Warszawa 02.1984. Polski karykaturzysta, satyryk, grafik, autor plakatów, założyciel i dyrektor Muzeum Karykatury Eryk Lipiński. Fot. PAP/Tomasz Prażmowski
27 września 1991 roku zmarł Eryk Lipiński grafik, karykaturzysta, satyryk, pomysłodawca i organizator warszawskiego Muzeum Karykatury - człowiek mądry, odważny i obdarzony niezwykłym poczuciem humoru.
„Zwykle, kiedy się mówi o Eryku Lipińskim, na plan pierwszy wysuwa się niezrównany humorysta, świetny kompan, barwny opowiadacz, facecjonista, wreszcie człowiek, który każdą niemal, całkiem codzienną sytuację potrafił zamienić w zabawne wydarzenie, satyryczny happening» - pisał Krzysztof Teodor Toeplitz, cytowany w artykule dr. Piotra Kułaka pt. „Eryk Lipiński. Mistrz ostrej kreski i ciętej riposty» („Niezła Sztuka», 2021).
„Był niezwykle wszechstronnym twórcą oraz osobą o niebywałej energii. Angażował się w szereg aktywności - był satyrykiem, humorystą, rysownikiem oraz karykaturzystą. Był także projektantem plakatów oraz okładek książkowych i płytowych oraz ilustratorem książek zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Tworzył ponadto filmy animowane. To właśnie on był autorem słynnej czołówki Teatru Sensacji »Kobra«» - powiedział PAP dyrektor Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego dr Paweł Płoski.
Podkreślił, że to, co było charakterystyczne dla twórczości Lipińskiego, to humor. „Był to humor, który przenikał jego wszelkie prace - rodzaj delikatnego żartu, czasem anegdoty. W ten sposób traktował każdy temat, wszędzie stosował rozwiązania na granicy dowcipu, a przynajmniej czegoś, co wywoływało uśmiech u oglądającego» - wyjaśnił. Dodał, że „Lipiński był bardzo czuły na obowiązujące trendy, a także zmianę języka sztuki, komunikowania się ze współczesną publicznością».
Poczucie humoru Lipińskiego - zdaniem Edmunda Jana Osmańczyka - „rozwijane było przez całe życie profesjonalizmem karykaturzysty, satyryka, żartownisia, humorysty i absurdysty, kochającego na równi realizm i surrealizm sytuacji wymyślonych czy rzeczywistych». „Osobiście zaliczam Eryka Lipińskiego do ludzi mądrych i odważnych, czego dawał dowody wielekroć przed wojną, w czasie wojny i po wojnie, zarówno wtedy, kiedy postępował słusznie, jak i wtedy, gdy się mylił, jako że ludzka mądrość i odwaga nie chronią od ludzkich pomyłek» - pisał autor „Spraw Polaków» we wstępie do książki pt. „Przedstawiamy: Eryk Lipiński» (Warszawa,1983).
Eryk Lipiński urodził się 12 lipca 1908 roku w Krakowie - był synem rysownika-karykaturzysty Teodora Rawicz-Lipińskiego oraz Jadwigi z Czartoryskich. „Ze sprawami związanymi z malarstwem i rysunkiem stykałem się od lat najmłodszych. W naszym domu rodzinnym zawsze były farby olejne, akwarele, pastele, kolorowe ołówki i rozmaite tusze. Na półkach i stołach leżały szkicowniki, arkusze białego i kolorowego papieru. Kiedy mój ojciec rysował lub malował, przyglądałem się tym czynnościom uważnie, i jeszcze zanim nauczyłem się czytać i pisać, umiałem obchodzić się z malarskimi przyborami. Oczywiście naśladowałem w tym ojca» - wspominał Lipiński cytowany w „Eryk Lipiński. Przedstawiamy».
