Prof. Julian Krzyżanowski. Fot. wikipedia
Uczniowie i asystenci nazywali go Mistrzem, dla współczesnych humanistów wzorem niedościgłym, miast tłumaczyć, dlaczego takich mistrzów teraz brakuje, warto choć trochę starać się go naśladować - pisała o profesorze Julianie Krzyżanowskim Magdalena Bajer. Literaturoznawca zmarł 19 maja 1976 roku.
„Julian Krzyżanowski jest dla współczesnych humanistów wzorem niedościgłym. Myślę, że zamiast tłumaczyć, dlaczego takich mistrzów teraz brakuje, warto choć trochę starać się go naśladować” – napisała Magdalena Bajer w książce „Rody uczone. Kreski do szkicu” (2013). „Właściwa mu była zawsze wielka aktywność tam, gdzie toczyły się debaty i trwały wysiłki nad tym, aby życie umysłowe było autentyczne, to jest, by inteligenci, szczególnie zaś uczeni, wymieniali między sobą myśli o rzeczach najważniejszych, ustalali kryteria ocen i kanony wartości intelektualnych, jakie warto upowszechniać w społeczeństwie” - wyjaśniła. „W wielu domach inteligenckich stoją na półce książki Juliana Krzyżanowskiego: »Mądrej głowie dość dwie słowie«, dwutomowa antologia przysłów i »Historia literatury polskiej«. Te dwie najczęściej” – dodała Magdalena Bajer.
„Miał dar nawiązywania kontaktu od pierwszej chwili. Gdy się zdarzało wziąć fiakra czy sanki, dorożkarz natychmiast zostawał wciągnięty w rozmowę: już się wpół zwraca przodem do pasażerów i gestykulując batem, żywo rozprawia; raz nawet się to skończyło wywrotką; widocznie koń nie był dość uważny” – wspominał prof. Jerzy Pelc (1924-2017), uczeń i asystent Krzyżanowskiego. „Profesor opowiadał zwyczajnie o zwyczajnych rzeczach, bez namaszczenia, jakby poufale, nie zabiegając o walor retoryczny, nie gardząc plotką ani nie miarkując swych wypowiedzi” – napisał w artykule pt. „Julian Krzyżanowski – nauczyciel i pryncypał z perspektywy lat sześćdziesięciu” („Pamiętnik Literacki”, 2005). „W rozmowie z asystentami potrafił o swym koledze-profesorze palnąć: »Tak to jest, jak się kto żeni z własną ciotką«, a na wykładzie słowami »Żydowin galicyjski« - bywało, że rozpoczynał relację o zasługach i osiągnięciach jakiegoś historyka literatury, krytyka czy wydawcy. Nie było w tym cienia antysemityzmu ni odrobiny lekceważenia. Tak się zapewne mówiło w jego rodzinnych Stojańcach i niewiele większym wówczas Sanoku, gdzie żyli obok siebie w zgodzie Polacy, Żydzi i Ukraińcy, zwani wówczas Rusinami” – wyjaśnił.
„Z tą samą bezceremonialną poufałością poruszał się Krzyżanowski po historii literatury, która nie była dlań salonem, gdzie obowiązują nieskazitelne maniery, a zwłaszcza kurtuazja wobec dam, wyrażająca się prawieniem komplementów. Deotymie nigdy nie oszczędził epitetu »grafomanka warszawska«, z przekąsem też mówił o »pani Kossak«, autorce »Krzyżowców«, nie mogąc jej darować chybionych archaizmów” – napisał prof. Pelc w artykule pt. „Mistrz: o Julianie Krzyżanowskim” („Pamiętnik Literacki”, 1978). „Powstała tedy legenda, że Krzyżanowski jest wrogiem niewiast parających się piórem i że nie toleruje kobiet na studiach” - dodał.
Julian Krzyżanowski urodził się 4 lipca 1892 r. w Stojańcach pod Lwowem jako syn Józefa Krzyżanowskiego, urzędnika i Marii z Dębowskich, nauczycielki. Pod koniec lat 90. XIX wieku rodzina zamieszkała w Bukowsku (Podkarpacie), gdzie Józef został organistą. W latach 1903-05 Julian uczył się w gimnazjum w Rzeszowie, a od 1906 r. w C.K. Gimnazjum Męskim w Sanoku. Pomagał mu wówczas finansowo inny Julian Krzyżanowski (1868-1931) – brat Józefa i proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa w Kosinie koło Łańcuta.
