Ponowny pogrzeb Jana Łukasiewicza w Warszawie w 2022 r. Fot. PAP/Paweł Supernak
13 lutego 1956 r. zmarł Jan Łukasiewicz – uczony bez którego może by nie było plików PDF i dzisiejszej informatyki. Bardziej znany jest jednak na świecie niż w Polsce.
Jan Łukasiewicz urodził się 21 grudnia 1878 roku we Lwowie. Jego ojciec, Paweł Łukasiewicz, był oficerem armii austro-węgierskiej, a matka, Leopoldyna z Holzerów, córką austriackiego urzędnika.
Sam o sobie mówił, że jest „Tyrolczykiem po matce i Rusinem z pochodzenia”, choć w wielu oficjalnych notach biograficznych pojawia się informacja o jego „ormiańskich korzeniach”.
Filozof Jacek Juliusz Jadacki tłumaczy jednak, że jeżeli ktoś doszukiwałby się w nim polskiego pochodzenia, to niewiele by znalazł, a mimo to Łukasiewicz „był Polakiem z krwi i kości”. Na pewno oprócz wychowania miało na to wpływ także jego wykształcenie. Uczył się bowiem w II Gimnazjum Lwowskim, które mimo obowiązkowego, wykładowego języka niemieckiego miało „polskiego ducha”, jak zapamiętali uczniowie.
Po maturze Łukasiewicz nadal we Lwowie najpierw studiował prawo, a po roku już filozofię. Tam poznał swojego przyszłego mistrza Kazimierza Twardowskiego, twórcę szkoły lwowsko-warszawskiej, który ze swoich seminariów filozoficznych uczynił kuźnię najwybitniejszych polskich logików i analityków XX wieku.
Pod wpływem Twardowskiego Łukasiewicz obronił doktorat w 1902 roku, uhonorowany „sub summis auspiciis Imperatoris”, czyli nagrodą przyznawaną przez samego Franciszka Józefa.
Co zaskakujące, było to pierwsze takie wyróżnienie na Uniwersytecie Lwowskim. I choć sam monarcha się nie pojawił, wysłał swojego namiestnika, Leona Pinińskiego, aby ten wręczył nagrodzonemu tytuł i specjalnie grawerowany pierścień. Po tym wyróżnieniu Łukasiewicz kształcił się jeszcze na innych uczelniach w Cesarstwie. Studiował m.in. prawo, z którego w 1891 roku uzyskał profesurę, a dopiero w 1911 roku tytuł ten otrzymał z filozofii. To jednak zainteresowania filozoficzne ostatecznie zdominowały jego dorobek.
Filozof Jan Woleński podkreśla, że „idea Łukasiewicza była taka, że Polacy muszą znaleźć dziedzinę, w której będą oryginalni”. Sam zaś Łukasiewicz pisał: „Logikę wraz z matematyką można by przyrównać do misternej sieci, którą zarzucamy w niezmierzoną toń zjawisk, by wyławiać z niej perły syntez naukowych”. Taką perłą, którą Łukasiewicz wyłowił, była logika wielowartościowa, pokazująca, że nie wszystko jest prawdą lub fałszem, że istnieje też „pośrednie” i „niepewne”. Filozof Jacek Juliusz Jadacki tłumaczy to na przykładzie zdań:
„Jutro będę o dzień starszy” – zdanie prawdziwe.
„Jutro będę o dwa dni starszy” – zdanie fałszywe.
„Jutro wstanę lewą nogą” – zdanie, które trudno przypisać do kategorii prawdy lub fałszu.
I tu wkracza logika wielowartościowa Łukasiewicza, pozwalająca na wartości pośrednie, „niepewne” lub „warunkowe”, albo, jak nazywał sam twórca, „zdania nieklasyczne lub zdania o wartości pośredniej”.
Drugą taką perłą, którą Łukasiewicz wyciągnął z tej samej sieci, była jego nowa interpretacja logiki modalnej Arystotelesa. Pokazał, że starożytny system konieczności i możliwości, wbrew pozorom, nie da się zamknąć w prostych ramach prawdy i fałszu. Aby właściwie opisać zdania mówiące, że coś jest możliwe, ale niekonieczne, trzeba wprowadzić dodatkowe wymiary logiczne, dokładnie te same, które wcześniej odkrył w logice trójwartościowej. W ten sposób Łukasiewicz nie tylko odczytał Arystotelesa na nowo, ale udowodnił, że przyszłość nie jest z góry ustalona, a ludzki świat nie podlega ścisłemu determinizmowi. To właśnie filozofia indeterminizmu, myślenie, że istnieje przestrzeń dla możliwości i wolnych wyborów.
Obie te perły, logika modalna i wielowartościowość, rodzą się z tego samego przekonania, że przyszłość nie jest z góry zapisana, a ludzkie wybory mają prawdziwą przestrzeń wolności. Przy czym należy pamiętać – przypominał Łukasiewicz, że „z nieskończonej ilości faktów musimy wybierać tylko fakty ważne, a inne jako błahe pomijać”. Bowiem jak konkludował: „łatwo byłoby dokonywać odkryć naukowych, gdyby nauka polegała tylko na gromadzeniu jakichkolwiek zdań prawdziwych!”. To przekonanie nie pozostało czysto teoretyczne, ale wyznaczało kierunek jego pracy naukowej.
