Jan Machajski (1866-1926) Fot. domena publiczna
19 lutego 1926 r. zmarł Jan Wacław Machajski. Na przemian raz walczył, a raz był związany z socjalistami, bolszewikami, Ligą Narodową i anarchistami. Stefan Żeromski, jego przyjaciel, wzorował na nim głównego bohatera powieści „Syzyfowe prace”.
Eseista Jan Gondowicz scharakteryzował Machajskiego jednym słowem: nieufność.
Urodził się 28 grudnia 1866 r. w miejscowości Busko w ówczesnej guberni kieleckiej. Po śmierci ojca, który był burmistrzem tego miasta, przeniósł się z matką i pięciorgiem rodzeństwa do Pińczowa.
W kieleckim gimnazjum, którego uczniem został w 1882 r., zaprzyjaźnił się ze Stefanem Żeromskim.
Wraz z przyszłym pisarzem założył tajne kółko literackie, na którego spotkaniach dyskutowali o literaturze, patriotyzmie i polszczyźnie. Żeromski wspominał go jako prymusa, ambitnego i twórczego młodzieńca, a równocześnie zbuntowanego wobec szkolnych rygorów, czemu dawał wyraz poprzez noszenie długich włosów.
Po skończeniu szkoły w 1889 r. Machajski, tak jak Żeromski, wyjechał do Warszawy. Na tamtejszym uniwersytecie (w tamtym czasie był to Cesarski Uniwersytet Warszawski) rozpoczął studia przyrodnicze, a następnie przeniósł się na medycynę. Cierpiał biedę, udzielał korepetycji i dużo czytał. „Jedyny przyjaciel i jedyny uważny czytelników moich artykułów” – wspominał Machajskiego w dzienniku przyszły autor „Przedwiośnia”.
W stolicy Machajski zaangażował się w działalność spiskowo-konspiracyjną. Włączył się w tworzenie Ligi Narodowej i należał do Związku Młodzieży Polskiej „Zet”. Nawiązał też kontakt z socjalistami i aktywnie działał w kółkach robotniczych.
Na polecenie „Zetu” zajmował się przemytem nielegalnej prasy z Galicji do Królestwa Polskiego. Po tymczasowym aresztowaniu przez austriackie władze wyjechał do Szwajcarii, która była schronieniem dla politycznych radykałów, spiskowców i młodzieży z wilczym biletem. Tam przystąpił do grupy studenckiej związanej z II Proletariatem i coraz odważniej odrzucał postulaty niepodległościowe na rzecz idei internacjonalistycznych.
W 1892 r. został aresztowany przez władze carskie podczas próby przemycenia do Królestwa Polskiego kilku tysięcy egzemplarzy odezwy do robotników. Został skazany na trzy lata więzienia i pięć lat zesłania na wschodnią Syberię. Sama podróż na daleki wschód trwała prawie rok.
Podróż wiodła przez Irkuck do Jakucji, gdzie nie tylko dużo czytał, ale też pisał. Jego teksty kolportowali zesłańcy polityczni w syberyjskich koloniach, a część przemycono do Europy.
Polemizował z niemieckimi socjaldemokratami, którzy głosili konieczność uczestnictwa w wyborach i stopniowego wdrażania reform. „Machajski uznał już wówczas, że rewolucja powszechna pozostaje jedyną drogą do wyzwolenia klasy robotniczej. Całkowicie więc odrzucił samoograniczający, jego zdaniem patriotyzm i sprawy wyzwolenia narodowego. Jego wizja zaś powszechnej i permanentnej rewolucji jest nawet radykalniejsza od programu Marksa zawartego w »Manifeście komunistycznym«” - pisał Lech Dubel w książce „Zapomniany prorok rewolucji. Szkic o Wacławie Machajskim”.
Machajski głosił, że marksizm jest ideologią inteligencji, która jest skora do sojuszu z burżuazją, a prawdziwą siłą rewolucyjną mieli być pracownicy fizyczni i bezrobotni. Postulował zrównanie płac pracowników fizycznych i umysłowych. Chociaż Machajski sam się tak nie określał, to wielu jego naśladowców i przeciwników, ale również badaczy uznawało go za anarchistę. „Choć poglądy J. W. Machajskiego ulegały ewolucji, jedna idea pozostawała stale niezmienna – nieufność wobec inteligencji, członków organizacji, ale i zarazem animatorów ruchu socjalistycznego oraz pozostałej części inteligencji. Wrogi wszelkim dążeniom do zdobycia przez socjaldemokratów miejsc w parlamencie, początkowo był zwolennikiem masowych ruchów strajkowych. Uważał je za jedyną słuszną, bezpośrednią formę walki uciemiężonych o wyzwolenie ekonomiczne. (…) Charakterystyczne jest, iż Machajski dominującą rolę w ruchu strajkowym przypisywał nie rosyjskiemu, lecz polskiemu proletariatowi” – pisał Lech Dubel.
Jeden z jego adwersarzy, Lew Trocki, jeden z późniejszych przywódców bolszewickiej rewolucji tak wspominał wpływ Polaka: „W ciągu kilku miesięcy praca Machajskiego skupiała uwagę wszystkich leńskich zesłańców. Dla mnie zaś stała się radykalną szczepionką przeciw anarchizmowi”.
Gdy minął czas zesłania, podczas powrotu do kraju, został omyłkowo wzięty za zbiega o innym nazwisku. Podczas rewizji wyszło jednak na jaw, że posiada przy sobie nielegalne wydawnictwa, paszporty i mnóstwo adresów, co przypłacił nowym wyrokiem. Machajskiemu zaszkodziło także to, że próbował organizować strajki i wywierał polityczny wpływ na otoczenie. Został skazany na sześć lat zesłania, ale udało mu się zbiec i w 1903 r. dotarł do Szwajcarii.