„Należał do Organizacji Młodzieży Narodowej (OMN), działającej w Sanoku przy Towarzystwie Młodzieży Polskiej »Znicz«. Wstąpił do »Armii Polskiej« i wspólnie z innymi działaczami organizacji niepodległościowej wydzielonej z OMN »Zarzewie« założył w listopadzie 1909 oddział ćwiczebny im. Hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Był opiekunem Drużyny Skautowej im. Hetmana Stanisława Żółkiewskiego – Ex ossibus ultor. Działał w gimnazjalnym kole Związku Młodzieży Polskiej »Przyszłość«(PET)” – podano w biogramie Krzyżanowskiego w Cyfrowym Słowniku Biobibliograficznym Instytutu Badań Literackich PAN (IBL).
24 czerwca 1911 r. Julian Krzyżanowski zdał maturę z odznaczeniem. „Przy bardzo dobrej ocenie z języka polskiego dopisano: »ze szczególnym zamiłowaniem«” – napisała Monika Rogozińska, wnuczka profesora, w opowieści rodzinnej pt. „Namiętnie kochał… wiedzę” (2012). Jesienią tego roku rozpoczął studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. „Krzyżanowskiemu bardzo pomógł prof. Jan Łoś, który zdobył dla niego stypendium i dał pracę w prowadzonym przez siebie Oddziale Językoznawczym” – przypomniała Rogozińska. Nadal wspierał go też stryj imiennik, ks. Julian Krzyżanowski.
Na studiach dał się poznać jako „ptak o bogatym upierzeniu, o śmigłych skrzydłach, ale i szponiasty, o zapalczywym dziobie” – jak to wspominał prof. Stanisław Pigoń w eseju pt. „Julian Krzyżanowski. Wzrost i wymiary” (1968).
„Za mistrza obrał sobie nie efektownego, błyskotliwego Ignacego Chrzanowskiego, do którego lgnęły tłumy, lecz skromnego samotnika, Stanisława Windakiewicza, który przyciągał mniej młodzieży, ale roztaczał nad nią czułą opiekę, a przed nią perspektywy badań komparatystycznych nad literaturą Renesansu” – przypomniała prof. Maria Bokszczanin w artykule pt. „Julian Krzyżanowski – jaki był, jakim go wspominamy” („Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, 2002). „Druga - obok lwowskiej - znakomita szkoła filologiczna krakowska miała przedstawiciela w osobie Jana Łosia, który zatrudnił Krzyżanowskiego w Seminarium Slawistycznym przy pracy nad kolacjonowaniem Biblii Królowej Zofii. Rozszerzyło to horyzonty językoznawcze stypendysty, wspomogło jego chudą kasę i dawało poczucie domu, od którego słynny kluczyk zgubił na Syberii, dokąd rzucił go wybuch pierwszej wojny światowej” – napisała Bokszczanin, uczennica prof. Krzyżanowskiego.
Historia „słynnego kluczyka” ma się następująco: ostatniego dnia przed wakacjami 1914 r. student Krzyżanowski zasiedział się w opustoszałej już uczelni. „Panie kolego – zwrócił się do niego prof. Jan Łoś. - Wychodząc, niech pan zamknie seminarium, zabierze klucz i przywiezie go po wakacjach”.
Wybuch I wojny światowej zastał Krzyżanowskiego na Podolu, dokąd trafił jako korepetytor pewnego „młodego panicza” przygotowującego się do matury. Jako poddany austriacki został internowany w Kijowie przez władze rosyjskie, zwolniony po paru tygodniach, opiekował się m.in. bezdomnymi dziećmi. Kiedy gubernia kijowska znalazła się w pasie frontowym musiał udać się w głąb cesarstwa – trafił do Kurganu na Syberii. „Spotkał w nim Polaków, którzy załatwili mu posadę w banku. Doświadczenie wyniesione z tej pracy pozwoliło mu później prowadzić rachunkowość w przedsiębiorstwie eksportującym masło, a potem w Towarzystwie Klepki Syberyjskiej posiadającym fabryki produkujące beczki. Pomagał innym Polakom, m.in. dał pracę kilku krakowskim studentom medycyny, zagnanym tam przez historię” – napisała Monika Rogozińska.
