Karol Estreicher. Fot. PAP/Irena Jarosińska
Polska jest jedyną rzeczą, na której mi naprawdę zależy - zapisał w dzienniku. - Kultura polska jest mi najcenniejszą - podkreślił. 4 marca 1906 r. w Krakowie urodził się Karol Estreicher (młodszy), historyk sztuki który ratował przed Niemcami dobra polskiej kultury.
Pochodził z zasłużonego dla polskiej kultury rodu który w ciągu dwustu lat wydał licznych profesorów, w tym dwóch rektorów Uniwersytetu Jagiellońskiego.
„Wśród krakowian krąży powiedzenie, że ich miasto najwięcej zawdzięcza dwóm dynastiom: Jagiellonom i Estreicherom” – napisał historyk dr Tomasz Siewierski („Dzieje.pl”, 2024). „Ci drudzy zamieszkali w Krakowie w drugiej połowie XVIII w. i na przestrzeni dwóch kolejnych stuleci pomnażali swoje zasługi dla miasta. Dominik á Paulo Oesterreicher (1750–1809) był malarzem, ojcem Alojzego Estreichera (1786–1852) – rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego i dyrektora krakowskiego ogrodu botanicznego. Kolejnym przedstawicielem rodu był Karol Estreicher starszy (1827–1908), twórca monumentalnej »Bibliografii polskiej«. Jego syn, Stanisław Estreicher (1869–1939), był wybitnym prawnikiem, publicystą, przedstawicielem krakowskich »Stańczyków« działaczem politycznym i rektorem UJ. Z małżeństwa z Heleną Longchamps de Bérier miał dwie córki i syna – Karola” - wyjaśnił.
„Bibliografia Polska” obejmuje druki polskie od XV do XIX stulecia. Karol Estreicher młodszy kontynuował i rozszerzał dzieło swego dziadka, Karola starszego – przypomniała Krystyna Grzybowska (1902-63), siostra Karola, w książce pt. „Estreicherowie. Kronika rodzinna” (Kraków, 1999).
„Karol, jako najmłodsze dziecko w rodzinie Estreicherów, a także upragniony i jedyny męski potomek rodu, był rozpieszczonym i krnąbrnym chłopcem. Siostrzeniec Karola, Stanisław Grzybowski, po latach wspominał, że jego kilkuletni wuj miał zwyczaj przerywać rozmowy dorosłych okrzykiem: »Ręka, noga, mózg na ścianie!«. Karol nawiązał również szczególną więź z ojcem, który był dla niego prawdziwym autorytetem, rozbudzającym w nim zainteresowania kulturalne, szczególnie literaturą, a także wychowującym go w duchu polskości i patriotyzmu. Stanisław Estreicher, podobnie jak wielu Polaków, z nadzieją wyczekiwał wybuchu wojny, licząc, że w jej wyniku odrodzi się państwo polskie. Karol często słyszał z ust ojca: »Jak wojna wybuchnie, to powstanie Polska«. Gdy 31 października 1918 roku do Krakowa wkroczyło wojsko polskie, dwunastoletni Karol pobiegł do wawelskiej katedry, by wraz z innymi rozdzwonić słynnego Zygmunta” – czytamy w artykule Tomasza Siewierskiego i Zbigniewa Zielonki pt. „Karol Estreicher, Strażnik Polskiego Dziedzictwa Kultury” opublikowanym (2023) na stronie Międzynarodowego Ośrodka Szkolenia i Badań nad Dziedzictwem Kultury w Zagrożeniu im. mjr. prof. Karola Estreichera.
W latach 1916–25 Karol Estreicher uczył się w krakowskim Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego. Po maturze studiował historię sztuki i filologię klasyczną na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jako aktywny uczestnik życia studenckiego - członek Akademickiego Związku Pacyfistów - nawiązał wiele kontaktów, przydatnych później na różnych etapach życia. Poznał m.in. Józefa Cyrankiewicza, Feliksa Grossa, Zygmunta Leśnodorskiego, Wojciecha Natansona i Antoniego Słonimskiego. W 1932 r. przygotował rozprawę doktorską pt. „Rodzajowość w średniowiecznej sztuce polskiej” – promotorem był historyk sztuki prof. Julian Pagaczewski (1874–1940), ojciec Stanisława, pisarza m.in. autora „Porwania Baltazara Gąbki”.