Na przełomie 1912 i 1913 r. Lipińscy przeprowadzili się do Moskwy. „Moje wczesne rysunki dziecinne nie zachowały się, ale jakimś cudem odnalazłem prace, które robiłem mając kilkanaście lat i w nich odbijają się moje zainteresowania, przede wszystkim związane z historią Polski. Mieszkając do trzynastego roku życia w Moskwie, znałem swoją ojczyznę tylko z ilustracji, z książek i opowiadań ojca. Polska jawiła mi się jako kraj idealny, pełen narodowych bohaterów, a kiedy odzyskała niepodległość, to ja - wówczas dziesięcioletni chłopczyk - myślałem, że każdy Polak nosi w klapie orzełka. Po powrocie do kraju w grudniu 1921 roku bardzo byłem rozczarowany, że tak nie jest» - napisał artysta.
W Warszawie uczył się w Gimnazjum im. Joachima Lelewela i II Gimnazjum Związku Nauczycieli. Co ciekawe, w czasach szkolnych Lipiński w rysowaniu ograniczał się tylko i wyłącznie do zajęć lekcyjnych. „Rysowanie w szkole nudziło mnie okropnie i zawsze dopiero w ostatniej chwili zdobywałem się na niewielki wysiłek, aby na okres dostać przynajmniej trójkę. A opinia nauczycieli o mnie była zawsze taka sama: taki zdolny, a taki leniwy. Wolałem zresztą taką opinię, niż: zdolny nie jest, ale pracowity. Z tą opinią zdolnego żyłem przez wiele lat i dopiero kiedy zdałem do Akademii Sztuk Pięknych, z przerażeniem stwierdziłem, że takich zdolnych jest paruset» - wspominał Lipiński.
Do ASP dostał się nie bez przygód. „Pracowałem wtedy w XXXII Urzędzie Skarbowym przy ulicy Sienkiewicza 14. Oczywiście o zwolnieniu mnie na egzaminy w akademii, które trwały tydzień, nie mogło być mowy. Toteż przyszedłszy do biura o godzinie ósmej i podpisawszy listę obecności, za piętnaście dziewiąta wybiegałem, żeby zdążyć na Wybrzeże Kościuszkowskie 37 na egzamin, który zaczynał się o dziewiątej. Kilku kolegów biurowych było przeze mnie wtajemniczonych i kiedy ktoś o mnie pytał, mówili, że przed chwilą tu byłem, że za chwilę wrócę itp.» - napisał w swoich „Pamiętnikach» („Iskry», 2016). „W czasie egzaminu denerwowałem się, czy moja nieobecność nie zostanie odkryta i nie stracę pracy. No i nie zdałem, do czego przyczyniła się jeszcze inna sprawa, której zupełnie nie przewidziałem. Otóż przewodniczącym komisji egzaminacyjnej był profesor Tadeusz Pruszkowski. Ożeniony z Zofią Katarzyńską, kuzynką mojej matki, wypadał mi wujem. Profesor Pruszkowski poczuł się dotknięty tym, że przed egzaminem nie przyszedłem do niego po poradę, nie pokazałem swoich prac i w ogóle nie pogadałem na temat egzaminu. Uważał, że jestem zarozumiały i kandydatury mojej nie poparł. Dopiero jak oblałem egzamin, matka pobiegła do Pruszkowskich i wyjaśniła, że to nie zarozumiałość, ale nieśmiałość i ambicja, że dam sobie radę. Do akademii zdawałem dopiero po dwóch latach i byłem prawie pewien, że się dostanę» - dodał Lipiński.
W 1934 r. zaczął rysować dla „Tygodnika Robotnika», jednego z organów prasowych Polskiej Partii Socjalistycznej. Współpracę zaproponował mu redaktor tego pisma, młody wówczas Zbigniew Mitzner. To właśnie z Mitznerem rok później Lipiński założył tygodnik satyryczny „Szpilki». Jak wspominał, „przez wiele lat zamieszczałem w »Szpilkach« swoje rysunki, przez wiele lat pełniłem tam także funkcję redaktora naczelnego lub członka zespołu».