„W Kurganie dowiedział się, że w Rosji tworzy się polskie wojsko” – dodała. „Zrezygnowałem z pracy w fabryce beczek na masło, by wstąpić do polskiej jednostki wojskowej, która zwała się V Dywizją Wojsk Polskich w Rosji i na Syberii, i której fikcyjnym wodzem był generał Haller a faktycznym major Walerian Czuma” – wspominał Julian Krzyżanowski. Dywizja razem z oddziałami admirała Aleksandra Kołczaka i Legionem Czeskim walczyła dzielnie, dramatycznie, ale w efekcie bezskutecznie z bolszewikami. Jej niedobitki ewakuowały się na pokładzie statku „Yaroslawl” z Władywostoku przez Japonię Ocean Indyjski, kanał Sueski, wokół całej Europy do Gdańska. „Żołnierze zadeklarowali natychmiast chęć walki ze zbliżającymi się bolszewikami. Z niedobitków V Dywizji Syberyjskiej utworzono Brygadę Syberyjską, która po uzupełnieniu poborowymi, 8 sierpnia 1920 roku otrzymała przydział do 5 Armii gen. Sikorskiego i wyruszyła na front” – napisała wnuczka Profesora.
W 1921 r. Julian Krzyżanowski wystąpił z wojska i osiedlił się w Lublinie, rozpoczął pracę jako nauczyciel w Szkole Handlowej. W tym samy roku doktoryzował się na UJ na podstawie rozprawy pt. „»Goffred« Tassa-Kochanowskiego w romantyzmie polskim”. „Kiedy wreszcie odwiedził Uniwersytet Jagielloński, jedną z pierwszych osób, które spotkał był prof. Jan Łoś. – Panie kolego, a gdzie klucz do seminarium? – z wyrzutem powitał Juliana pedantyczny profesor” – przypomniała Rogozińska.
W Lublinie Krzyżanowski założył Koło Literackie im. Bolesława Prusa, został też członkiem Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza, współpracował również z Towarzystwem Przyjaciół Nauk w Lublinie. W latach 1923-27 był dyrektorem Prywatnego Żeńskiego Gimnazjum Wacławy Arciszowej w Lublinie - uczył tam też języka polskiego. W roku akademickim 1925/26 został powołany na stanowisko zastępcy profesora historii literatury polskiej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1926 r. habilitował się na UJ na podstawie rozprawy pt. „Romans pseudohistoryczny w Polsce wieku XVI”. „W swojej pracy badawczej zajął się historią literatury polskiej, folklorystyką oraz edytorstwem; był twórcą szkoły badań folklorystycznych” – podano w biogramie na stronie IBL.
W 1927 r. wyjechał do Londynu, gdzie do 1930 r. był wykładowcą historii literatury polskiej w Kings School of Slavonic Studies na University of London. Redagował także dział polski wychodzącego w Londynie czasopisma „The Slavonic Review” (od 1928 „The Slavonic and East European Review”). Artykuły, recenzje, szkice i rozprawy naukowe publikował m.in. w „Przeglądzie Współczesnym”, „Wiadomościach Literackich” i „Roczniku Literackim”. W latach 1930-34 wykładał literaturę słowiańską na Uniwersytecie w Rydze, potem objął Katedrę Literatury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, którą „piastował formalnie do roku 1957, a faktycznie do końca życia”. „Szczególne znaczenie mają lata 1939-1945, wypełnione pracą podziemną podczas okupacji niemieckiej, kiedy wykładał na kompletach okupacyjnych tajnego uniwersytetu” – podkreśliła prof. Maria Bokszczanin.
