Jan Paweł II podczas pierwszej audiencji generalnej po zamachu 11 września 2001 na WTC. Fot. PAP/EPA/ANSA/Maurizio Brammbatti
Modlitwa za ofiary zamachów terrorystycznych w USA 11 września 2001 roku oraz nastrój grozy, głębokiego smutku i przerażenia towarzyszyły audiencji generalnej papieża Jana Pawła II w Watykanie dzień po atakach Al-Kaidy. Na Placu Świętego Piotra panowała cisza, nie było owacji i okrzyków na cześć papieża.
Audiencja generalna Jana Pawła II odbyła się, jak w każdą środę rano, a spotkaniu na Placu Świętego Piotra towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa oraz ogromny nastrój niepewności.
Wśród około 20 tys. uczestników audiencji było wielu Amerykanów - przerażonych, płaczących, zdruzgotanych napływającymi doniesieniami i żarliwie modlących się - wspomina korespondentka PAP, która była wtedy w Watykanie. Wiele osób trzymało w rękach gazety ze zdjęciami zaatakowanych przez terrorystów wież World Trade Center.
Audiencja rozpoczęła się od odczytania komunikatu skierowanego do jej uczestników. Podkreślono w nim, że spotkanie odbywa się w cieniu dramatycznych wydarzeń w Stanach Zjednoczonych, które wstrząsnęły całym światem.
- Po to, aby stworzyć atmosferę skupienia i modlitwy, Ojciec Święty pragnie, aby nie było oklasków - wyjaśniono.
Następnie papież powiedział: - Nie mogę rozpocząć tej audiencji nie wyraziwszy głębokiego bólu z powodu zamachów terrorystycznych, które wczoraj okryły żałobą Stany Zjednoczone, powodując tysiące ofiar i bardzo wielu rannych. Prezydentowi Stanów Zjednoczonych i wszystkim obywatelom amerykańskim wyrażam mój najszczerszy żal. Wobec tak niewymownego horroru nie można nie być głęboko wstrząśniętym.
- Łączę się z tymi, którzy w tych godzinach wyrazili swoje oburzenie i potępienie, z mocą potwierdzając, że drogi przemocy nigdy nie prowadzą do prawdziwych rozwiązań problemów ludzkości - oświadczył Jan Paweł II.
11 września nazwał „mrocznym dniem w historii ludzkości, straszliwą zniewagą dla godności człowieka”.
Dodał: - Gdy tylko otrzymałem te wiadomości, śledziłem rozwój sytuacji z wielkim niepokojem, zanosząc do Pana żarliwą modlitwę. Jakże mogły dokonać się akty tak straszliwego okrucieństwa? Serce człowieka jest otchłanią, z której wyłaniają się niekiedy zamysły o niesłychanej srogości, zdolne w jednej chwili zniweczyć najwspanialsze owoce spokojnego życia i pracy narodu. Jednak wiara przychodzi nam z pomocą w tych momentach zagubienia.
W dalszej części przemówienia stwierdził: - Z miłością i współczuciem zwracam się do mieszkańców Stanów Zjednoczonych w tej godzinie lęku i zagubienia, w której odwaga wielu ludzi dobrej woli wystawiona jest na ciężką próbę. Pragnę zwłaszcza dodać otuchy rodzinom zabitych i rannych, zapewniając ich o mojej duchowej bliskości.
- Niech Bóg natchnie odwagą ocalonych, wspiera chwalebne wysiłki służb ratunkowych i licznych wolontariuszy, którzy w tych godzinach nie szczędzą wysiłków, by stawić czoło tak dramatycznej sytuacji.
Jan Paweł II wezwał wszystkich do modlitwy: - Błagajmy Pana, aby nie zwyciężyła spirala nienawiści i przemocy. Niech Maryja, Matka Miłosierdzia, obudzi w sercach wszystkich mądre myśli i plany pokoju.
Modlitwę wiernych zakończył słowami: - Boże wszechmocny i miłosierny, nie może ciebie zrozumieć ten, kto sieje niezgodę, ani przyjąć ten, kto miłuje przemoc: wejrzyj na naszą ludzką kondycję naznaczoną cierpieniem, udręczoną przez okrutne akty terroru i śmierci, pociesz swoich synów i otwórz nasze serca na nadzieję, aby nasza epoka mogła znów zaznać dni radości i pokoju.
Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)
sw/ mal/