Siedziba Lwowskiej Rady Obwodowej. Fot. wikipedia
Lwowska Rada Obwodowa zwleka z rozwiązaniem sporu wokół ogłoszenia 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i jej dowódcy Romana Szuchewycza, mimo krytyki i ograniczania współpracy przez polskie samorządy – poinformował we wtorek portal Radia Swoboda.
„Do dziś pełniący obowiązki przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej (LRO) Jurij Chołod nie podpisał uchwały LRO z 20 października o ogłoszeniu 2027 rokiem dowódcy UPA Romana Szuchewycza, UPA oraz poety i OUN-owca (członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) Ołeha Olżycza” – napisał portal.
Jak podkreślił, przewodniczący LRO nie ma prawa zawetować decyzji deputowanych, a pięciodniowy termin, w którym miałby ją podpisać, już minął.
Kilku deputowanych LRO, z którymi rozmawiało Radio Swoboda, poinformowało, że Lwowska Obwodowa Administracja Wojskowa poprosiła ich o podpisanie apelu, aby p.o. przewodniczący LRO nie podpisywał uchwały. „Czy oznacza to, że deputowani, którzy podpiszą się pod apelem, gotowi są podzielić się odpowiedzialnością za łamanie prawa?” – zastanawia się rozgłośnia.
Radio Swoboda podkreśliło, że Chołod, który zachęcał deputowanych do poparcia uchwały, odmawia komentarzy i nie odpowiada na pytania o dalsze działania rady. Na jej stronie internetowej nie opublikowano też wyników głosowań z 20 października.
„Uchwała nie została podpisana, czyli jej nie ma. Choć jest to sprzeczne z ustawą o samorządzie lokalnym. Mimo wszystko należałoby zwołać nadzwyczajne posiedzenie rady i przyjąć nową uchwałę. Trzeba się naradzić” – powiedział rozgłośni deputowany Stepan Buniak.
Radio Swoboda oceniło, że władze obwodu lwowskiego najwyraźniej próbują przeczekać napięcia, jakie uchwała wywołała w Polsce. Tymczasem kolejne polskie samorządy podejmują decyzje o ograniczeniu współpracy – podkreślono w materiale.
Była deputowana do ukraińskiego parlamentu, była radna obwodowa Oksana Jurynec wezwała do znalezienia rozwiązania prawnego, które uwzględniałoby interesy Ukrainy oraz znaczenie Polski jako ważnego partnera państwa.
- Nie może być tak, że tak im się zachciało i nie podpisali uchwały. Powinni znaleźć regulację prawną, by wyjść z tej sytuacji z uwagi na priorytety państwa. Polska jest gospodarczym partnerem Ukrainy i ważnym partnerem ze względów bezpieczeństwa. A połączony potencjał Polski i Ukrainy jest główną osią bezpieczeństwa dla kontynentu europejskiego. I wróg chce zrujnować tę jedność. Jednocześnie za decyzje rady obwodowej ktoś powinien odpowiedzieć – powiedziała Jurynec Radiu Swoboda.
Po decyzji LRO w sprawie roku UPA i Szuchewycza 21 października źródło PAP w ukraińskim rządzie określiło decyzję lokalnych deputowanych jako „nieprzyjemne zaskoczenie” dla władz w Kijowie. Przekazało wówczas, że uchwała nie weszła jeszcze w życie, a rząd prowadził konsultacje, by ją zablokować, m.in. doprowadzić do jej niepodpisania lub wycofania głosów części deputowanych.
Wnioskodawcą uchwały lwowskiej rady był Światosław Szeremeta, deputowany partii Europejska Solidarność byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Jest sekretarzem ukraińskiej międzyresortowej komisji ds. upamiętnień i kieruje komunalnym przedsiębiorstwem „Dola”, które prowadziło po stronie ukraińskiej poszukiwania polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów.
Na wniosek szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego Szeremeta został wpisany do rejestru osób niepożądanych z zakazem wjazdu do strefy Schengen do 20 października 2031 r. Sikorski określił go jako inicjatora ustanowienia roku Szuchewycza i „rekonstruktora Galizien Waffen-SS”.
Ukraińskie MSZ krytykowało decyzję lwowskiej rady jako szkodliwą dla relacji z Polską i podjętą na szczeblu regionalnym. Premier Donald Tusk powiedział 21 października, że nie rozumie „tej samobójczej taktyki”. Dwa dni później przekazał, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski dał mu do zrozumienia, iż nie będzie wspierał tej decyzji, jeśli dalsze postępowanie będzie zależało od niego. Według relacji Tuska Zełenski był „bardzo niezadowolony” z tego, co się wydarzyło.
UPA była ukraińską formacją zbrojną. Jej działalność, podobnie jak działalność OUN, pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków oddziały UPA przeprowadziły w 1943 r. skoordynowane ataki na polskie miejscowości na Wołyniu; w Polsce zbrodnie te określa się jako ludobójstwo wołyńskie. W ukraińskiej pamięci historycznej UPA i OUN są często przedstawiane jako symbole walki o niepodległość i oporu przeciw Związkowi Sowieckiemu.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ akl/ mow/