Legendarny argentyński piłkarz Diego Maradona mawiał, że „trochę ręka Boga” odpowiadała za gol, który strzelił Anglii 22 czerwca 1986 r. podczas ćwierćfinału mundialu. Ten uznany przez sędziego nieprawidłowy strzał to w historii sportu ikoniczny przykład oszustwa.
Ekwadorscy kibice przed meczem ich drużyny z Wybrzeżem Kości Słoniowej w piłkarskim mundialu założyli reprezentacyjne koszulki na filadelfijski pomnik Rocky’ego Balboa, słynnego filmowego pięściarza, w którego postać wcielał się Sylvester Stallone. Ich zespół przegrał, bo... zadziałała „klątwa”.
Francuz Lucien Laurent był pierwszym piłkarzem, który zdobył gola w turnieju finałowym mistrzostw świata. Jak ustalili historycy futbolu, bramka padła 13 lipca 1930 roku o godz. 15.19 w 19. minucie meczu „Trójkolorowych” z Meksykiem (4:1) na stadionie Pocitos w Montevideo.
11 czerwca rozpoczną się w Ameryce Północnej zmagania o najcenniejsze piłkarskie trofeum międzynarodowe - Puchar Świata. Nagrodą dla najlepszej drużyny globu jest okazały puchar - mierzący 36 cm, wykonany z 18-karatowego złota i ważący nieco ponad sześć kilogramów.
Porażki w dwóch pierwszych meczach, szybkie pożegnanie z turniejem, napięcia między selekcjonerem i dziennikarzami - mistrzostwa świata 2006 w Niemczech były nieudane dla polskiego futbolu. Z tarczą do kraju wracał jedynie Bartosz Bosacki, strzelec obu goli.
Stadion Azteca w Meksyku kończy 60 lat. To pierwszy obiekt, który będzie gościł trzy mundiale - 11 czerwca odbędzie się na nim mecz otwarcia tegorocznego turnieju. Wcześniej widział m.in. „rękę Boga” oraz narodziny fenomenu meksykańskiej fali. Jan Paweł II oprawił tu mszę dla ok. 100 tys. wiernych.
28 września 1930 roku piłkarska reprezentacja Polski wygrała po raz ostatni ze Szwecją na jej terenie. We wtorek musi tego dokonać, bądź liczyć na sukces w serii rzutów karnych, by awansować do tegorocznych mistrzostw świata w Ameryce Północnej.
We wtorek mija 10 lat od śmierci Johana Cruyffa, legendy holenderskiego futbolu, piłkarza niezwykłego i nietuzinkowego, który - zdaniem wielu ekspertów - wyprzedził epokę, w jakiej grał. "Boski Johan" zmarł w wieku 68 lat, przegrywając walkę z nowotworem płuc.
Zbigniew Boniek, jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy, później m.in. prezes PZPN i wiceprezydent UEFA, kończy we wtorek 70 lat. - Moja „kilometrówka” w życiu ma duży przebieg, ale nie muszę wymieniać stawów kolanowych i biodrowych. Ciągle jestem w formie - powiedział PAP jubilat.