Mateusz Szpytma w sali Sejmu. Fot. PAP/Marcin Obara
Sejm powołał w piątek dr. Mateusza Szpytmę na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Aby Szpytma objął urząd, jego kandydaturę musi zatwierdzić Senat. Premier Donald Tusk zapowiedział, że Koalicja Obywatelska nie zaakceptuje tej kandydatury w Senacie.
Historyk i obecny zastępca prezesa IPN dr Mateusz Szpytma został w piątek (17 lipca) wybrany przez Sejm na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Za jego kandydaturą głosowało 226 posłów, 194 było przeciw, 4 wstrzymało się od głosu. Aby Szpytma objął urząd, jego kandydaturę musi zatwierdzić jeszcze Senat.
Wybór ten wzbudza od początku polityczne emocje, ponieważ Szpytmę popierały kluby opozycyjne PiS i Konfederacja, ale także PSL i niektórzy posłowie Polski 2050. Koalicja Obywatelska i Lewica były zdecydowanie przeciwne.
Szef rządu pytany w piątek przez dziennikarzy w Sejmie, kto jego zdaniem powinien być szefem IPN, odparł: „Są ważne powody i nie muszę ich tutaj tłumaczyć, dla których Koalicja Obywatelska nie zaakceptuje tej kandydatury (Mateusza Szpytmy) w Senacie”. - Także to formalne ogłoszenie przez pana Marszałka, że został wybrany, jest w tym sensie przedwczesne, bo w Senacie nie uzyska akceptacji - zaznaczył Tusk.
W Senacie Koalicja Obywatelska ma największy, liczący 42 senatorów klub. Klub Lewicy ma 8 senatorów. Również 8 ma klub Trzeciej Drogi, który tworzą senatorowie PSL i Polski 2050. Siedmiu senatorów należy do klubu Nowa Polska-Centrum. Klub Prawa i Sprawiedliwości ma 33 senatorów. Dwóch senatorów pozostaje niezrzeszonych.
W piątek w Sejmie prof. Tadeusz Wolsza z Kolegium IPN wyjaśnił, że „z grona dziesięciu kandydatów dziewięcioosobowe kolegium wybrało kandydata w osobie pana doktora Mateusza Szpytmy, który uzyskał siedem głosów przy dwóch głosach przeciwnych”. - Głosów wstrzymujących się nie było. Zaważyły na tym doświadczenia zawodowe kandydata i świetna znajomość instytutu, w którym jest zatrudniony od 2000 roku - zaznaczył.
- Parlament nie może ignorować głosu środowiska naukowego. Ponad 170 osób, w tym naukowców, historyków i byłych pracowników IPN-u zaapelowało o brak poparcia dla tej kandydatury. Czas wiceprezesury pana Szpytmy to także czystki kadrowe w Instytucie Pamięci Narodowej i skrajne upolitycznienie z jedną ze stron sceny politycznej – ocenił wiceprzewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości Patryk Jaskulski (KO).
- Sejm wyraził swoją opinię, przed nami jeszcze głosowanie w Senacie. Jeżeli w Senacie pan Szpytma nie uzyska poparcia, będziemy czekać na następne kandydatury. Mam nadzieję, że kolejne kandydatury zgłaszane przez Kolegium IPN nie będą wywoływały kontrowersji, nie będą uruchamiały listów byłych pracowników i historyków. Mam nadzieję, że to będzie osoba, która da rękojmię tego, iż będzie pracować nad odbudową autorytetu IPN - powiedział PAP Patryk Jaskulski.
Dziennikarze pytali w Sejmie wicepremiera, szefa MON i prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza o głosowanie nad kandydaturą dr. Szpytmy. - Poparliśmy pana Szpytmę z uwagi na jego życiorys. Jego cały życiorys jest o PSL, upamiętniał Witosa, upamiętniał rodzinę Ulmów, która ratowała Żydów. Niech się nikt nie dziwi, że PSL głosuje za kimś, kto dbał o historię ruchu ludowego - tłumaczył prezes PSL.
Przyznał, że na stanowisko KO w tej sprawie najbardziej wpłynął list historyków, sprzeciwiających się temu wyborowi. - Ten list nie pokazał prawdy o Mateuszu Szpytmie, bo on nigdy nie był zaangażowany politycznie - ocenił Kosiniak-Kamysz.