„Twórczość Lipińskiego charakteryzuje znaczne uproszczenie kompozycji oraz operowanie skrótami. Swe dzieła tworzy miękką, grubą, konturową linią. Pod względem kompozycyjnym jego prace przedstawiają wyłącznie te elementy, które staną się istotne dla zrozumienia zawartej w rysunku myśli» - napisał dr Piotr Kułak, kustosz w Muzeum Karykatury. „W jego rysunkach dla »Szpilek« uwidacznia się także predylekcja do nieco bardziej dokładnego opracowania twarzy bohaterów i wydobycia najbardziej charakterystycznych cech fizjonomii karykaturowanej osoby. Ten prosty i zarazem bardzo czytelny rysunek, w którym złożone niekiedy sytuacje ukazywane są klarownie, Lipiński z powodzeniem kontynuował w swojej powojennej twórczości» - dodał.
Jako rysownik, ilustrator i grafik współpracował, Lipiński także m.in. z takimi czasopismami, jak „Mucha», „Przekrój», „Karuzela», „Literatura», „Zwierciadło», „Polska», „Stolica», „Świat», „Świerszczyk» oraz „Trybuna Ludu». Jego „Otek» - karykatura Ottona Axera, przyjaciela artysty - pojawiał się w latach sześćdziesiątych w różnych wcieleniach na ostatniej stronie „Przekroju».
Już przed wojną wyżywał się artystycznie nie tylko graficznie. Pewnego razu wraz z kolegą Franciszkiem Parcekim zaczęli telefonować do redakcji warszawskich gazet, pytając, czy to prawda, że był zamach na Hitlera. „Oczywiście niczego nie wiedziano, ale natychmiast zaczęto wydzwaniać do różnych agencji, do innych redakcji i do radia, aby sprawdzić, ile jest w tej wiadomości prawdy» - napisał Lipiński. „Kiedy po kilku godzinach wyszliśmy na ulicę, okazało się, że pogłoska ta błyskawicznie rozprzestrzeniła się po Warszawie, a o zamachu opowiadano nam ze szczegółami. Do Hitlera miała strzelać córka generała Schleichera, kiedy Führer opuszczał jakiś kościół, że jego stan jest bardzo ciężki itp. Po kilku latach mogliśmy tylko żałować, że była to wymyślona przez nas plotka» - wspominał.
W czasie II wojny światowej był więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, który opuścił dzięki staraniom rodziny. W czasie okupacji, wraz z żoną Anną Gosławską-Lipińską ukrywali aktora Wilhelma Winda, plastyczkę Olgę Binder (Siemaszko) oraz inne osoby pochodzenia żydowskiego. Lipiński brał udział w przygotowaniu fałszywych dokumentów dla ukrywających się Żydów. W 1991 r. otrzymał tytuł „Sprawiedliwy wśród narodów świata».
Lipiński - obok Henryka Tomaszewskiego - był jednym z twórców polskiej szkoły plakatu. Jak wspominał, niejednokrotnie brał udział w konkursach na plakat, przy czym po raz pierwszy zdobył nagrodę mając sześć lat. „Otóż w roku 1916 został w Moskwie ogłoszony konkurs na plakat, którego tematem była tragiczna sytuacja żołnierzy Polaków, zmuszonych walczyć przeciwko sobie w szeregach trzech armii zaborczych. Do konkursu przystąpił mój ojciec, a ja - przyglądając się, jak on maluje - też zrobiłem swój dziecinny projekt» - wspominał. „Ojcu spodobał się ten szkic. Zaproponował więc, żebym go powiększył do wielkości plakatu, a kiedy to zrobiłem - chyba dla żartu wysłał moje dzieło na konkurs. Jury pierwszą nagrodę przyznało malarzowi Kamieńskiemu, drugą memu ojcu, a trzecią mnie. Jurorzy sądzili zapewne, że wykonany grubą kreską i wypełniony kolorem rysunek jest pracą jakiegoś przerafinowanego artysty» - dodał. Lipiński był również ważną postacią Międzynarodowego Biennale Plakatu w Warszawie - jego inicjatorem, uczestnikiem oraz kuratorem pierwszego konkursu w 1966 roku. Działał także w kabarecie „Dudek» Edwarda Dziewońskiego, gdzie - jak pisał - „przez dziesięć lat robiłem plakaty do wszystkich programów kabaretu »Dudek«", podkreślając, że „z kabaretem tym byłem związany jako scenograf i autor tekstów».
