Fotografia lotnicza mola i Kasino-Hotel (obecnie Grand Hotel)./NAC
W Sopocie trwają coroczne prace serwisowe na najdłuższym drewnianym molo w Europie. Służby techniczne demontują przede wszystkim elementy dolnych pokładów, by zabezpieczyć je przed jesienno-zimowymi sztormami na Bałtyku.
Jak poinformował PAP rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sopocie Grzegorz Pawelec, prace mają charakter prewencyjny i obejmują demontaż elementów najbardziej narażonych na zniszczenie przez fale.
Zdemontowane elementy zimę spędzą w magazynie, a na swoje miejsce wrócą z początkiem wiosny. Termin zakończenia prac zabezpieczających jest uzależniony od warunków pogodowych.
Zarządca obiektu uspokaja spacerowiczów – prowadzone roboty nie zakłócają ruchu na głównej konstrukcji molo, a dostęp dla odwiedzających pozostaje otwarty. MOSiR przypomina jednocześnie, że od początku października wstęp na sopockie molo jest bezpłatny.
Molo w Sopocie ma 511,5 m długości, z czego 458 m prowadzi nad wodą, a pozostały fragment - nad plażą. Najszersza część obiektu, w całości nad plażą, nazywana jest patelnią. Szerokość mola waha się od 10 do 26 m, nie wliczając dolnych pomostów służących do cumowania jednostek pływających.
Konstrukcja drewniana opiera się na palach sosnowych o średnicy od 30 do 60 cm, wbitych w dno na głębokość od 5 do 12 m. Podkład pomostu tworzą deski sosnowe o grubości 5 cm, szerokości 15 cm i długości od 300 do 600 cm.
Jak podaje na swojej stronie MOSiR, pierwszy pomost, długi na 31,5 metra, został zbudowany w 1827 r. przez dr Jerzego Haffnera, który na terenie miasta organizował kurort i kąpielisko. W kolejnych dziesięcioleciach obiekt modernizowano. Do końca XIX w. molo zwiększyło swoje rozmiary do 150 metrów, by w 1910 r. osiągnąć 315 m.
Początkowo pełniło przede wszystkim rolę przystani nadmorskiej, jednak od kiedy Sopot zyskał miano miejscowości uzdrowiskowej, zaczęło być traktowane bardziej jako deptak. W okresie międzywojennym molo pełniło również funkcję pomostu dla pasażerów dużych statków pasażerskich, które zatrzymywały się w pewnej odległości, a turystów przewoziły jednostki białej floty.
W swojej historii molo ma też epizod lotniczy – czasowo funkcjonowała tu przystań dla hydroplanów. W 1948 r. molo miało być rozebrane. Ówczesnym władzom - jak podano - nie podobał się obiekt, który symbolizował relikt burżuazji i był drogi w utrzymaniu. (PAP)