Szachownica. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Dokładnie 100 lat temu w Warszawie został powołany Polski Związek Szachowy. Miniony wiek królewskiej gry nad Wisłą to międzynarodowe sukcesy w latach 30., mizeria odbudowy z powojennych zgliszcz w socjalistycznych realiach i próby nawiązania do dawnych sukcesów w ostatnim okresie.
W przeddzień pierwszych szachowych mistrzostw Polski, 11 kwietnia 1926 roku, w Domu Dochodowym Warszawskich Teatrów Rządowych na rogu ulic Wierzbowej i Trębackiej, delegaci klubów szachowych z Białegostoku, Gdańska, Katowic, Krakowa, Lwowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i kilku mniejszych ośrodków powołali Polski Związku Szachowy. Pierwszym prezesem został warszawski prawnik Józef Żabiński, jego zastępcą - szachista klasy międzynarodowej Dawid Przepiórka.
W 1927 roku PZSzach został przyjęty do Międzynarodowej Federacji Szachowej (FIDE). Począwszy od roku 1928 i turnieju w Hadze reprezentacja Polski brała udział we wszystkich olimpiadach szachowych i tylko raz (1933) znalazła się poza podium. W Hamburgu (1930) zespół w składzie: Akiba Rubinstein, Ksawery Tartakower, Paulin Frydman, Dawid Przepiórka, Kazimierz Makarczyk wywalczył złote medale. Tylko Stany Zjednoczone miały w tym czasie bardziej znaczące osiągnięcia.
W ślad za wynikami sportowymi szła pozycja w międzynarodowych strukturach. Polska była w 1935 roku gospodarzem olimpiady w Warszawie, której towarzyszył kongres FIDE (drugi nad Wisłą odbył się w 2011 r. w Krakowie). W rozgrywanym równolegle w stolicy indywidualnym turnieju kobiet Regina Gerlecka wywalczyła tytuł wicemistrzyni świata, wyprzedziła ją tylko legendarna Vera Menchik. Szachy cieszyły się w okresie dwudziestolecia międzywojennego wsparciem najważniejszych osób w państwie - marszałka Józefa Piłsudskiego, generała Kazimierza Sosnkowskiego czy prezydenta Ignacego Mościckiego.
Wybuch drugiej wojny światowej, który zastał reprezentację Polski na Olimpiadzie Szachowej w Buenos Aires (srebrny medal), zakończył „złotą erę” królewskiej gry nad Wisłą. Blisko 90 procent czołowych szachistów zginęło podczas niemieckiej okupacji bądź znalazło się na emigracji.
W powojennej odbudowie dyscypliny nie pomogło rozwiązanie w czasach stalinowskich Polskiego Związku Szachowego w 1951 roku i przekazanie jego funkcji Sekcji Szachów w strukturze państwowego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej. Pierwotny stan przywrócono po przemianach 1956 roku.
W tamtym okresie czołowym szachistą kraju był Bogdan Śliwa, który w 1955 r. wywalczył awans do turnieju międzystrefowego. Nie było jednak mowy o powrocie polskiej reprezentacji do strefy medalowej na olimpiadzie.
W latach 70. pojawiło się w kraju wiele turniejów otwartych, również w małych ośrodkach (jeszcze wcześniej, od 1963 Memoriał Akiby Rubinsteina w Polanicy-Zdroju). W królewskiej grze zaczynało pojawiać się zawodowstwo. Szachy uzyskały nowy impuls rozwojowy. W 1976 roku Włodzimierz Schmidt został pierwszym po wojnie polskim arcymistrzem. W 1980 drużyna kobieca, w składzie: Hanna Ereńska-Radzewska, Małgorzata Wiese, Grażyna Szmacińska i Agnieszka Brustman, zdobyła brązowe medale w olimpiadzie na Malcie. Rok później Ereńska-Radzewska została pierwszą polską arcymistrzynią.