„W latach trzydziestych Estreicher sporo podróżował, głównie do Włoch, by studiować tamtejszy renesans i organizację włoskiego muzealnictwa. Szczególne znaczenie w jego karierze miało jednak nawiązanie kontaktu z mieszkającym w Berlinie sędziwym już wówczas Aleksandrem Brücknerem, wybitnym polskim humanistą, który pracował wówczas nad słynną »Encyklopedią staropolską«. Karol Estreicher nie tylko przygotował materiał graficzny do tego dzieła, lecz także był autorem kilku haseł” - przypomniał Tomasz Siewierski.
Jeszcze przed wybuchem wojny - jako muzealnik - podjął działania zmierzające do ocalenia cennych dóbr polskiej kultury. Na jego rolę jako asystenta w Zakładzie Historii Sztuki UJ zwrócił uwagę prof. Jerzy Wyrozumski, sekretarz generalny Polskiej Akademii Umiejętności (1994-2015). „Osobnej uwagi wymaga inicjatywa Karola Estreichera dotycząca zabezpieczenia najcenniejszych zbiorów krakowskich na wypadek wybuchu wojny z Niemcami. Sprawa była przedmiotem debaty Wydziału już 23 marca i 30 września 1938 r., a więc stosunkowo wcześnie. Chodziło o ołtarz Wita Stwosza, o skarbiec katedry wawelskiej i o inne bezcenne zabytki ruchome, które mogły stać się pastwą – napisał prof. Wyrozumski w opracowaniu „Karol Estreicher jr - miłośnik Krakowa” (2016).
W Sandomierzu ołtarz, rozebrany na 2 tys. części, wpadł w ręce Niemców. Tymczasem Estreicher podążył na emigrację, gdzie został sekretarzem gen. Władysława Sikorskiego. Podczas kampanii francuskiej, w czerwcu 1940 r. – relacjonowała Nawojka Cieślińska-Lobkowicz w artykule „Walka w obronie polskich dóbr kultury w czasie wojny i okupacji hitlerowskiej” (Kronika Zamkowa nr 1-2, 2008). „Przybył do Aubusson Karol Estreicher, który w imieniu rządu polskiego na uchodźstwie przywiózł trzy walizy dóbr kultury zdeponowanych w skarbcu Banku Francji: 21 manuskryptów muzycznych Chopina, 22 supercymelia z warszawskiej Biblioteki Narodowej, w tym najstarsze polskie rękopisy, a także Biblię Gutenberga” – napisała.
Ciąg dalszy ewakuacji polskich skarbów z Francji do Wielkiej Brytanii opisał sam Estreicher w prowadzonym od września 1939 roku dzienniku. „17 czerwca: (….) Sikorskiego napotkałem przy wyjściu: »Panie Generale, ratuj Pan skarbiec wawelski. - Ratuj Pan sam, ja muszę ratować rząd Rzeczypospolitej. - Dobra« - powiedziałem (…). Dopadam p. Górę, kapitana »Chorzowa«. Mówię mu, co mam za ładunek, jakiej ceny. Góra zalany mówi: »all right, zabieram«. O 4-tej po południu migiem załadowane już wszystko. Jakaś łapóweczka celnikom francuskim (…). 18 czerwca: arrasy wawelskie złożono w małej luce na pokładzie. Szczerbiec wyjęty i opakowany jest koło mnie. Na arrasach śpimy we trzech (…). Jedzie Słonimski, Grydzewski, Lieberman, Janta-Połczyński”. W trakcie dramatycznego rejsu – jak podała Nawojka Cieślińska-Lobkowicz – „Estreicher przywiązał Szczerbiec (miecz koronny królów polskich) do deski, mając nadzieję, że w wypadku zatonięcia statku przynajmniej on się uratuje”.
