przemilczeć fakt, kto tam był właściwie zamordowany, czyli Polacy i Żydzi – powiedział.
Ocenił, że jest to o tyle ciekawe, że była to przecież zbrodnia niemiecka. – Można by powiedzieć, że Sowietom powinno zależeć na tym, żeby ją wyeksponować. Ale może woleli ją przemilczeć też z tego powodu, że byli w tę zbrodnię zaangażowani również litewscy kolaboranci – zaznaczył szef UdSKiOR. Wskazał, że w lesie ponarskim powstał monument, ale z enigmatycznym napisem, a upamiętnienie odbywało się także zdawkowo.

Ponary, Litwa, 24.09.2026. Obchody upamiętniające Ofiary Zbrodni Ponarskiej w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Uhonorowana medalem Pro Bono Poloniae Maria Wieloch oraz szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Lech Parell na uroczystościach przy Polskiej Kwaterze Ponarskiej. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski
Minister Parell zaznaczył, że dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych zaczęło się ukazywać coraz więcej publikacji na temat tego, co wydarzyło się w Ponarach. – Wielką rolę odegrała Monika Tomkiewicz. Pierwszy raz właśnie z jej książki, pracy naukowej dowiedziałem się o zbrodni ponarskiej i byłem wręcz zszokowany, że ja, który zawsze interesowałem się historią i wydawało mi się, że mam jako takie pojęcie o pewnych najważniejszych faktach, mogłem nie wiedzieć, że jest miejsce, w którym zamordowano prawdopodobnie około 70 tysięcy ludzi, w większości dawnych obywateli II Rzeczypospolitej, i o tym właściwie się nie mówi - powiedział.
Podkreślił, że zbrodnia w Ponarach jest wciąż mało znana, a jest to jedno z największych miejsc kaźni, jedno z największych miejsc masowych mordów. - O Ponarach mówi się jednak dzisiaj znacznie więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a to dlatego, że ciągle poznajemy nowe fakty związane z tą zbrodnią. Są prowadzone badania dotyczące choćby tego, w jaki sposób ścigano sprawców – powiedział Lech Parell.
Zbrodnią w Ponarach nazywane są zbiorowe egzekucje przeprowadzane przez okupantów niemieckich i ich litewskich kolaborantów w latach 1941–1944 nieopodal miejscowości Ponary pod Wilnem. Były one największą zbrodnią popełnioną w okresie okupacji niemieckiej na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Dokładna liczba ofiar pozostaje trudna do ustalenia ze względu na fakt, że w ostatnim okresie wojny Niemcy ekshumowali masowe groby i spalili większość zwłok. W literaturze przedmiotu szacowano ją zwykle na około 100 tys. osób, wśród nich ok. 60-70 tys. Żydów. Wśród ofiar byli także Polacy, Białorusini, Romowie, Tatarzy i Litwini oskarżani o działalność antyniemiecką oraz jeńcy Armii Czerwonej.
Szacuje się, że Polacy stanowili około 2 proc. wszystkich ofiar rozstrzelanych w Ponarach. Były wśród nich osoby skazane na śmierć decyzją niemieckich sądów, zatrzymane podczas łapanek ulicznych oraz zakładnicy dobierani spośród polskich elit na podstawie tzw. list proskrypcyjnych przygotowanych przez litewską policję Saugumę. W Ponarach rozstrzelano uczniów wileńskich gimnazjów, harcerzy, przedstawicieli inteligencji, księży, profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego, żołnierzy Armii Krajowej.
Z Wilna Anna Kruszyńska (PAP)