W 1978 r. zorganizował w Warszawie Muzeum Karykatury, w którym objął funkcję dyrektora był nim aż do śmierci. Kamieniem węgielnym kolekcji stały się jego własne zbiory. „Za sprawą ojca kolekcjonował rysunki i karykatury. Warto przypomnieć, że jego ojciec robił wycinki prasowe rysunków satyrycznych i karykatur. Lipiński odziedziczył po nim zarówno pasję do kolekcjonowania, jak i pokaźny zbiór» - powiedział dr Paweł Płoski.
Idea utworzenia muzeum karykatury pojawiła się w rozmowach jeszcze na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. „W Eryku Lipińskim myśl ta długo dojrzewała. Ponadto w latach sześćdziesiątych był świadkiem zakładania Muzeum Plakatu w ramach Muzeum Narodowego w Warszawie. O ile jednak plakat bardzo szybko zaczęto traktować jako gałąź sztuki, to rysunek satyryczny był traktowany jako działalność użytkowa» - przypomniał dyrektor Muzeum Karykatury. „Doprowadzenie do utworzenia ram instytucji muzealnej, w której to karykatura pełniła centralną rolę, zajęło Lipińskiemu ponad dwadzieścia lat» - dodał.
Początkowo muzeum działało jako oddział Muzeum Literatury. Dopiero po pięciu latach, w 1983 r., zyskało swoją siedzibę przy ulicy Koziej 11 oraz samodzielność instytucjonalną. Od 2002 r. nosi imię swojego twórcy.
„Utworzenie Muzeum Karykatury było pionierskim przedsięwzięciem. W tym czasie była to jedna z pierwszych tego typu instytucji w Europie. Lipiński docenił wartość rysunku satyrycznego z jednej strony jako przedmiotu sztuki, zaś z drugiej - jako dokumentu życia społecznego, rodzaj komentarza do bieżących wydarzeń» - ocenił dr Płoski. „Jego celem było także uporządkowanie dziedzictwa polskiej karykatury. Musimy także pamiętać, że rysunki satyryczne były zazwyczaj pracami niewielkiego rozmiaru, traktowanymi niemal jak druki ulotne. Zatem łatwo było je utracić, a Lipiński postanowił dać tym rysunkom drugie życie, a przede wszystkim zachować je» - podkreślił.
Eryk Lipiński był także głównym inicjatorem powstania i pierwszym prezesem Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury SPAK w 1987 r., a obecnie SPAK przyznaje doroczną nagrodę „Eryk» za osiągnięcia w dziedzinie karykatury. Zainicjował również powstanie w 1980 r. Społecznego Komitetu Opieki nad Cmentarzami i Zabytkami Kultury Żydowskiej w Polsce. Za całokształt działalności artystycznej został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.
Eryk Lipiński zmarł 27 września 1991 r. Jest pochowany na cmentarzu Powązki Wojskowe w Warszawie.
„Można rzec, że w zasadzie śmierć spotkała go na posterunku, ponieważ do końca swych dni pełnił funkcję dyrektora muzeum i był aktywnym zawodowo artystą» - przypomniał dr Piotr Kułak.
Anna Kruszyńska, Paweł Tomczyk (PAP)