Po przybyciu do Wielkiej Brytanii, Karol Estreicher został kierownikiem Biura Rewindykacji Polskiego Mienia Kulturalnego przy rządzie RP w Londynie. Prowadził dokumentację strat oraz przemieszczeń dóbr naszej kultury i kartotekę z nazwiskami złodziei, rabusiów, niszczycieli dzieł sztuki. Zebrał ponad 600 nazwisk - często utytułowanych, wpływowych, niemieckich historyków sztuki. „Nie potrafił pracować wyłącznie za biurkiem. (…) przez Hiszpanię frankistowską i francuską Zone Libre, podążył do Szwajcarii, by (…) odebrać materiały dotyczące tych strat, dostarczone przez wywiad polski i brytyjski” - wspominał prof. Stanisław Grzybowski.
„Polska jest jedyną rzeczą, na której mi naprawdę zależy. Kultura polska na całym terytorium państwowym polskim jest mi najcenniejszą. Bo wiem, że istnieją narody bez terytorium, bez języka, bez państwa, ale nie przetrwają narody bez kultury” – zapisał Estreicher 1 stycznia 1940 roku.
W latach 1942-43 Estreicher starał się o utworzenie międzynarodowej organizacji, która zajęłaby się rewindykacją. „Od 1939 myślę o Ołtarzu Mariackim. Dla niego jeżdżę po świecie, agituję, działam, penetruję gdzie mogę i jak mogę” - zapisał 14 sierpnia 1943 roku. Od 1944 r. wchodził w skład alianckiej Komisji ds. Ochrony i Zwrotu Dóbr Kultury, nazywanej także Komisją Vauchera. W marcu 1944 r. wydał na własny koszt ponad 300-stronicowy katalog „The Cultural Losses of Poland”, który rozdawał m. in. alianckim żołnierzom.
Dzięki temu Polska, tuż po wojnie, była jedynym krajem przygotowanym do rekwizycji. Już w maju 1945 r. żołnierze alianccy odnaleźli i przekazali mu Kodeks Baltazara Behema. W schronie pod zamkiem w Norymberdze, naprzeciw domu Dürera, odnalazł Ołtarz Mariacki, którego wojenne losy śledził przez kanały wywiadowcze.
Wkrótce po tym wydarzeniu podjął decyzję o powrocie do kraju, który jak trafnie przewidywał: „czeka co najmniej pół wieku innej okupacji, okupacji sowieckiej”. „Bardzo groźny dla Polski to będzie okres ponieważ będą próby wyrwania Polski w sposób wyrafinowany z kręgu kultury chrześcijańskiej, śródziemnomorskiej” – ocenił. „Źle w Polsce? To w takim razie trzeba tam jechać. Za nas i dla nas nikt nie wypowie wojny. Wojna się skończyła. Rokowania dyplomatyczne nie zmienią naszego położenia. Źle w Polsce? Tym bardziej trzeba tam jechać. Trzeba tam być. Tylko tam jest realna praca. Trzeba oderwać się od emigracji. Okrzykną zdrajcą, trudno. Trzeba wracać” – zapisał 3 lipca 1945 r. w Londynie.
W kwietniu 1946 r. z monachijskiego dworca ruszył pociąg - ponad 26 wagonów, wypełnionych zrabowanymi w Polsce dziełami sztuki. Były wśród nich: „Dama z łasicą” Leonarda da Vinci, „Pejzaż z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta. W 15 wagonach wracały zbiory Uniwersytetu Jagiellońskiego, w 4 następnych - przedmioty kultu religijnego ukrywane w Wiesbaden, w tym ponad 2 tys. kielichów mszalnych i naczyń liturgicznych z wielkopolskich kościołów, niektóre z XII wieku. W kolejnych 4 wagonach wracał Ołtarz Mariacki, w 2 wagonach pamiątki wawelskie, a jeden zajmowały skarby Biblioteki Czartoryskich. Wróciły tym pociągiem obrazy Canaletta, Rubensa, Cranacha, Watteau i gobeliny z Katedry Wawelskiej.
