Prymas Stefan Wyszyński. Fot. PAP/CAF-ARCHIWUM /AW/
W czasie internowania kard. Stefan Wyszyński opracował program odnowy życia religijnego, zawarty w Jasnogórskich Ślubów Narodu; z cierpienia i modlitwy wyrosła moc duchowej odnowy — mówił biskup Krzysztof Chudzio podczas mszy św. w 70. rocznicę powrotu Prymasa Tysiąclecia z internowania.
70 lat temu, 28 października 1956 roku, prymas Stefan Wyszyński powrócił do Warszawy z internowania.
Uroczystości upamiętniające tę rocznicę odbyły się w środę w archikatedrze warszawskiej. Mszy św. z udziałem przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP, władz samorządowych, duchowieństwa i licznych wiernych przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas.
W homilii biskup koadiutor diecezji rzeszowskiej Krzysztof Chudzio podkreślił, że kard. Wyszyński był prawdziwym apostołem, w którego życiu wypełniało się to, co dokonało się wcześniej w życiu Jezusa Chrystusa.
- Bóg zażądał od Niego wejścia na górę. Droga ta nie dokonała się w warunkach fizycznej wolności. Rozpoczęła się od wierności głosowi sumienia i bezkompromisowego: „Non possumus. Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nam nie wolno” - zaznaczył.
Hierarcha przypomniał, że kiedy kard. Wyszyński stawał w obronie Kościoła i wiary, sprzeciwiając się dekretowi Rady Państwa, który dawał władzom prawo decydowania o obsadzaniu stanowisk kościelnych, liczył się z możliwością aresztowania.
- Mówił do wiernych przed uwięzieniem: „Gdy będą mówili, że prymas stchórzył, nie wierzcie. Kocham ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej” - mówił bp Chudzio.
Przypomniał, że po wywiezieniu z Warszawy kard. Wyszyński był więziony kolejno w klasztorach w Rywałdzie, Stoczku koło Lidzbarka Warmińskiego, Prudniku na Śląsku i Komańczy w Bieszczadach.
Według hierarchy w czasie odosobnienia prymas „zamiast doświadczać wrogiej samotności, oddał się w ramiona Ojca, który jest źródłem życia”.
- Właśnie tam, w górach, uwięziony prymas opracował program odnowy życia religijnego w Polsce — program zawarty w idei Jasnogórskich Ślubów Narodu. Przygotował także założenia Wielkiej Nowenny przed obchodami Tysiąclecia Chrztu Polski (...). Z góry cierpienia i modlitwy wyrosła potężna moc duchowej odnowy narodu — ocenił.
Przypomniał, że kiedy wieczorem 28 października 1956 roku prymas wrócił do Domu Arcybiskupów Warszawskich przy ulicy Miodowej, z balkonu błogosławił licznie zgromadzonym wiernym.
- Ksiądz prymas nie wracał jak zastraszony więzień, zachłyśnięty tym, że na skutek korzystnych dla niego okoliczności został zwolniony. Nie, on wracał jako herold Słowa Bożego, który wie, że jako taki nosi w sobie godność Tego, Który go posłał — podkreślił.
Dodał, że zamiast politycznych rozliczeń czy chęci odwetu, przyniósł program moralnej odnowy narodu w „duchu miłości społecznej”.
- Dążąc do wyciszenia nastrojów i uniknięcia rozlewu krwi, stworzył warunki do tego, by człowiek przemienił swoje serce, by zbliżył się do Boga i żył według Ewangelii — zastrzegł.
Według bp. Chudzio pamięć o Prymasie Tysiąclecia stawia przed współczesnymi pytanie o osobistą wierności Ewangelii.
- Razem z błogosławionym prymasem powinniśmy przypominać sobie i często powtarzać — także zwracając się do Matki Jezusa Chrystusa, Maryi, Królowej Polski — to wszystko, co zawarte jest w Jasnogórskich Ślubach Narodu — zaapelował.
Po mszy św. w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu odbył się koncert symfoniczny „Msza koronacyjna” Wolfganga Amadeusza Mozarta.
Internowanie prymasa Stefana Wyszyńskiego było konsekwencją jego sprzeciwu wobec prób podporządkowania Kościoła katolickiego władzom państwowym, za jakie Episkopat uznał dekret Rady Państwa z 9 lutego 1953 r., który dawał władzom prawo decydowania o obsadzaniu stanowisk kościelnych.
W reakcji na te kroki Episkopat Polski na czele z prymasem Stefanem Wyszyńskim 8 maja 1953 r. wysłał do władz memoriał – list. Hierarchowie zadeklarowali, że nie mogą się zgodzić na podporządkowanie państwu. Dokument ten przeszedł do historii jako „Non possumus” (Nie możemy).
25 września 1953 r. funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa wywieźli Wyszyńskiego z pałacu prymasowskiego w Warszawie i internowali. Przebywał on kolejno w klasztorach w Rywałdzie, Stoczku koło Lidzbarka Warmińskiego, Prudniku na Śląsku i Komańczy w Bieszczadach.
Internowanie kard. Wyszyńskiego zakończyło się 28 października 1956 roku na skutek przemian politycznych w Polsce po śmierci Bolesława Bieruta i zmian we władzach PZPR. Komuniści liczyli, że uwolnienie go uspokoi nastroje społeczne.
Prymas wrócił do pełnienia swojej posługi, którą pełnił do śmierci w 1981 roku. (PAP)
iżu/ mark/