Aleksandra Ziółkowska-Boehm podczas Międzynarodowych Targów Książki w 2025r. Fot. PAP/Rafał Guz
Każdego roku w maju muszę być na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie. To mój imperatyw – mówi od blisko 40 lat mieszkająca w Ameryce pisarka Aleksandra Ziółkowska-Boehm, publikująca książki po polsku i angielsku.
PAP: Z walizką książek i pewną misją do spełnienia pojawiła się pani na tegorocznych, zakończonych właśnie, targach. Jakie tytuły zaprezentowała pani i na czym polegała owa misja?
Aleksandra Ziółkowska-Boehm: Walizka książek – brzmi poetycko. Ale to mi się podoba, mam ogromny sentyment do targów w Warszawie. Rzeczywiście kilka moich tytułów wystawiono, ale też monumentalny reportaż wojenny „Bitwa o Monte Cassino” Melchiora Wańkowicza, opublikowany w 2024 r. przez wydawnictwo Lexington Books, z czego jestem szczególnie dumna. Przygotowanie amerykańskiego wydania wymagało czasu, zaangażowania wielu osób, zwłaszcza Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce z Okręgu 2 w Nowym Jorku, którzy sponsorowali znakomite tłumaczenie slawisty prof. Charlesa S. Kraszewskiego na język angielski.
Książkę, liczącą 665 stron, przedstawiliśmy amerykańskim czytelnikom w 50. rocznicę śmierci Melchiora Wańkowicza i 80. rocznicę bitwy o Monte Cassino. Teraz wiedzie ona swoje życie w bibliotekach, m.in. w Bibliotece Kongresu, pojawiają się recenzje. Odbywają się spotkania w środowiskach Amerykanów o polskich korzeniach. W ten sposób wraca do nich język polski i nasza historia.
PAP: Spośród wielu pani książek na targach pokazano…
A.Z.-B.: Przedstawiłam czytelnikom brazylijskie wydanie mojej książki „Otwarta rana Ameryki”, w której wydaniu swego czasu pomogli mi Apacze. Po portugalsku tytuł brzmi „A Ferida Aberta da America”. Autorem przekładu jest Matheus Moreira Pena; zainteresowanie tą książka w Brazylii było dla mnie zaskoczeniem.
PAP: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika wystawiło z kolei pani książkę „Melchior Wańkowicz przypominany”, w której opowiada pani o pisarzu i jego niezwykłym życiu w sposób serdeczny i powściągliwy zarazem.
A.Z.-B.: W swoim przypominaniu Wańkowicza najpierw przedstawiam jego kraj rodzinny - Mińszczyznę i Kowieńszczyznę. Później lata szkolne, pierwsze doświadczenia jako wydawcy „Roju”. Lata wojny, emigracji, odwiedziny kraju i decyzje powrotu do Polski. Piszę też o procesie 1964 roku - który był jedną z głośniejszych spraw, jakie toczyły się w Polsce lat 60. 72-letni pisarz został aresztowany i był przez pięć tygodni przetrzymywany w więzieniu na Rakowieckiej. Władze chciały, aby pisarz zwrócił się z prośbą o ułaskawienie. Wańkowicz odmówił. W jego sprawie interweniował senator Robert Kennedy. Wańkowicza wypuszczono, ale do końca życia pisarza nie anulowano jego wyroku - trzech lat więzienia. Stało się to dopiero w 1990 r., 26 lat po procesie.
PAP: I jest jeszcze, ostatnio wydana przez Bellonę, pani książka, „Ocean czułości”. Czym jest: kroniką rodzinną pisaną z oddalenia, studium samotności, swoistym „lasem rzeczy”, rodzajem silva rerum?
A.Z.-B.: To książka osobista, ale nie prywatna, powstała z potrzeby serca i „ku pamięci”, tak jak niegdyś spisywano osobiste księgi domowe i kroniki rodzinne. Boję się o jednak o jej odbiór; w jednej, bardzo serdecznej zresztą recenzji, określono „Ocean czułości” jako „niewybaczalne sentymenty”. No, cóż zdaję sobie sprawę, że piszę o dużych emocjach, o sprawach bardzo delikatnych dotyczących życia mojego i rodziny: Mamy Antoniny z Laśkiewiczów Ziółkowskiej, Taty – Henryka Ziółkowskiego, braci Henryka i Krzysztofa z rodzinami, mieszkającymi w Łodzi, syna Tomka jego żony i dwóch córeczek, którzy osiedli na Karaibach, piszę o mojej miłości i przyjacielu mężu Normanie Boehm.
PAP: Norman, wielki przyjaciel Polaków, dobrze się przysłużył się sprawie przyjęcia naszego kraju do NATO. We wzruszającym wspomnieniu o Normanie przypomina pani też jego przejęcie się sprawami Polski.
A.Z.-B.: Jak pamiętamy, na wejście Polski do NATO musiało wyrazić zgodę wszystkie 50 stanów USA. Przeciwni byli późniejszy amerykański prezydent Joe Biden ze stanu Delaware i pani Hutchison z Teksasu. Norman wysyłał dziesiątki listów w tej sprawie. Jan Nowak-Jeziorański w książce „Polska droga do NATO” napisał, że „gdyby było więcej Oleniek i Normanów, byłbym spokojny o przyjęcie Polski do NATO”.
PAP: Na targach reprezentowała pani też Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie z siedzibą w Londynie, i właśnie z tym gremium wiąże się wspomniana wcześniej misja; wszak od lat jest pani członkiem związku i uczestniczy w obradach jury przyznawanej przezeń nagrody literackiej.
A.Z.-B.: Chodzi o to, aby pamiętać o tej zasłużonej dla kultury polskiej placówce.
PAP: W nazwie Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie zastanawiająco obecnie brzmi słowo „obczyzna”.
A.Z.-B.: Choć może teraz zaskakuje, wszak już nie egzystujemy na obczyźnie, lecz w wybranych krajach, nie jesteśmy emigrantami, to jednak jest to nazwa historyczna, oddająca dramatyczne wojenne i powojenne losy i wybory Polaków i pisarzy polskich.
Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie ze swoją niekiedy heroiczną historią, pisze też swoje współczesne dzieje; przyznaje prestiżowe nagrody literackie, działa na rzecz upowszechniania literatury i kultury w świecie. Jest to przyjazne forum skupiające rozsianych po całym świecie pisarzy, tworzących w języku polskim lub piszących o Polsce.
Rozmawiała Anna Bernat
Aleksandra Ziółkowska-Boehm, dr nauk humanistycznych UW, pisarka; jej książki są wydawane w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Jest autorką książek o Melchiorze Wańkowiczu: „Blisko Wańkowicza”, „Na tropach Wańkowicza”, „Na tropach Wańkowicza po latach”, „Proces Melchiora Wańkowicza 1964 roku”, „Wokół Wańkowicza” oraz „Melchior Wańkowicz. Poland’s Master of the Written Word”. To jej pisarz zadedykował drugi tom „Karafki La Fontaine’a” i zapisał w testamencie swoje archiwum. Ziółkowska-Boehm jest też redaktorem serii i autorem posłowia do każdego z 16 tomów serii „Dzieła Melchiora Wańkowicza” (2009-2012). Uczestniczyła w Międzynarodowych Targach Książki 2026 w Warszawie.
abe/ dki/