Król Holandii Wilhelm Aleksander, królowa Maxima, księżniczka Amalia i księżniczka Alexia. Fot. PAP/EPA/KOEN VAN WEEL/POOL
W kolekcji holenderskiej rodziny królewskiej znajdują się przedmioty z czasów kolonialnych, których pochodzenie budzi wątpliwości – wynika z raportu niezależnej komisji. Część obiektów mogła zostać zdobyta przemocą w dawnych koloniach.
W prywatnych zbiorach holenderskiej rodziny królewskiej znajdują się przedmioty z czasów kolonialnych, których pochodzenie może być niejasne lub nieuprawnione – wynika z raportu niezależnej komisji badającej Koninklijke Verzamelingen, czyli Królewskie Zbiory.
Badanie zleciła Stichting Historische Verzamelingen van het Huis Oranje-Nassau, fundacja zarządzająca historycznym dziedzictwem dynastii Oranje-Nassau. Sprawdzono ponad tysiąc obiektów o kolonialnym pochodzeniu, znajdujących się w pałacach lub wypożyczonych muzeom. Na czele fundacji stoi królowa Maxima. Według komisji większość przedmiotów została formalnie przekazana jako dary, ale często działo się to „w kontekście nierównych relacji kolonialnych”. W przypadku części obiektów istnieją poważne wątpliwości, czy zostały uzyskane zgodnie z prawem i zasadami sprawiedliwości.
Raport wskazuje, że część przedmiotów mogła być łupem wojennym z dawnych Holenderskich Indii Wschodnich (dzisiejszej Indonezji). Wśród przykładów wymieniono broń należącą do Raden Intana, władcy z południowej Sumatry, zabitego przez holenderskie oddziały w 1856 roku oraz tarczę z Acehu zdobytą podczas ekspedycji wojskowej w 1877 roku.
Królewska fundacja zapowiedziała cyfrowe udostępnienie informacji o zbiorach, aby kraje pochodzenia mogły same ocenić czy wystąpić o zwrot obiektów. Komisja podkreśla, że decyzje o ewentualnej restytucji powinny być podejmowane w dialogu z państwami lub społecznościami pochodzenia, a nie jednostronnie przez Holandię. Sprawa wpisuje się w szerszą europejską debatę o kolonialnych kolekcjach i restytucji dzieł sztuki. Z podobnym problemem od lat mierzy się m.in. Wielka Brytania, do której Indie kierowały roszczenia dotyczące artefaktów wywiezionych w czasach kolonialnych, w tym słynnego diamentu Koh-i-Noor, znajdującego się w brytyjskich klejnotach koronnych. Zwrot takich obiektów pozostaje przedmiotem sporów prawnych, politycznych i symbolicznych.
Kwestia kolonialnych zbiorów jest w Holandii szczególnie wrażliwa, ponieważ kraj w ostatnich latach coraz intensywniej rozlicza się z własną przeszłością imperialną. Król Willem-Alexander zapowiedział wcześniej, że chce patrzeć na historię swojej rodziny „z otwartą przyłbicą”. Jesienią ma zostać opublikowany kolejny raport dotyczący roli dynastii Oranje-Nassau w holenderskiej historii kolonialnej.
Patryk Kulpok (PAP)
pmk/ dki/