Federalny Krzyż Zasługi (Bundesverdienstkreuz). Fot. domena publiczna
Order Zasługi RFN, czyli najwyższe niemieckie odznaczenie państwowe, odebrano dwukrotnie, a powodem w obu przypadkach był ujawniony po fakcie udział odznaczonych w aparacie władzy III Rzeszy. Przypadki odbierania wysokich wyróżnień zdarzały się też w innych krajach.
Prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że podjął decyzję o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego po tym, gdy nadał on jednej z ukraińskich jednostek wojskowo-szkoleniowych nazwę „Bohaterów UPA”. Z kolei poprzedni prezydent Andrzej Duda zastanawiał się nad odebraniem Orderu Orła Białego byłemu kanclerzowi Niemiec Gerhardowi Schroederowi, powiązanemu z władzami Rosji, ale ostatecznie tego nie uczynił.
Order Zasługi Republiki Federalnej Niemiec, zwany też Federalnym Krzyżem Zasługi (Verdienstorden, Bundesverdienstkreuz), odebrano zaledwie dwukrotnie, mimo że od ustanowienia tego wyróżnienia w 1951 roku było ono wręczane około 265 tys. razy. W obu przypadkach powodem był nie spór polityczny, lecz ujawnienie, że odznaczeni działali w aparacie władzy III Rzeszy.
Do pierwszego przypadku doszło w 1964 roku. Prezydent RFN Heinrich Luebke odznaczył Wielkim Krzyżem Zasługi, czyli jednym z wyższych stopni Federalnego Krzyża Zasługi, przemysłowca Heinricha Buetefischa. Odznaczenie otrzymał on za powojenną działalność gospodarczą, m.in. w radzie nadzorczej spółki chemicznej Ruhrchemie AG. Z wnioskiem o uhonorowanie go wystąpili przedstawiciele niemieckiego przemysłu.
W trakcie toczącego się wówczas we Frankfurcie nad Menem procesu oświęcimskiego nagłośniono jednak przeszłość Buetefischa. Okazało się wtedy, że był jednym z dyrektorów niemieckiego koncernu chemicznego IG Farben, który w czasie wojny prowadził fabrykę tuż obok obozu Auschwitz. Do pracy w tej fabryce zmuszano tysiące więźniów. Buetefisch został za to został skazany w 1948 roku w procesie norymberskim na sześć lat więzienia.
Wkrótce po ujawnieniu tej informacji kancelaria prezydenta RFN zapowiedziała zbadanie sprawy, a po potwierdzeniu oskarżeń szef państwa zażądał od odznaczonego zwrotu orderu.
Drugi przypadek to ceniony profesor Hans Schwerte, który w latach 1970–1973 był rektorem politechniki w Akwizgranie. W rzeczywistości nazywał się Hans Ernst Schneider i przed 1945 rokiem był oficerem SS w Ahnenerbe, nazistowskiej organizacji pseudobadawczej podlegającej Heinrichowi Himmlerowi. Schneider kierował w niej komórką odpowiedzialną za „akcję naukową” SS na okupowanych terytoriach. Po wojnie zatarł za sobą ślady i przybrał nowe nazwisko, pod którym zbudował od podstaw karierę akademicką.
W 1983 roku za zasługi dla współpracy akademickiej z sąsiednimi krajami otrzymał Krzyż Zasługi I Klasy, jeden z niższych stopni Federalnego Krzyża Zasługi. Prawda o nim wyszła na jaw dopiero w 1995 roku. Gdy holenderscy dziennikarze szykowali demaskatorski materiał o jego prawdziwej tożsamości, Schwerte uprzedził publikację i pod koniec kwietnia 1995 roku sam ujawnił, kim był. W efekcie stracił nie tylko Krzyż Zasługi, ale też tytuł profesora, habilitację i emeryturę urzędniczą.
Emerytowany prof. Norbert Frei z Uniwersytetu im. Fryderyka Schillera w Jenie, który badał praktykę nadawania orderów przez prezydentów RFN i ich stosunku do zbrodni nazistowskich, powiedział PAP, że odebranie odznaczeń Buetefischowi i Schwertemu wynikało zarówno z ich nazistowskiej przeszłości, jak i z jej tuszowania. - (Te decyzje) miały podłoże wewnętrzno-polityczno-moralne - podkreślił.
Podstawą do odebrania Federalnego Krzyża Zasługi jest ustawa o tytułach, orderach i odznaczeniach. Biuro prasowe prezydenta Niemiec przekazało PAP, że zgodnie z przepisami warunkiem cofnięcia odznaczenia jest sytuacja, w której osoba odznaczona okazuje się go niegodna, np. popełni hańbiące przestępstwo.
- Z reguły tym warunkiem jest prawomocny wyrok skazujący na karę pozbawienia wolności. W przypadku ujawnienia informacji o takim wyroku (wydanym wobec) odznaczonego lub o innych poważnych okolicznościach, które podważają jego upoważnienie do posiadania orderu, Urząd Prezydenta bada, czy spełnione są przesłanki do odebrania odznaczenia - wyjaśniło biuro prasowe.