Coraz częściej z mistrzostw świata z medalami zaczęli wracać do kraju juniorki i juniorzy. Arcymistrzyni Brustman dwukrotnie (1985 i 1988) awansowała do turnieju pretendentek, zajmując znakomite szóste lokaty, co odpowiadało siódmej pozycji w świecie.
Po zmianie ustroju politycznego w 1989 roku, w efekcie przemian ekonomicznych, zniknęło wiele silnych klubów szachowych (m.in. Anilana Łódź, Legion i Maraton Warszawa, Kolejarz Katowice), w barwach innych zaczęli występować obcokrajowcy. Za sprawą ówczesnego prezesa Jacka Żemantowskiego, znanego dziennikarza sportowego, zorganizowana została Akademia Szachowa.
W 1994 roku Schmidt po raz siódmy zdobył tytuł mistrza Polski, bijąc rekord Śliwy. Bartłomiej Macieja trzy razy z rzędu kwalifikował się do mistrzostw świata FIDE, zaś w roku 2002 został mistrzem Europy. Drużyna Polonii Warszawa, wzmacniana arcymistrzami zagranicznymi, wielokrotnie zajmowała drugie miejsce w Klubowym Pucharze Europy. Na Olimpiadzie w Bledzie (2002) polskie szachistki (Iweta Radziewicz, Monika Bobrowska-Soćko, Joanna Dworakowska i Beata Kądziołka) ponownie zajęły trzecie miejsce, za Chinkami i Rosjankami.
W 2005 Polska była organizatorem indywidualnych mistrzostw Europy w podwarszawskim Zegrzu. W tym samym roku reprezentacja kobieca, w składzie: Dworakowska, Radziewicz, Soćko, Jolanta Zawadzka i Marta Zielińska, wróciła z Goeteborga z pierwszym w historii złotym medalem drużynowych mistrzostw Europy.
Serię medalowych występów w czempionatach Starego Kontynentu zanotował Radosław Wojtaszek, który w 2008 roku triumfował w grze szybkiej, a w 2011 i 2018 zdobywał srebro w szachach klasycznych. W 2011 Dariusz Świercz został mistrzem świata do lat 20. Rok później spektakularny sukces w „jaskini lwa” odniósł Mateusz Bartel, wygrywając silnie obsadzony turniej Aerofłot Open w Moskwie.
Ostatnie lata to czas Jana-Krzysztofa Dudy. W 2014 roku młody arcymistrz z Wieliczki sięgnął we Wrocławiu podczas ME po złoty medal w szachach szybkich, powtórzył osiągnięcie po siedmiu latach w Katowicach w błyskawicznych. Historyczny sukces odniósł w 2021 r, triumfując w klasycznym Pucharze Świata, dzięki czemu jako pierwszy Polak wystąpił w turnieju kandydatów w gronie ośmiu pretendentów do walki o mistrzostwo świata. W MŚ w blitzu trzykrotnie stawał na podium zdobywając dwa razy drugie (w tym w Warszawie w 2021 r.) i raz trzecie miejsce.
Największym w historii sukcesem kobiecej reprezentacji biało-czerwonych był srebrny medal Olimpiady Szachowej w Baku (2016). Prowadzona przez Marka Matlaka drużyna, w składzie: Monika Soćko, Jolanta Zawadzka, Karina Szczepkowska-Horowska, Klaudia Kulon, Mariola Woźniak, ustąpiła tylko Chinkom.
Dwa lata później w Batumi męski zespół: Duda, Wojtaszek, Kacper Piorun, Jacek Tomczak i Kamil Dragun uplasował się tuż za olimpijskim podium. Zdobycie połowy punktu więcej w ostatnim meczu z Indiami dawało Polakom... złoty medal. Za to rok wcześniej brąz, pierwszy powojenny medal drużyny męskiej, zdobyli biało-czerwoni w mistrzostwach świata. Prowadzona przez Kamila Mitonia reprezentacja, w składzie: Wojtaszek, Duda, Piorun, Bartel i Grzegorz Gajewski, który niedawno do tytułu mistrza świata doprowadził Hindusa Gukesha Dommaraju, ustąpiła pola tylko Chinom i Rosji.
