Prof. Jacek Czaputowicz oraz dziennikarz PAP Piotr Śmiłowicz przed siedzibą Polskiej Agencji Prasowej. Fot. PAP/Albert Zawada
Najbardziej niebezpieczna dla PRL-owskich władz była działalność taka, jaką prowadził Ruch Wolność i Pokój. Występowaliśmy pod nazwiskiem, jawnie, dawaliśmy innym przykład. Dlatego władze traktowały nas jako główne zagrożenie – powiedział w Studio PAP prof. Jacek Czaputowicz.
Nakładem Instytutu Pamięci Narodowej w czerwcu ukazała się książka „Jak obalałem Mur Berliński”. To zapis wywiadu, jaki z prof. Jackiem Czaputowiczem przeprowadził Piotr Śmiłowicz. Wywiad dotyczy wyłącznie PRL-owskiego okresu aktywności Jacka Czaputowicza, który w latach 80. był jednym z ważniejszych działaczy Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz współtwórcą Ruchu Wolność i Pokój.
Dopytywany o szczegóły swojej PRL-owskiej działalności w Studio PAP prof. Czaputowicz przypominał m.in., skąd się wzięły wysuwane przez Ruch Wolność i Pokój postulaty wyprowadzenia z Polski wojsk radzieckich. Wyjaśniał też, dlaczego władze w pewnym momencie zaczęły postrzegać tę organizację jako główne zagrożenie.
Powołał się na analizy Służby Bezpieczeństwa i kontrwywiadu wojskowego. „Wskazują one, że największe problemy stwarzało im stosowanie metod takich jak Ruch Wolność i Pokój: bez przemocy, bierny opór, nieuciekanie na demonstracji, niekrycie się z tymi działaniami, bo działalność podziemna w wielu wypadkach była infiltrowana i wygodniejsza dla władz” – powiedział gość Studio PAP.
Zaznaczył, że u genezy Ruchu Wolność i Pokój leżały pewne zjawiska i zdarzenia zagraniczne – bardzo aktywne ruchy pokojowe na Zachodzie. Ich działalność była nagłaśniana przez PRL-owską propagandę, bo protestowały przeciwko instalowaniu Holandii i RFN amerykańskich rakiet.
„Żeby przywrócić pewną równowagę, powołaliśmy Ruch Wolność i Pokój, nawiązaliśmy też kontakty z ruchami pokojowymi na Zachodzie. Dzięki temu władzom trudno było nas instrumentalnie potraktować. No bo jak miałyby mówić, że ruchy pokojowe na Zachodzie są dobre, skoro ten nasz by uznały za zły?” – mówił gość Studio PAP.
Ruch Wolność i Pokój zasłynął w drugiej połowie lat 80. m.in. za sprawą akcji w obronie osób, które odmawiały złożenia przysięgi wojskowej. Jak wyjaśnia prof. Jacek Czaputowicz, władze potraktowały tego typu aktywność za działalność antypaństwową, ale intencją inicjatorów był tylko protest przeciwko traktowaniu Wojska Polskiego za narzędzie w rękach komunistycznej partii.
Prof. Czaputowicz podkreślił, że o sile Ruchu Wolność i Pokój decydowała odwaga związanych z nim ludzi – odmawiających złożenia przysięgi wojskowej i odsyłających książeczki wojskowe. „Trzeba było być niesłychanie odważnym i zdecydowanym, żeby te metody stosować, bo niewiele osób było stać na świadome pójście do więzienia zamiast do wojska albo dać się aresztować” - mówił.
Prof. Jacek Czaputowicz (ur. 1956) był współpracownikiem Komitetu Samoobrony Społecznej KOR, a także Studenckiego Komitetu Solidarności. Należał też do założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów. W stanie wojennym przez prawie rok był internowany. Uwięziony został (od lutego do września 1986 r.) również za działalność w Ruchu Wolność i Pokój. Po 1989 r. pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a w latach 2018-2020 (za premiera Mateusza Morawieckiego) stał na czele tego resortu.
Jest profesorem nauk społecznych (od 2016 r.), specjalistą ds. międzynarodowego bezpieczeństwa oraz teorii stosunków międzynarodowych. Był wykładowcą m.in. w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Szkole Głównej Handlowej.
Cała rozmowa z prof. Jackiem Czaputowiczem na Studio PAP.
(PAP)
jkrz/ aszw/