Ambasador Izraela w Polsce Jaakow Finkelstein (C) oraz członkowie rodziny Menachema Meirovitza (Mosze Majerowskiego) podczas uroczystości złożenia kwiatów w Miejscu Pamięci w Lesie Łopuchowskim. Fot. PAP/Artur Reszko
W Lesie Łopuchowskim koło Tykocina (Podlaskie) uczczono w środę pamięć ok. 2,5 tys. tykocińskich Żydów, zamordowanych tam przez Niemców 85 lata temu. W miejscu straceń są zbiorowe mogiły, gdzie spoczywają szczątki ofiar.
Po uroczystości w Lesie Łopuchowskim, kwiaty składano też przy tablicy pamiątkowej przy synagodze w Tykocinie. Potem w synagodze odbyła się sesja edukacyjna, poświęcona historii żydowskiej społeczności miasta, zagładzie tej społeczności i losom ocalałych.
W lesie w Łopuchowie zlokalizowane są groby Żydów, którzy zginęli 25 i 26 sierpnia 1941 roku. „Tu spoczywają ofiary, które zostały wymordowane przez hitlerowców, ponieważ były wyznania mojżeszowego” - głosi napis na jednym z obelisków w tym miejscu.
Po oficjalnych wystąpieniach i żydowskiej modlitwie za zmarłych, wieńce i kwiaty przy grobach złożyli m.in. ambasador Izraela w Polsce, przedstawiciele władz, instytucji, w tym IPN, Muzeum Podlaskiego w Białymstoku i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz mieszkańcy Tykocina.
Mieszkający obecnie w Izraelu potomkowie - pochodzącego z Tykocina - Mosze Majerowskiego umieścili na ogrodzeniu miejsca pamięci tablicę przypominającą o ich dziadku i ojcu.
Gmina żydowska istniała w Tykocinie od 1522 r. W XVII i XVIII wieku była jednym z najważniejszych skupisk Żydów na Podlasiu. Przed II wojną światową społeczność żydowska Tykocina liczyła ok. 2 tys. osób, co stanowiło wówczas ok. połowy ludności miasteczka. Gmina przestała istnieć po tragedii w Lesie Łopuchowskim.
24 sierpnia 1941 r. Niemcy wydali zarządzenie, by Żydzi z Tykocina następnego dnia rano zebrali się na rynku. Całą noc starszyzna gminy naradzała się, co zrobić w tej sytuacji. Doszła do wniosku, że trzeba jednak poddać się zarządzeniu.
Rano 25 sierpnia do Tykocina przyjechało specjalne komando niemieckie. Rynek został otoczony, a hitlerowcy przeprowadzili selekcję zebranych tam osób. Kobiety i dzieci zostały od razu wywiezione ciężarówkami w kierunku wsi Łopuchowo, a mężczyzn ustawiono w kolumnę i popędzono piechotą do miejscowości Zawady. Dopiero tam zostali załadowani na ciężarówki i wywiezieni do lasu.
Według relacji nielicznych osób, którym udało się przeżyć, od serii z karabinów maszynowych pierwszego dnia zginęło 1,7 tys. Żydów, część wrzucono do dołów żywcem. Następnego dnia Niemcy przeprowadzili rewizje w domach Żydów w Tykocinie. Zamordowano - w taki sam sposób jak pierwszego dnia - ok. 700 osób. Do kopania dołów i ich zasypywania zmuszona została okoliczna ludność.
- Wydarzenia sprzed 85. lat nie tylko unicestwiły społeczność żydowską Tykocina i okolic, ale pozostawiły trwały ślad w pamięci lokalnej. Niemiecka zbrodnia dokonana w tym miejscu skłania do pamięci o każdym zamordowanym w tamtym dramatycznym okresie - mówił prowadzący uroczystość w Lesie Łopuchowskim dr Krzysztof Jodczyk, kierownik muzeum w Tykocinie.
Ambasador Izraela w Polsce Yaakov Finkelstein mówił o potrzebie pamięci oraz walki z rasizmem i ksenofobią. Podkreślał, że cisza w Lesie Łopuchowskim robi większe wrażenie i jest silniejsza, niż jakiekolwiek słowa wypowiedziane w tym miejscu. Podkreślał, że ludzie zostali tam zamordowani bez powodu.
- Nie ma zemsty za pogrom tykocińskich Żydów, za Holokaust, ale jest pamięć - mówił, dziękując za nią władzom Tykocina i regionu. Podkreślał znaczenie pamięci o tych wydarzeniach dla kolejnych pokoleń, ale zwracał przy tym uwagę, że antysemityzm i rasizm są wciąż obecne, i to nie tylko w internecie ale i realnym życiu. - Nigdy więcej - podkreślał.
- Nienawiść nie ma narodowości - dodał wicewojewoda podlaski Michał Gąsowski. Mówił o obowiązku mówienia prawdy o tym, co się stało 85 lat temu i o potrzebie pamięci. - Dopóki pamiętamy, te osoby będą tutaj żyły i będą częścią historii - powiedział.
- Padły wtedy strzały, które do dziś wspominamy i o których do dziś pamiętamy. Kiedy opadł już pył i umilkły echa ostatnich strzałów, nad tym lasem można powiedzieć, że zapanowała grobowa cisza - mówił burmistrz Tykocina Mariusz Dudziński.
Podkreślał, że o zbrodniach trzeba mówić głośno i otwarcie, mówił też o wspólnej historii Polaków i Żydów. - Zawsze będę bronił, będę chronił wszystkich tych, niezależnie od wyznania, od narodowości, którzy budowali, bronili, rozwijali, tworzyli takie miejsca, takie miasta jak Tykocin - zapewniał.
Podkreślał, że „pamięć o społeczności żydowskiej jest na każdym rogu Tykocina”. - To jest nie tylko ogromne dziedzictwo kulturowe i historyczne, ale to są zabytki, które dzisiaj są pięknem tego miasta. Zawsze będę powtarzał, że nie ma historii tego miasta bez historii Żydów - powtórzył Dudziński.
Nazwiska pomordowanych przez hitlerowców tykocińskich Żydów są odnotowane w specjalnej książce. Jest tam lista członków 503 rodzin. Od śmierci, uciekając wcześniej z miasteczka, uratowało się ok. 150 osób, wojnę przeżyło 21. (PAP)
rof/ dki/