„Uczniowie i asystenci nazywali go Mistrzem, ale chciałoby się raczej powiedzieć: czeladnicy mówili o nim »Majster«. Weszliśmy od razu, młodzi terminatorzy, w nurt prywatnego życia rodziny Krzyżanowskich. Izbą czeladną był pokój profesora w jego mieszkaniu na Brzozowej 12, miejsce okupacyjnych zebrań tajnych kompletów uniwersyteckich. Okoliczności i warunki sprawiły, że niemal od pierwszego spotkania kilkuosobowa gromadka poczuła się jak domownicy. Inne komplety zbierały się po mieszkaniach studentów, Krzyżanowski — człowiek nie unikający ryzyka — wykładał u siebie w domu” – wspominał prof. Jerzy Pelc.
„Ranny podczas Powstania Warszawskiego, dostał się wraz z żoną Ireną do obozu w Pruszkowie, a następnie dotarł do Krakowa. Do zrujnowanej stolicy powrócił w listopadzie 1945 roku z całym wagonem dubletów Biblioteki Jagiellońskiej dla restytuowania biblioteki Seminarium Polonistycznego Uniwersytetu Warszawskiego i Gabinetu Filologicznego im. G. Korbuta przy Towarzystwie Naukowym Warszawskim w Pałacu Staszica” – przypomniała prof. Bokszczanin.
„Julian Krzyżanowski działał w Towarzystwie Naukowym Warszawskim, dopóki władze nie ograniczyły swobód organizacji samorządnych. Od roku 1933 był członkiem PAU, później PAN, przewodnicząc Komitetowi Nauk o Literaturze. Szereg lat prezesował Towarzystwu Literackiemu im. Adama Mickiewicza. Redagował kwartalnik »Literatura i Sztuka«, »Pamiętnik Literacki« »Literaturę Ludową« – przypomniała Magdalena Bajer. „Nie był filologiem polskim, jak to dzisiaj zapisują w dyplomach absolwentom polonistyki, choć pokolenia filologów uważają go za mistrza. Pozostawił około 1500 prac, które przynależą do historii literatury, folklorystyki, paremiologii, komparatystyki literackiej, leksykografii. Z tak wielkiej liczby nie sposób wymienić nawet najwybitniejszych dzieł” - podkreśliła.
„Wspomnę więc, poza przywołanymi na początku, »Polską bajkę ludową w układzie systematycznym«, dwutomowe kompendium włączające rodzimy zasób bajek i baśni w światowy ciąg rozwojowy tego gatunku. Wspomnę też przewodnik encyklopedyczny »Literatura Polska«, którego profesor nie zdążył sam ukończyć, kilkakrotnie dotąd wydawany. Znajdując tam hasła dotyczące miast uniwersyteckich, dużych bibliotek, szkół literackich, prądów, obok autorów i dzieł, a także badaczy, krytyków, wydawców, możemy poznawać wszystkie przejawy tego, co zwykliśmy nazywać życiem literackim. Monografie, rozprawy, artykuły, szkice, o twórcach i dziełach wielu epok, pokazują niezwykle rozległe pole zainteresowań i nieomylne intuicje badawcze, pozwalające rozpoznać mechanizmy przemian i następstwo stylów w różnych dziedzinach kultury oraz ich wzajemne zależności” - podkreśliła. „Osobny wielki dorobek stanowi edytorstwo naukowe” – dodała.
Julian Krzyżanowski był wydawcą m.in. dzieł Henryka Sienkiewicza (60 tomów), „Dzieł polskich” Jana Kochanowskiego, „Dzieł” oraz „Dzieł wybranych” Juliusza Słowackiego (ze wstępem „Duch wieczny rewolucjonista”), wydania jubileuszowego „Dzieł” Adama Mickiewicza i „Pism zebranych” Elizy Orzeszkowej.
W latach 1957-58 na Columbia University w Nowym Jorku prof. Julian Krzyżanowski wykładał historię literatury i kultury polskiej.
„Julian Krzyżanowski, jeden z ostatnich »panhumanistów« - o którym nie mówiło się „»specjalista«, choć był wybitnym przedstawicielem szeregu specjalności, ale »znawca«” – oceniła Magdalena Bajer. „Odkąd pamiętam, studenci, współpracownicy nazywali mego dziadka – Mistrz” – napisała Monika Rogozińska.
Julian Krzyżanowski zmarł 19 maja 1976 r. w Warszawie – miał 83 lata. Jest pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Paweł Tomczyk (PAP)
top/ aszw/