„Wielokrotne próby przejęcia pociągu od Amerykanów przez Rosjan, głównie na terytorium Czech, nie powiodły się. Faktyczny Komendant »pociągu skarbów« – Karol Estreicher dowiózł je szczęśliwie do Krakowa w końcu kwietnia 1946 r.” – informuje katalog Muzeum Rodu Estreicherów, Strat Kultury i Rewindykacji, otwartego w 2009 r. w willi prof. Karola Estreichera. Następnie uczony rozpoczął działalność dydaktyczną w Uniwersytecie Jagiellońskim i przez 20 lat restaurował gmach Collegium Maius - najstarszej siedziby Uniwersytetu.
W odnowionym gmachu powstało Muzeum Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, któremu Estreicher dyrektorował w latach 1951-76. Był osobą wpływową, ale łatwo robił sobie wrogów. „Był niewątpliwie, jak powiedzielibyśmy nie nadużywając zbytnio tego słowa, postacią renesansową, nie mieszczącą się często w sztywnych ramach, ani etykiety uniwersyteckiej, ani - szerzej nawet - uładzonych stosunków między ludźmi, kierowanych zazwyczaj różnymi konwenansami” – ocenił prof. Stanisław Salmonowicz w artykule „O Dziennikach Karola Estreichera Jra (1906-1984)” (Czasy Nowożytne, tom XV/2003).
„Moim największym nieszczęściem jest, że nie należę do żadnej grupy. Reprezentuję sam siebie. Nie jestem w stanie zadowolić nikogo. Nie umiem współżyć. Walczę, kłócę się, robię sobie wrogów. Moja pobudliwa, nerwowa, niecierpliwa natura szkodzi mi wielce” – ocenił sam Estreicher.
W 1964 r., jako członek zarządu polskiego PEN-Clubu podpisał „List 34”. W 1966 r. utrącono wniosek o nadanie mu tytułu profesora zwyczajnego. Zaczęto dezawuować jego naukowy dorobek, padł ofiarą akcji dyfamacyjnej podsycanej przez Służbę Bezpieczeństwa. Podczas rozruchów studenckich w marcu 1968 r., został pobity przez ZOMO za obronę studentów, o czym donosiło Radio Wolna Europa. Potem wysłano go na przymusową emeryturę. Wielką popularność zyskał swoją działalnością społeczną. „Karol Estreicher w Krakowie robił wszystko” – powiedział prof. Stanisław Waltoś, cytowany przez Tomasza Siewierskiego. Przez 26 lat był prezesem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, które obecnie dba o zachowanie obiektywnej pamięci o jego dokonaniach. Przewodniczył też Komitetowi Kopca Kościuszki, był członkiem honorowym Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Sprzeciwił się likwidacji kramów dominikańskich, przeniósł kościół w Komorowie na Wolę Justowską w Krakowie, a po jego pożarze w 1978 r. dopilnował odbudowy drewnianej świątyni.
„Największą pasją i dziełem życia Karola Estreichera w powojennej Polsce było odnowienie Collegium Maius. To jego wielkie marzenie sięgało czasów przedwojennych. Pragnął najstarszemu z akademickich gmachów Krakowa przywrócić renesansowy kształt i zorganizować w nim muzeum uniwersyteckie. Pracę nad tym projektem ruszyły w 1947 r., zakończyły się zaś w roku 1964. Uroczyste otwarcie muzeum zbiegło się z 600-leciem UJ” – przypomniał Tomasz Siewierski.
Profesor Karol Estreicher jest współautorem „Encyklopedii Staropolskiej” Aleksandra Brücknera, autorem kilkudziesięciu prac z zakresu historii sztuki (szczególną popularnością cieszy się nadal „Historia sztuki w zarysie” oraz książki poświęcone Krakowowi), a także przekładów m. in. dzieła Giorgio Vasariego „Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów”.
Karol Estreicher zmarł 29 kwietnia 1984 roku. „Na Sądzie Bożym przyznam, że jako człowiek słaby może nieraz działałem przeciwko bożemu przykazaniu. Ale przeciw Polsce – nigdy!” – napisał przed śmiercią.
Jego pogrzeb odbył się 4 maja na Cmentarzu Rakowickim. „Gdy trumnę składano do rodzinnego grobowca, z wieży Kościoła Mariackiego zabrzmiały dźwięki hejnału” – napisał Tomasz Siewierski. (PAP).
Paweł Tomczyk, Iwona L. Konieczna
ilk/ pat/ aszw/