Na podbiegach i spocznikach klatki schodowej 130-letniej kamienicy przy ul. Słowackiego w Szczecinie podczas remontu odsłonięto secesyjne malowidła, zdobienia z motywami roślinnymi i zwiewną postać kobiety. Miejski Konserwator Zabytków określił odkrycie jako „sensację".
Polichromie znajdują się w przejeździe bramny i na trzech kondygnacjach klatki schodowej kamienicy z przełomu XIX i XX w., w szczecińskiej dzielnicy Niebuszewo. O odkryciu malowideł, które przez dziesięciolecia przykryte były warstwami farby, poinformował Miejski Konserwator Zabytków w Szczecinie Michał Dębowski.
„Spod warstw przemalowań swoją zjawiskową urodę ujawniła niezwykła postać. To zwiewna kobieta, w sukni i uczesaniu stylizowanymi a l'antique, grająca na aulosie, starożytnym instrumencie przypominającym flet» – napisał w serwisie społecznościowym Dębowski.
Postać, którą nazwał „flecistką ze Słowackiego», ocenił jako konserwatorską sensację. Nigdy wcześniej w rewitalizowanych szczecińskich kamienicach nie odsłonięto tej klasy secesyjnego malowidła. Prowadzące prace restauratorskie i konserwatorskie w budynku przy ul. Słowackiego 11 Iwona Obrocka i Dominika Kuczkowska we wtorek w rozmowie z PAP potwierdziły wartość znaleziska.
- Na tej klatce mamy zachowane, praktycznie w 90 procentach, ornamenty secesyjne – podkreśliła Obrocka. - Wyjątkowe jest również to, że zagospodarowane jest całe pole powierzchni podbiegów i spoczników [części schodów – PAP]. W szczecińskich kamienicach najczęściej występują ornamenty, które gdzieś migoczą w narożnikach, są pojedyncze. A tutaj mamy pełne obrazy secesyjne – wyjaśniła.
Zwróciła uwagę na profesjonalizm wykonania zdobień i dobór kolorów. Motywy roślinne powtarzają się na całej klatce schodowej, od parteru do trzeciego piętra. Są to wianki z szyszek, kłosy, maki i kasztany. Kompozycje malarskie są dopasowane do szerokości płycin sufitowych.
- Wszystko bardzo starannie wykonane. Podkreślony jest kształt liści i kwiatów. Widać, że robił to profesjonalista, kreska jest ładnie prowadzona – oceniła Kuczkowska, która przez kilka tygodni „czyściła» unikalne polichromie, usuwając farbę, wtórne tynki, pozostałości po prowizorycznych uzupełnieniach tynku.
- Były kawałki gipsu, kawałki pobiał [wapno kładzione na świeże tynki wewnętrzne – PAP], dwie, trzy warstwy farby, zależy na jakim elemencie – wskazała Kuczkowska.
Wyjaśniła, że polichromie odkryto przypadkowo, podczas remontu klatki schodowej. Budowlańcy usunęli jedną warstwę farby, a po zagruntowaniu ścian i sufitów spod kolejnych warstw malarskich wyłoniły się zdobienia. Kiedy zauważyła je jedna z lokatorek, prace remontowe wstrzymano, by odkrycie ocenili konserwatorzy zabytków. Przygotowano wniosek o dofinansowanie z funduszy MKZ.
Przyznanie dotacji w wysokości 150 tys. zł pozwoliło rozpocząć prace restauratorskie i konserwatorskie. Mają one zakończyć się w listopadzie br. Kuczkowska wyjaśniła, że po usunięciu zewnętrznych nawarstwień, konieczne jest staranne oczyszczenie powierzchni i uzupełnienie ubytków tynku.
- Domywamy, usuwamy najwięcej jak się da, nie niszcząc oryginału, po czym uzupełniamy braki w tynku. Są miejsca, gdzie tynk się odspoił od warstwy cegieł, więc trzeba to skonsolidować, żeby nie niszczało, nie odpadało dalej – opisała konserwatorka.
Przyznała, że najbardziej satysfakcjonującym momentem jest uzupełnianie, odtwarzanie warstwy malarskiej. Wyjaśniła, że malowanie wykona historyczną techniką. - Będziemy używać pigmentów na kazeinie, czyli bardzo tradycyjnie – zapowiedziała.
Polichromie z przełomu XIX i XX w. wykonano techniką klejową (kazeinową), która wykorzystuje kazeinę, czyli białko mleka jako spoiwo łączące barwniki. Technologię wykonania retuszu zaaprobował MKZ i kierownik prac konserwatorskich Julia Soroko, specjalistka pracująca m.in. w Muzeum Narodowym w Szczecinie.
Iwona Obrocka, która od 20 lat zajmuje się konserwacją zabytków, w rozmowie z PAP podkreśliła, że uratowanie secesyjnych malowideł w kamienicy przy ul. Słowackiego nie byłoby możliwe bez wsparcia MKZ. Historycy i konserwatorzy, zainspirowani odkryciem, chcą dokładniej zbadać historię budynku. Analizowali już symbolikę zdobień roślinnych.
- Kwiaty maku i kasztany odpędzają złe moce. Można się doszukać takich znaczeń – zaznaczyła – Kuczkowska. – Wizerunek kobiety może być upamiętnieniem jakiejś osoby. A może to tylko fantazja artysty – dodała Obrocka.
Postać kobiety, którą MKZ ochrzcił „flecistką», konserwatorki nazwały „makową panienką». Podczas rozmowy z PAP zwróciły uwagę na jej zwiewność i piękno. Zdradziły, że postać odkryły w ostatnim etapie prac. – Klatkę schodową czyściłam od góry. Na parterze spodziewałam się maków w ramce – zażartowała Kuczkowska.
Konserwatorki planują jeszcze „odkryć» cześć sufitu w przejeździe bramnym, usunąć nowy tynk, ponieważ pod nim również spodziewają się zdobień. Odtwarzane będą również sztukaterie.
Ulica Słowackiego do 1945 r. nosiła nazwę Mühlenstraße, od znajdującego się w pobliżu młyna na jeziorem Westendsee (Zachodnie). Jak podaje portal Historyczny Szczecin, pod numerem 11 mieszkał m.in. August Grohn, kierownik szkoły Schulhaus Nemitz, przy dzisiejszej ulicy Niemierzyńskiej. (PAP)
tma/ aszw/