Poinformowało zarazem, że z uwagi na zasadę poufności nie może poinformować o przypadkach odebrania odznaczenia i nie prowadzi w tym zakresie statystyk. Wskazało zarazem, że odebranie Orderu Zasługi zazwyczaj poprzedza pismo, które daje możliwość dobrowolnego zwrotu odznaczenia. - W przeszłości zazwyczaj stosowano się do tego wezwania, dlatego odznaczenia odbierane są rzadko - podkreślono.
Z dotychczasowych doniesień medialnych wynika, że poza dwukrotnym odebraniem Federalnego Krzyża Zasługi z powodu kompromitującej przeszłości odznaczonych podobnych przypadków nie było. Media nie odnotowały sytuacji, w których powodem odebrania byłby bieżący konflikt polityczny lub dyplomatyczny.
Najwyższe niemieckie odznaczenie, podobnie jak polski Order Orła Białego, mogą otrzymać także cudzoziemcy. Warunkiem są szczególne zasługi dla RFN. Już w pierwszych latach po ustanowieniu orderu odznaczano nim licznych zagranicznych przywódców i polityków. Wśród wyróżnionych obcokrajowców znaleźli się m.in. amerykański generał Lucius D. Clay, organizator mostu powietrznego z pomocą dla Berlina, oraz wieloletni szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, noblista Muhammad el-Baradei.
Order trafił też do Polaków zasłużonych dla stosunków polsko-niemieckich. W 2001 roku Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi uhonorowano Władysława Bartoszewskiego za zasługi na rzecz pojednania Niemców, Polaków i Żydów. Za wkład w pojednanie i współpracę polsko-niemiecką Krzyżem Wielkim II Klasy odznaczono byłego premiera Józefa Oleksego, a Krzyżem Wielkim Zasługi z Gwiazdą i Wstęgą - ambasadora Janusza Reitera.
Order odebrano tylko dwukrotnie, ale kontrowersje wokół odznaczonych osób wracały regularnie. Najgłośniejszym przykładem jest były szef FIFA Sepp Blatter. W 2006 roku otrzymał on Wielki Krzyż Zasługi m.in. za wkład w organizację mistrzostw świata w piłce nożnej w Niemczech. Niemiecka prasa pisała wówczas, że odznaczenie otrzymał „w wątpliwych okolicznościach”. Gdy w FIFA wybuchła afera korupcyjna, odebrania orderu Blatterowi domagali się politycy niemal wszystkich frakcji w Bundestagu. Prezydent Joachim Gauck w 2015 roku ocenił w rozmowie z telewizją Sky, że na taki krok praktycznie nie ma szans, a sam sceptycyzm opinii publicznej nie wystarcza.
Odbieranie najwyższych odznaczeń zdarzało się także w innych krajach Europy. We Francji Legii Honorowej, najwyższego odznaczenia państwowego, pozbawiono amerykańskiego kolarza Lance'a Armstronga w następstwie ujawnienia afery dopingowej. Order, przyznany mu w 2005 roku, cofnięto. Sportowca pozbawiono też siedmiu tytułów zwycięzcy Tour de France.
We Włoszech najwyższego odznaczenia tego kraju, Orderu Zasługi Republiki Włoskiej, pozbawiono prezydenta Syrii Baszara al-Asada. Otrzymał je w 2010 roku, a stracił dwa lata później, na mocy dekretu ówczesnego prezydenta Włoch Giorgia Napolitano w związku z brutalnymi represjami stosowanymi przez reżim Asada wobec syryjskiej ludności cywilnej.
Z kolei po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę Włochy cofnęły odznaczenia przyznane rosyjskim dygnitarzom. Dwoma dekretami z maja 2022 roku prezydent Sergio Mattarella pozbawił „za bycie niegodnym (odznaczenia - PAP)” Orderu Gwiazdy Włoch m.in. premiera Rosji Michaiła Miszustina i ówczesnego ministra przemysłu i handlu Denisa Manturowa. W sierpniu tego samego roku odebrano kolejnych 10 odznaczeń.
Inną kontrowersyjną postacią jest były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, od lat pozostający w bliskich relacjach z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. W 2002 roku dostał on z rąk prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego Order Orła Białego, wraz z ówczesnym prezydentem Niemiec Johannesem Rauem, „w uznaniu znamienitych zasług w rozwijaniu współpracy między Polską a Niemcami”.
W marcu 2022 roku, po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę, w polskiej opinii publicznej pojawiły się głosy domagające się odebrania odznaczenia Schroederowi. W kwietniu tego samego roku - jak w rozmowie z Polskim Radiem ujawnił wówczas sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera - tematem zajęła się Kapituła Orderu Orła Białego pod przewodnictwem prezydenta Andrzeja Dudy. Sprawy nie rozstrzygnięto. Dera podkreślał, że odebranie odznaczenia jest trudne, bo w praktyce wymagałoby prawomocnego wyroku.
Portal Demagog ocenił tezę Dery jako fałszywą, podkreślając, że polskie prawo nie uzależnia odebrania orderu od wyroku sądu - jest to akt uznaniowy prezydenta. Zgodnie z art. 36 ustawy o orderach i odznaczeniach prezydent, po zasięgnięciu opinii Kapituły, może pozbawić odznaczenia osobę, która dopuściła się czynu, wskutek którego stała się niegodna orderu lub odznaczenia. Wyrok sądu nie jest w tym celu wymagany.
Z Monachium Iwona Weidmann (PAP)
ipa/ pś/ akl/