Wywalczonym przed dwoma laty tytułem wicemistrza świata w kategorii powyżej 50 lat może się poszczycić Michał Krasenkow. Urodzony w Moskwie szachista, wielokrotny reprezentant Polski, jest najwyżej klasyfikowanym szachistą znad Wisły w historii rankingu FIDE. W lipcu i październiku 2000 roku był dziesiąty w tym zestawieniu.
Najświeższe sukcesy były dziełem kobiet. Monika Soćko, najbardziej utytułowana polska szachistka, w 2022 zdobyła mistrzostwo Europy, a w październiku 2025 w Batumi prowadzony przez trenera Marcina Dziubę team w składzie: Alina Kaszlinska, Aleksandra Malcewska, Oliwia Kiołbasa, Soćko i Klaudia Kulon, wywalczył złoty medal drużynowych mistrzostw Europy, nawiązując do wyniku z Goeteborga sprzed 20 lat.
W świetle reflektorów stawali nie tylko polscy szachiści i szachistki.
We wrześniu 2024 podczas uroczystej gali w Budapeszcie z okazji 100-lecia Międzynarodowej Federacji Szachowej jubileuszową nagrodą dla najlepszego sędziego rywalizacji mężczyzn wyróżniony został doktor Andrzej Filipowicz, wielokrotny reprezentant Polski, znany arbiter międzynarodowy, rozjemca w wielu meczach o mistrzostwo świata, działacz szachowy i dziennikarz, który wcześniej za swą działalność w królewskiej grze otrzymał tytuł członka honorowego FIDE.
W wypowiedzi dla PAP 87-letni dziś nestor polskich szachów uwypuklił zmienne uwarunkowania w stuletniej historii królewskiej gry nad Wisłą.
- Przed wojną byliśmy światową potęgą w szachach męskich. Mieliśmy złoty medal olimpijski, trzy srebrne i trzy brązowe. Indywidualnie klasą dla siebie był Rubinstein, liczyli się Tartakower i Najdorf, który po olimpiadzie 1939 pozostał w Argentynie. Po wojnie tylko kobiety zdobyły srebrny medal olimpijski - w Baku w 2016 roku oraz dwa brązowe na Malcie i w Bledzie. Wielkim wydarzeniem było także wygranie przez Jana-Krzysztofa Dudę turnieju o Puchar Świata. W latach 30. mieliśmy trochę do powiedzenia w świecie, ale podczas okupacji Niemcy wymordowali większość naszych szachistów, których duża część była pochodzenia żydowskiego. Po wojnie, krótko mówiąc, praktycznie nie mieliśmy szachów. Zanim doszliśmy do jako takiego poziomu, parę lat upłynęło - zaznaczył.
Oceniając obecną sytuację i perspektywy, były redaktor naczelny „Szachów”, a następnie „Szachisty”, zgłasza też krytyczne uwagi.
- Nie podoba mi się to, że skasowano Akademię Szachową, która prowadziła naszych zawodników do niezłych wyników. Moim zdaniem, treningi i przygotowanie nie stoją obecnie na najwyższym poziomie - dodał Filipowicz.
W PZSzach jest obecnie zarejestrowanych ponad 151 tysięcy członków oraz 505 klubów. W dotychczasowej historii związku tytuły arcymistrzowskie uzyskało 64 szachistów, w tym jedna kobieta – Monika Soćko. Jako ostatni w ubiegłym roku nominację od FIDE otrzymał Jakub Seeman, mistrz świata i Europy do lat 16. Tytuły żeńskiej arcymistrzyni posiada 26 Polek.(PAP)
cegl/ msl/