Finansowo pomagał mu Żeromski. Właśnie dzięki pieniądzom dawnego szkolnego kolegi Machajski wydał swoje pisma. Z kolei pisarz wykorzystał osobowość, poglądy i temperament Machajskiego w budowaniu postaci w swoich utworach. Artystycznie przetworzony Machajski to Andrzej Radek w „Syzyfowych pracach”, Zagozda w „Róży” i Żłowski w „Walce z szatanem”.
Gdy w 1905 r. w Rosji wybuchła rewolucja, Machajski przyjechał do Petersburga, gdzie publikował swoje artykuły. Po upadku fali strajków, zdecydował się na ponowny wyjazd z Rosji. Osiedlił się w Krakowie, a następnie w Zakopanem. W tym czasie m.in. w Krakowie, Irkucku, Odessie czy Warszawie powstały organizacje inspirujące się myślą anarchisty: Zmowa Robotnicza. Niektóre z nich, zwłaszcza ta warszawska, stoczyła się w stronę bandytyzmu.
W atmosferze porewolucyjnego chaosu i wzrostu przestępczości tego typu zachowania przypisano również Machajskiemu. Zrobił to Wacław Sieroszewski, były zesłaniec i ważna postać polskiej emigracji. W liście do dyrektora zakopiańskiego sanatorium przedstawił Machajskiego jako „apostoła bandytyzmu” i oskarżył go o zamiar napadu na kasę sanatoryjną. W rezultacie tego donosu Machajski został zamknięty w areszcie. Gdy jednak sprawa została nagłośniona w prasie, za aresztowanym wstawił się m.in. Roman Dmowski. Dyrektor sanatorium w końcu przeprosił Machajskiego i ufundował mu podróż do Paryża, gdzie rewolucjonista dzięki poparciu Żeromskiego otrzymał pracę w Bibliotece Polskiej.
Po wybuchu rewolucji w Rosji w 1917 r. Machajski ponownie przyjechał do Petersburga, a następnie przeniósł się do Moskwy. Zajął się wydawaniem gazety, w której krytykował poczynania bolszewików. Uważał, że bolszewicy ogłosili „demokratyczną bajkę”, a realna sytuacja robotników po przewrocie bolszewickim – inaczej niż po rewolucji lutowej – nie poprawiła się, gdyż nowe rządy przyniosły surową dyscyplinę pracy i brak wzrostu płac. Zapowiadał, że dyktatura bolszewików nie będzie władzą proletariatu, lecz władzą „niższych warstw społeczeństwa burżuazyjnego, drobnej miejskiej i wiejskiej burżuazji, inteligencji, tzw. inteligencji lodowej, wychodźców ze środowiska mieszczańskiego i robotniczego, których republika radziecka wezwała do kierowania państwem, produkcją i całym życiem narodu”. W państwie bolszewików część robotników przekształca się w urzędników, a tym samym odrywa od swoich środowisk. Oburzał się, że w państwie socjalistycznym nie zlikwidowano służby wojskowej, a „żołdacy komunistyczni” nie tylko walczyli poza granicami państwa, ale pacyfikowali wewnętrzne bunty wobec władzy.
„Nie godząc się na bolszewizm, nie miał jednak ani sił, ani możliwości kontynuować działalności. Jednak jego teorie nie umarły. Powstające analizy dziejów systemu sowieckiego (…) wciąż przywracały imię polskiego myśliciela. (…) Etykietę machajczyków bolszewicy często przyklejali krytykom poczynań elit partyjnych oraz ludziom niezgadzającym się z linią władzy” – pisał Aleksander Łaniewski w książce „Intelektualne oblicza polskiego anarchizmu przełomu XIX i XX wieku. Augustyn Wróblewski, Józef Zieliński, Jan Wacław Machajski”.
Choć wkrótce po przewrocie bolszewickim przestał się angażować w politykę i podjął się skromnej pracy (był korektorem w jednym z czasopism), wciąż pozostał na celowniku nowych władz. W 1920 r. Lenin skrytykował Machajskiego w jednej z przemów, zestawiając go z Nestorem Machno, ukraińskim anarchistą.
Zmarł 19 lutego 1926 r. Został pochowany w Moskwie.
Machajski pisał głównie po rosyjsku, skupiał się na wyzwoleniu społecznym i ekonomicznym, a nie walce niepodległościowej. Po powrocie Polski na mapę Europy nie wrócił do ojczyzny. Dlatego niektórzy badacze zastanawiali się, czy zaliczać go w poczet polskiej tradycji politycznej. Andrzej Mencwel w książce „Etos lewicy. Esej o narodzinach kulturalizmu polskiego” tak rozstrzyga ten dylemat: „Twierdzę otóż, że doktryna taka mogła się zrodzić tylko na gruncie naszej historii społecznej, a prześwieca przez nią wysublimowany spirytualizm Wielkiego Romantyzmu. Tylko bowiem w kraju, w którym kultura symboliczna miała być wyłącznym sposobem istnienia narodowego, a jej nosiciele uznawali się za wybranych, mogło się zrodzić tak ostateczne odrzucenie tej kultury, tak bezwzględne potępienie wybranych. Świadoma całkowita nihilizacja znaczenia kultury oraz inteligencji była formą nieświadomej absolutyzacji ich wartości. Sekretnym zrządzeniem losu Jan Wacław Machajski, uczeń świetny, a nauczyciel powołany, stał się ofiarą tej umysłowej opaczności, w naszych warunkach zapewne nieuniknionej, i on to prawdziwie świadczy o jego rdzennej rodzimości”. (PAP)
Igor Rakowski-Kłos
Irk/