Pierwsze kilkanaście lat XX wieku Łukasiewicz spędził na pracy dydaktyczno-naukowej. Najpierw działał na rodzimym Uniwersytecie Lwowskim. Następnie wezwał go prof. Kazimierz Twardowski, który od 1915 roku pełnił także funkcje w zarządzie szkolnictwa wyższego, i powiedział:
„Imieniem rządu austriackiego mam zaszczyt zaproponować panu stanowisko wykładającego w Uniwersytecie Warszawskim. Czy pan je przyjmuje?”
Łukasiewicz zapisał:
„Oczywiście przyjąłem. Była to jedna z przełomowych chwil w moim życiu. Kończył się Lwów, zaczynała się Warszawa”.
Na reaktywowanym, po wycofaniu się Rosjan, Uniwersytecie Warszawskim wśród studentów wyróżniał się między innymi Stanisław Ossowski oraz – jak czytamy we wspomnieniach Łukasiewicza – „Maria Niedźwiedzka, przyszła żona Ossowskiego i profesorka uniwersytetu”.
W Warszawie wykładał niewiele ponad trzy lata. Dalszy bieg jego kariery wyznaczyły już wydarzenia polityczne i obowiązki w nowo tworzących się strukturach niepodległego państwa polskiego. 16 stycznia 1919 roku został mianowany ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego w rządzie Ignacego Paderewskiego.
Stanowisko to zajmował przez rok. W tym czasie, jak czytamy w jego wspomnieniach, musiał zmierzyć się z ogromnym zakresem obowiązków, koncentrując się przede wszystkim na stabilizacji szkolnictwa wyższego. Doprowadził do obsadzenia katedr i sformułowania programów nauczania. Wprowadził również obowiązek szkolny dla wszystkich dzieci i co nie mniej ważne, doprowadził do ujednolicenia po latach zaborów - przepisów i programów edukacyjnych. Równocześnie podejmował działania o charakterze społecznym, wspierał rozwój szkół powszechnych i inicjatyw edukacyjnych w całym kraju.
Woleński podkreśla, że „Druga Rzeczpospolita miała blaski i cienie i tych cieni było bardzo dużo”. Doszukać się można ich także w kontekście pracy Łukasiewicza, który zajmował się nie tylko szkolnictwem, ale i sprawami kościelno-religijnymi. Wprowadził m.in. kontrowersyjny dekret podporządkowujący gminy żydowskie nadzorowi państwa i tak ograniczył ich autonomię.
Historycy wskazują, że było to formą pułapki prawnej, zmuszającej Żydów do funkcjonowania wyłącznie jako „grupa wyznaniowa” i podporządkowującej je administracji państwowej. Biografowie Łukasiewicza przekonują jednak, że jego działania nie wynikały z antysemityzmu. Jako technokrata traktował spójność administracyjną jako wartość nadrzędną, przedkładał przepisy nad realne potrzeby społeczne, co w efekcie upolityczniło kwestie wyznaniowe i stało się źródłem napięć.
Po zakończeniu misji w rządzie Łukasiewicz powrócił do pracy na Uniwersytecie Warszawskim. Dwukrotnie zasiadał w fotelu rektora, pełnił także obowiązki prorektora oraz kierował Katedrą Filozofii na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym. Ostatecznie jednak poświęcił się studiom nad logiką.
W czasie II wojny światowej pracował w stołecznym Archiwum Miejskim i brał udział w tajnym nauczaniu. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionego niemieckiego logika, Heinricha Scholza, w 1944 roku wyjechał z okupowanej Polski. Tuż po wojnie przebywał w Niemczech i Belgii, a w 1946 roku przyjął zaproszenie Éamona de Valery – matematyka i premiera Irlandii. Osiedlił się w Dublinie, gdzie wykładał logikę matematyczną w Royal Irish Academy oraz na Queen's University w Belfaście.
W Irlandii Łukasiewicz zajmował się logiką matematyczną i jego prace kilkanaście lat później stały się jednym z fundamentów informatyki. Jak podkreśla matematyk i informatyk Krzysztof Diks, dzięki „całej grupie, która wyłoniła się z logiki”, w tym Łukasiewiczowi, „nauczyliśmy się projektować programy i analizować je w sposób ścisły”. Kluczowym osiągnięciem Łukasiewicza była tzw. notacja polska – zapis, w którym najpierw stawia się znak działania, a potem liczby. Dzięki temu kolejność operacji jest zawsze jasna i nie trzeba stosować nawiasów:
Klasyczny zapis: (3 + 5) × 7
Notacja Łukasiewicza: × + 3 5 7
Jego notacja wpłynęła na składnię niektórych języków programowania, m.in. Lisp, wykorzystywanego w badaniach nad sztuczną inteligencją. Zaś jej odmiana – tzw. odwrotna notacja polska – trafiła do języków takich jak Forth, do kalkulatorów naukowych oraz współtworzy technologie formatowania PDF.
Łukasiewicz zmarł 13 lutego 1956 roku w Dublinie i został tam pochowany. Zgodnie z jego ostatnią wolą 22 listopada 2022 roku jego prochy zostały sprowadzone do Polski i złożone w Warszawie na Cmentarzu Powązkowskim w Alei Zasłużonych.
Jak zauważa matematyk Andrzej Kisielewicz, Łukasiewicz „wydaje się być najbardziej znanym na świecie z polskich uczonych i równocześnie najmniej znanym w Polsce”.
Marta Panas-Goworska