Barry Douglas przy fortepienie. Fot. PAP/EPA/Pedro Puente
Próbowałem wielu instrumentów, ale czułem, że tylko fortepian jest dla mnie. Za to mój syn został gitarzystą rockowym – powiedział PAP pianista i dyrygent Barry Douglas. Wystąpił w Polsce na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena, nad którym PAP ma patronat medialny.
Barry Douglas – pochodzący z Irlandii Północnej brytyjski pianista i dyrygent, a także zwycięzca Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Czajkowskiego w 1986 r. – wystąpił podczas Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. W programie jego recitalu znalazły się Impromptus Franza Schuberta, wybór z cyklu „Romeo i Julia” Siergieja Prokofiewa, wybrane Fantazje Johannesa Brahmsa oraz Sonata fortepianowa f-moll „Appassionata” Ludwiga van Beethovena.
W rozmowie z PAP artysta wyznał, że już jako małe dziecko wiedział, że chce zostać koncertującym pianistą. - Kiedy miałem trzy lata, powiedziałem o tym rodzicom. Właściwie do dzisiaj nie wiem, co mnie wówczas skłoniło do takich przemyśleń. Mój dziadek był bardzo dobrym malarzem, akwarelistą. Malował także piękne witraże, które były wykorzystywane w publicznych budynkach oraz kościołach. Może zainteresowanie sztuką zaczęło się właśnie od niego? – zastanawiał się.
Zapytany, czy brał pod uwagę grę na innych instrumentach niż fortepian, zaznaczył, że choć próbował wielu, nigdy nie chciał zawodowo grać na żadnym innym. Uważa, że np. gitara - w przeciwieństwie do fortepianu - nie oddaje w pełni jego charakteru. - Za to mój syn został gitarzystą rockowym – wyjawił.
Zanim Douglas rozpoczął karierę pianistyczną, był dyrygentem. - Prowadziłem chóry i małe orkiestry, a w 1999 r. założyłem własną orkiestrę Camerata Ireland. Z tym zespołem odbyłem wiele tras koncertowych. Ale to właśnie bycie pianistą jest dla mnie najważniejsze - podkreślił.
- W dzisiejszej Irlandii decyzja, by zostać muzykiem klasycznym, jest teraz dużo bardziej oczywista niż wtedy, kiedy sam musiałem ją podjąć. Aby się uczyć, wyjechałem do Londynu, a następnie do Paryża. Obecnie w mojej ojczyźnie jest wiele bardzo dobrych szkół muzycznych. Na uniwersytecie w Limerick oraz Trinity College w Dublinie otwarto świetne wydziały muzyczne. W Dublinie są także mniejsze konserwatoria muzyczne. Przed młodymi ludźmi jest zatem wiele możliwości – powiedział.
Czas dzieciństwa Douglasa przypadł także na okres Kłopotów – czyli brutalnych walk paramilitarnych bojówek w Irlandii Północnej (jedna strona dążyła do przyłączenia tej prowincji do niepodległej Republiki Irlandii, a druga - do jej pozostania w Zjednoczonym Królestwie). – Ten krwawy konflikt zaczął się, kiedy miałem dziewięć lat. Za każdym razem, gdy wychodziliśmy z domu, mama zaczynała czuć strach. Sam byłem świadkiem wielu eksplozji. Ludzie ze strachu nie chodzili na koncerty ani do restauracji. To był bardzo stresujący i trudny czas. Ale od procesu pokojowego rozpoczętego w 1998 roku wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze – powiedział.
Muzyka w tym okresie była dla niego formą ucieczki. – Moja nauczycielka języka francuskiego, która była Angielką, powiedziała kiedyś mnie i moim szkolnym kolegom: jesteście dużo bardziej dojrzali niż młodzi ludzie w Anglii, ponieważ musicie sobie radzić z tym wszystkim, co dzieje się wokół. Miałem wtedy 11 lat, nigdy wcześniej tak o tym nie myślałem. Ale miała rację, to doświadczenie na pewno nas ukształtowało – powiedział.
Douglas zwrócił także uwagę, że Irlandia może się pochwalić bogatą kulturą. - Mamy swoich pisarzy i malarzy. Tradycja Williama Butlera Yeatsa i Samuela Becketta niezwykle oddaje irlandzkiego ducha. Jest też wspaniała muzyka tradycyjna, są gwiazdy rocka, jak Bono i U2. Nie mamy tylko zbyt wielu muzyków klasycznych – podkreślił Douglas.
Zapytany o swój ulubiony repertuar powiedział, że są to utwory Franza Schuberta, Johannesa Brahmsa oraz niektórych rosyjskich kompozytorów. W 30. rocznicę zwycięstwa w Konkursie Czajkowskiego wykonał wszystkie koncerty fortepianowe tego kompozytora z National Symphony Orchestra w Dublinie oraz Ulster Orchestra w Belfaście. - Tych kompozytorów gram zatem najczęściej, co wiąże się z moimi zobowiązaniami nagraniowymi. Ale w przyszłym roku chciałbym dokonać czegoś nowego jako pianista – powiedział.
Wyznał także, że kocha muzykę Chopina, choć sam nie jest pianistą chopinistą. – Kocham słuchać, jak inni pianiści grają jego muzykę. Mam wielu przyjaciół, którzy pięknie interpretują Chopina – powiedział.
Doulgas wykonuje także irlandzką muzykę ludową — od dawnych melodii po utwory współczesnych autorów piosenek – i nagrywa ją we własnych aranżacjach. – Ta muzyka jest bliska memu sercu. Moja mama pochodzi ze Sligo, miasta w północno-zachodniej Irlandii. Kiedy byłem dzieckiem, spędzaliśmy tam każde lato. W tamtejszych barach i kawiarniach występowali tradycyjni muzycy, a ja mogłem ich wtedy słuchać, poczuć z bliska tę muzykę – podkreślił.
Jako solista recitalowy i muzyk kameralny koncertował na całym świecie – od Royal Albert Hall, Barbican Centre i Wigmore Hall, a także sceny Festiwalu w Verbier, po najważniejsze sale koncertowe Ameryki Północnej i Azji, w tym w pekińskiej Forbidden City Concert Hall, w szanghajskim Grand Theatre, jak również na estradach innych chińskich miast.
Artysta wyznał, że uwielbia występować w Polsce. – Przyjeżdżam tu od wielu lat, mam tu przyjaciół, zwiedziłem wiele polskich miast. Z moją orkiestrą odbyłem także tournée po Polsce, wystąpiliśmy w Bydgoszczy, Gdańsku, Krakowie i Warszawie. To było wspaniałe doświadczenie – wspominał.
Z Wielkanocnym Festiwalem Ludwiga van Beethovena jest zaprzyjaźniony od pierwszej jego edycji. – To wydarzenie jest dla mnie szczególnie ważne. Przez 40 lat przyjaźniłem się z Elżbietą i Krzysztofem Pendereckimi. Byli wspaniałymi ludźmi. Dzisiaj już ich z nami nie ma, czuję ogromną pustkę – powiedział.
Douglas został odznaczony tytułem Komandora Orderu Imperium Brytyjskiego za zasługi dla muzyki oraz działalność na rzecz relacji społecznych, otrzymał także Order Imperium Brytyjskiego w randze oficera (OBE) za zasługi dla muzyki.
30. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena trwa do 3 kwietnia. Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym wydarzenia.
Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ aszw/