Jego zdaniem przy obecnym Kolegium IPN, dr Mateusz Szpytma to jedyna możliwa kandydatura, która spełnia oczekiwania PSL. - Dziś prawa ręka Karola Nawrockiego rządzi w IPN (Karol Polejowski - PAP) i tak będzie przez kolejny rok, jeśli Senat nie zaakceptuje kandydatury Mateusza Szpytmy. Nie wiem, czy dla tych historyków, którzy pisali ten list tak będzie lepiej, nie sądzę - mówił Kosiniak-Kamysz.
Zgodnie z ustawą o IPN prezesa Instytutu Pamięci powołuje i odwołuje Sejm zwykłą większością głosów, za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium IPN, które zgłasza kandydata spoza swojego grona. Kadencja prezesa trwa pięć lat, licząc od dnia złożenia ślubowania. Jeżeli Senat nie zaakceptuje decyzji Sejmu w sprawie powołania nowego prezesa Instytutu, Kolegium IPN będzie musiało przeprowadzić kolejny konkurs w tej sprawie.
Mateusz Szpytma z Instytutem Pamięci Narodowej związany jest od 2000 r. Stanowisko wiceprezesa objął dziesięć lat temu, gdy na czele instytutu stanął Jarosław Szarek. Wcześniej był ekspertem w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, asystentem i wicedyrektorem sekretariatu prezesa Janusza Kurtyki. W latach 2015-2016 kierował Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Sprawie ratowania Żydów przez Polaków podczas okupacji niemieckiej poświęcił kilka publikacji naukowych. Pisał też o historii polskiego ruchu ludowego po II wojnie światowej. Jeszcze podczas studiów (historia i nauki polityczne na Uniwersytecie Jagiellońskim) był uczestnikiem i współorganizatorem wypraw do Ukrainy, w trakcie których przeprowadzano inwentaryzację inskrypcji i herbów (m.in. w kościołach, pałacach i na pomnikach) wykonanych przed 1945 r.
W 2009 r. odznaczony został przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Brązowym Krzyżem Zasługi, w 2016 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę Srebrnym Krzyżem Zasługi, a w 2019 r. Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. W 2023 r. otrzymał Odznakę Honorową za Zasługi dla Polonii i Polaków za Granicą. W 2024 r., za wybitne zasługi w pielęgnowaniu pamięci oraz o dokumentowaniu prawdy o Polakach ratujących Żydów podczas II wojny światowej, w szczególności o poświęceniu i męczeństwie Rodziny Ulmów, odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Jest laureatem Nagrody im. Ks. bp. Romana Andrzejewskiego za rok 2025, uhonorowany za „inicjatywę stworzenia Muzeum im. Rodziny Ulmów we wsi Markowa oraz olbrzymią pracę naukową i popularyzatorską na temat ruchu ludowego i represji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa wobec stronnictw ludowych”.
Szpytma został rekomendowany przez Kolegium IPN na prezesa tej instytucji 14 kwietnia. Pod koniec tego miesiąca ponad 170 historyków – m.in. dr hab. Dariusz Libionka, prof. Barbara Engelking, prof. Andrzej Friszke, prof. Antoni Dudek, prof. Paweł Machcewicz, prof. Marcin Kula, prof. Andrzej Leder, dr hab. Marcin Zaremba – podpisało się pod apelem do parlamentarzystów, by nie popierali Szpytmy na stanowisko prezesa IPN.
„Wsparcie udzielone tej kandydaturze przez grono, w którym przytłaczającą większość stanowią wybrani w 2023 r. nominaci obozu Zjednoczonej Prawicy, nie jest przypadkowe” – podkreślili autorzy skierowanego do parlamentarzystów apelu, komentując rekomendację kolegium IPN dla Mateusza Szpytmy. „Wbrew budowanej narracji o swojej apolityczności i profesjonalizmie Mateusz Szpytma był i jest nadal jedną z twarzy skrajnego upolitycznienia IPN, który na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat stał się de facto partyjną przybudówką PiS” - napisali. Przypomnieli, że Szpytma jest wiceprezesem IPN (najpierw przy Jarosławie Szarku, następnie przy Karolu Nawrockim i – jak zaznaczyli - „ponosi współodpowiedzialność za dewastację instytucji, która powinna służyć wszystkim obywatelkom i obywatelom Polski, bez względu na ich ideowe wybory i pochodzenie”.
Stanowisko prezesa IPN jest nieobsadzone od sierpnia 2025 r., gdy pełniący tę funkcję od 2021 r. Karol Nawrocki został prezydentem RP. W listopadzie ub. roku Sejm nie dokonał wyboru rekomendowanego przez Kolegium IPN wiceprezesa Karola Polejowskiego, kierującego obecnie pracami Instytutu. (PAP)
gj/ ksi/ akr/ zzp/ aszw/ mhr/