obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych - Niezłomnych - 1 marca 2026 - Amerykańska Częstochowa
Modlitwa i hołd dla powojennego polskiego podziemia niepodległościowego wypełniły niedzielne uroczystości w amerykańskiej Częstochowie. Łączyły się z refleksją nad współczesnym znaczeniem patriotyzmu wśród Polonii.
Organizatorami uroczystości w Doylestown, w stanie Pensylwania, byli Komitet Smoleńsko-Katyński oraz Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP). Obchody rozpoczęły się przy odsłoniętym w 2016 roku pomniku Żołnierzy Niezłomnych dłuta Bożeny i Andrzeja Praszczyków. Uroczystościom towarzyszył Apel Pamięci oraz wspólna modlitwa.
Okolicznościowy list w imieniu prezydenta Karola Nawrockiego do Polonii wystosowała podsekretarz stanu Agnieszka Jędrzak.
Jak podkreślił komendant naczelny SWAP Tadeusz Antoniak, pamięć o bohaterach powojennego podziemia to nie tylko zapisy w podręczniku, ale żywa część naszej tożsamości. Dodał, że wspólne uroczystości i obecność kolejnych pokoleń są dowodem jedności oraz odpowiedzialności za przekazanie tej pamięci dalej.
– Ofiara żołnierzy konspiracji po 1945 roku była niesłychanie ważna. Chociaż wydawało się, że jest to wojna przegrana, ich misja, podobnie jak misję Powstańców Styczniowych i Listopadowych przejęli później działacze niepodległościowi i Solidarności. Walczyli oni, jakkolwiek w inny sposób, z reżimem komunistycznym i komunistycznymi oprawcami – powiedział Antoniak.
Komandor Albert Proszowski, przedstawiciel Wojska Polskiego przy Stałym Przedstawicielstwie RP przy ONZ, podkreślił, że jest poruszony tym, jak społeczność polonijna pielęgnuje pamięć o swoich bohaterach i o tych, którzy oddawali życie za niepodległą Polskę. Jak dodał, była to jedna z pierwszych takich uroczystości, w których uczestniczył od objęcia funkcji. Mówił również o obowiązku zachowania pamięci jako elemencie budującym wspólnotę narodową poza granicami kraju.
Osobisty charakter miało wystąpienie Stanisławy Dorr-Dorynek, wdowy po poruczniku Marianie Dorr-Dorynku, ostatnim żołnierzu Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych pochowanym na cmentarzu w amerykańskiej Częstochowie. Wspominała, że jej mąż „zawsze kochał Polskę” i marzył o powrocie do ojczyzny, co w czasach komunizmu nie było możliwe. Opowiadała też o swym pierwszym pobycie w kraju w 1961 roku oraz spotkaniu z matką porucznika, który jako 18-latek rozpoczął walkę o wolną Polskę.
Po części oficjalnej, złożeniu wieńców oraz mszy w intencji Żołnierzy Wyklętych aktor Marcin Kwaśny zaprezentował monodram „Grypsy z celi śmierci ppłk Łukasza Cieplińskiego”. Prezes IV Zarządu WiN pisał je do żony i syna w ostatnich miesiącach przed śmiercią w komunistycznym więzieniu.
Artysta podkreślał w rozmowie z PAP, że mimo świadomości nadchodzącej egzekucji, w słowach skazańców obecny był „ładunek nadziei i optymizmu”. Odnosząc się do postaci św. Maksymiliana Marii Kolbego oraz żołnierzy powojennego podziemia, zauważył, że łączy ich „rodzaj poświęcenia” — jedni oddawali życie za drugiego człowieka, drudzy za wolną Polskę.
Zaprezentowano również film „Triumf serca”, międzynarodową koprodukcję, w której Kwaśny wciela się w rolę św. Maksymiliana. Aktor spotkał się z uczestnikami uroczystości i podziękował Polonii za konsekwentne pielęgnowanie narodowych tradycji. Zauważył, że „czasami trzeba z Polski wyjechać, żeby tę Polskę odnaleźć”.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
